REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 16 listopada 2020

Leki z krwi (i kości)…

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

Co roku w dniach 22-26 listopada obchodzone są Dni Honorowego Krwiodawstwa Polskiego Czerwonego Krzyża. Początki honorowego Krwiodawstwa sięgają 1958 roku – to wtedy PCK podjął pierwsze działania na rzecz propagowania tej wspaniałej idei. Same Dni Honorowego Krwiodawstwa PCK zostały z kolei ustanowione w 1972 r. Przy okazji tej akcji warto wspomnieć o potrzebie oddawania krwi, chociażby w kontekście utrzymania terapii wielu chorób.

Leki z krwi

Krwi nie można wyprodukować w laboratorium, a tej pobranej nie można przechowywać w nieskończoność. Dla ratowania życia niezbędne są wszystkie jej elementy, pobierane metodą konwencjonalną, jednak do produkcji leków najcenniejsze jest osocze, pozyskiwane w procesie plazmaferezy. Produkty lecznicze pochodzące z osocza (ang. plasma-derived medicinal products, PDMPs) są wytwarzane przemysłowo przez firmy farmaceutyczne i obejmują produkty takie jak albuminy, immunoglobuliny i czynniki krzepnięcia: koncentraty czynnika VIII (FVIII), koncentraty czynnika IX (FIX), koncentraty kompleksu protrombiny (PCC) i antytrombiny (AT). Obecnie produkowanych jest ponad 20 różnych preparatów białkowych, niezbędnych w terapii wielu chorób. W procesie frakcjonowania przerabianych jest prawie 30 milionów litrów rocznie w skali globalnej.

Z informacji publicznie dostępnych wynika, iż rocznie RCKiK w Polsce gromadzą ok. 200 tys. litrów osocza. Nadwyżki niewykorzystane przez polskie szpitale mogą być sprzedawane firmom farmaceutycznym do produkcji leków osoczopochodnych. Zgodnie z wytycznymi WHO i Rady Europy osocze ludzkie powinno być wykorzystywane na potrzeby lecznictwa kraju jego pochodzenia. Komitet Ministrów Rady Europy wydał zalecenie, które zgodnie z art. 11 nakłada na państwa Unii Europejskiej obowiązek zapewnienia samowystarczalności w zakresie krwi i osocza, dopuszczając do czasu jej osiągnięcia możliwość importu produktów krwiopochodnych. Już pod koniec lat 90. XX wieku próbowano uruchomić w Polsce fabrykę frakcjonowania osocza. Jesienią 1996 r. wmurowano kamień węgielny pod budowę fabryki Laboratorium Frakcjonowania Osocza w Mielcu. Nigdy nie udało się go jednak fizycznie zrealizować. Temat powrócił po ponad dwóch dekadach – w 2019 roku Minister Zdrowia powołał zespół, któremu przewodniczyć miała dyrektor Narodowego Centrum Krwi. Jego głównym zadaniem miało być wydanie rekomendacji w zakresie rządowego dokumentu pt. „Główne założenia przedsięwzięcia dotyczącego zapewnienia dostępności systemu ochrony zdrowia do produktów leczniczych (leków osoczopochodnych) wytwarzanych na terenie Polski z osocza pochodzącego przede wszystkim od polskich dawców”. Epidemia koronawirusa zatrzymała temat po raz kolejny.

REKLAMA

Krwiodawstwo a COVID-19

Pandemia nie zmniejsza zapotrzebowania na krew a wręcz przeciwnie. W związku z dyskwalifikacją określonej liczby dawców krew jest jeszcze bardziej potrzebna. Centra krwiodawstwa wprowadziły dodatkowe procedury, które sprawiają, że oddawanie krwi jest nadal bezpieczne. Regionalne Centra Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa nie wykonują u dawców badań na wykrycie wirusa SARS-SoV-2. Na chwilę obecną nie ma dowodów ani potwierdzonego przypadku na to, że wirusy z grupy koronawirusów mogą być przekazane biorcy w trakcie transfuzji krwi w szpitalu.

REKLAMA

Zwykle braki w regionalnych centrach krwiodawstwa notowane były w okresie wakacyjnym, w tym roku sytuacja jest dramatyczna już od miesięcy wiosennych. W wielu województwach pojawiają się komunikaty prasowe, nawołujące mieszkańców do oddania krwi. W szczególności RCKiK apelują o oddawanie osocza ozdrowieńców. Lekarze alarmują, że zapotrzebowanie na osocze, które zarazem jest lekiem dla przechodzących COVID-19, nie skończy się, dopóki pojawiać będą się kolejni zakażeni koronawirusem. Zgodnie z kryteriami na podstawie których pobierane jest osocze od ozdrowieńców, osoby, które miały pozytywny wynik testu wykonanego metodą PCR, mogą zgłosić się jako dawcy po 28 dniach od momentu zakończenia izolacji (dla osób zwalnianych z niej bez badań kontrolnych) lub po 14 dniach, jeśli ktoś miał wykonywane testy kontrolne i uzyskał dwukrotnie ujemy wymaz.

Trzecią grupą są osoby, u których stwierdzono przeciwciała anty-SARS-Co-V-2, a które nigdy nie miały objawów COVID-19, u których minął okres co najmniej 14 dni od dodatniego wyniku na obecność przeciwciał IgG. W praktyce w stacjach od dawców jednorazowo pobierane jest 600 ml osocza, które jest później dzielone na 3 porcje. Jedna porcja  przekłada się na jedną dawkę leku, a co za tym idzie, jeden dawca, jednorazowo może być źródłem leku dla trzech pacjentów. W przypadku tak zwanych ozdrowieńców tę procedurę można powtórzyć trzykrotnie w tygodniowych odstępach. A zatem w przeciągu dwóch tygodni jeden dawca może oddać łącznie dziewięć jednostek osocza, czyli pomóc nawet dziewięciu różnych osobom! Wszystko oczywiście zależy od miana wytworzonych przeciwciał.

Terapia osoczem ozdrowieńców ma długą tradycję. Była wykorzystywana m.in. podczas wybuchu epidemii odry, polio czy grypy. W czasie pandemii SARS w latach 2002-2004 była testowana, ale jedynie na niewielkiej grupie chorych. Pod koniec września polska firma Biomed ogłosiła, że zakończyła produkcję pierwszej serii polskiego leku na COVID-19, opartego właśnie na osoczu ozdrowieńców. Naukowcy podkreślają, że jest ona skuteczniejsza w celu profilaktyki niż leczeniu choroby. W przypadku zakażenia, najlepsze wyniki uzyskuje się, podając przeciwciała krótko po wystąpieniu objawów.

COVID-19 spowodował eksplozję popytu na zapasy krwi – dawcy rezygnują z wizyt w RCKiK w obawie przed zakażeniem, choć właśnie teraz, w czasie prób pozyskiwania osocza od ozdrowieńców, ich brak jest odczuwalny jeszcze dotkliwiej. Statystycznie jedynie co setny pacjent po przebytym COVID-19 zgłasza się do punktu pobrań by wytworzonymi przeciwciałami pomóc w walce kolejnym zarażonym. Miejmy nadzieję, że statystyki się odwrócą i krew znów stanie się źródłem życia w dobie pandemii.

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych