Ludzie leki biorą… źle biorą.

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2016-11-29 12:06:33 /

Ile to razy już mi się zdarzył pacjent, który po kilku dniach lub tygodniach stosowania leku, wracał z pretensjami, że ten nie działa? Trudno zliczyć. Problem niestety polega często na tym, że leki u takich pacjentów nie działają, bo po prostu źle je stosują.

Jakiś czas temu miałem okazję porozmawiać dłużej ze starszą pacjentką, która ciągle skarżyła się na swoje choroby i lekarzy. Te pierwsze utrudniały jej życie, ci drudzy zapisywali nowe leki, które nie działały. Okazało się, że kobieta brała w sumie dziesięć różnych leków. Niewydolność krążenia, nadciśnienie, cholesterol, cukrzyca, reumatyzm, jaskra, bóle głowy, zaparcia… Generalnie jej farmakoterapia to był jeden wielki bałagan. Ale był w nim sens. Przy takiej liczbie leków interakcje są niemal pewne – niewiele się da by ich uniknąć, dlatego są one wkalkulowane w terapię.

Problem polega jednak na tym, że ta konkretna pacjentka, nie skarżyła się na działania niepożądane leków czy objawy mogące wskazywać na interakcje. Problemem była dla niej nieskuteczność leków. Te które miały obniżać ciśnienie, nie robiły tego. Te, które miały obniżać poziom cholesterolu, nie robiły tego. Stawy i głowa ciągle ją bolały, a cukier szalał. Pacjentka idealnie kwalifikująca się do opieki farmaceutycznej – gdyby taka w aptekach w ogóle istniała. Bo nie oszukujmy się – ten nasze porady i rozmowy z pacjentami, opieką farmaceutyczną nie są. Gdyby farmaceuta chciał się poważnie zająć taką pacjentką, to musiałbym poświęcić jej kilka godzin, najpierw zbierając wywiad a potem analizując problemu lekowe. Póki co to zabawa dla pasjonatów prowadzących swoją działalność, wymagająca sporego przygotowania.


Ok – opieki farmaceutycznej nie mamy, ale coś zrobić możemy. Możemy wysłuchać i doradzić. Ale przede wszystkim możemy nauczyć czegoś pacjenta. Zacząłem więc od rzeczy najprostszej i opowiedziałem kobiecie jak się konkretne leki zażywa. Które na czczo, które razem z posiłkiem, które wieczorem. W miarę jak opowiadałem, jej oczy robiły się coraz większe. Kobieta nie dość, że wszystko robiła źle, to jeszcze wedle uznana kruszyła sobie większe tabletki, bo miała problem z ich połykaniem. Nie przyznała się do tego, ale idę o głowę, że robiła sobie z rozkruszonych tabletek na pewno koktajle.

Wyjaśniłem więc, że tabletek powlekanych nie kroimy i nie kruszymy. Że leki na cukrzycę bierze się jednocześnie z jedzeniem. Że leki na nadciśnienie i przeciwbólowe najlepiej rozdzielić czasowo. Że simwastatyna musi być brana wieczorem. Nie dość, że jej to opowiedziałem to jeszcze napisałem na kartce – starsi ludzie w końcu mają problemy z pamięcią.

Po kilku tygodniach pacjentka ponownie zjawiła się w aptece. Oczywiście leki zaczęły działać. Cukier stabilny, cholesterol w dół, ciśnienie w dół, stawy i głowa bolą mniej. Niewiele było potrzeba. Nie piszę tego dlatego, żeby się przechwalać. Ale chyba o to w naszej pracy chodzi, żeby pomóc drugiemu człowiekowi. Nasz zawód jest trochę niefortunny z tego powodu, że nasze wynagrodzenie zależy od liczby sprzedanych leków. W pewnym sensie powinno nam zatem zależeć na tym by sprzedać ich jak najwięcej – czyli dbać o to by ludzie chorowali, a nie zdrowieli. Jest nawet takie powiedzenie, że przemysł farmaceutyczny dba o to byśmy „chorowali długo i szczęśliwie”.

Ale z drugiej strony jest jeszcze etyka. Ta, za którą nie zapłacimy rachunków i nie kupimy jedzenia dla swojej rodziny. Ta, która każe nam działać wbrew naszemu ekonomicznemu interesowi. Ta, która każe nam wierzyć, że nawet jeśli nie opłaca się być przyzwoitym to warto.

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj