REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 22 stycznia 2020

Matka farmaceutka i wypalenie

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

To już koniec. W pokoju dziecięcym po raz trzeci tego dnia na środek wyrzucone są wszystkie pluszaki. Między misiami i króliczkami na podłodze leżą też trzy zestawy niedokończonych puzzli, pudło klocków, klucze od samochodu i lewy but trekkingowy ojca. Jedno szybkie spojrzenie i już wiadomo, że bałagan to nie wszystko, bo na półce leży talerz po bułkach z dżemem i keczupem, który powinien być w kuchni na stole. Najwięksi poeci nie znajdują słów, aby opisać uczucia, które targają matką, gdy zza bałaganu wyłania się jej potomek z zadowoleniem wcierający resztki keczupu w swoje włosy. A wyszła tylko na chwilę do toalety.

Wydawałoby się, że macierzyństwo to rzecz taka naturalna. Posiadanie potomstwa jest wpisane w nasz genom, to jedyny sposób na utrzymanie ciągłości gatunku – to powinno być naturalne. Naturalne nie oznacza łatwe, jak się bardzo brutalnie okazuje, gdy po dziewięciu miesiącach ekspozycji na wyidealizowany obraz ciąży i macierzyństwa, wymyślanie nierealnych oczekiwań wobec siebie oraz dziecka i po piętnastu godzinach porodu spada nam na głowę kubeł zimnej wody.

Nie dosłownie kubeł i nie na głowę, ale dziecko na klatę. Nowy, bezbronny, malutki człowiek. Jego bezpieczeństwo, dobrobyt, pierwsze kroki, pierwsze słowa, upadki, ciekawość, nieśmiałość, przedszkolne przygody, choroby, szkolne przyjaźnie, pierwsza miłość, jego życie – to dostajemy, gdy przychodzi na świat. I my jesteśmy za to odpowiedzialni.

REKLAMA

Dlatego dajemy z siebie wszystko. Każdego dnia chcemy ofiarować dziecku to, co najlepsze, nie zaniedbać nic. Sprawdzamy wagę, mierzymy obwód głowy, analizujemy zawartość pieluchy i siatki centylowe. Pod lupę bierzemy wszystkie krostki, zmiany zachowania i niedoskonałości, przypisując ich wystąpienie sobie, naszym zaniedbaniom i naszym błędom. Społeczeństwo przytakuje. Matki są przyzwyczajone do bycia pod ostrzałem. Same skrupulatnie rozliczamy się każdego dnia z sukcesów i porażek.

REKLAMA

Ciągłe wyzwania…

Każdy następny etap rozwoju dziecka niesie za sobą nowe, trudniejsze wyzwania. Poczucie winy i presja każą nam iść dalej z uśmiechem na twarzy, starać się bardziej, pracować ciężej, żeby wieczorny rachunek sumienia był chociaż na zero, żeby nie było kolejnej porażki, bo zwycięstwa się już raczej nie zdarzają. Wtłoczone w schemat codziennej ewaluacji własnych kompetencji, przy bezustannym ich krytykowaniu przez najbliższe otoczenie w końcu przekraczamy granicę wytrzymałości. I nadchodzi koniec.

Mamy dość spełniania oczekiwań, sprzątania, podawania kolejnej szklanki soczku, nowej kanapki, bycia ciągle przypadkowo szarpaną, ciągniętą, brudzoną, ciągle pytaną, ciągle wzywaną. To moment, w którym gubimy się we własnych negatywnych emocjach. I mógłby to być moment przełomowy, który uświadomi, że pęd do perfekcji jest bezcelowy, ale nawet jeśli złość i frustrację tłumimy w sobie i to szaleństwo nie pociągnie za sobą żadnych ofiar – wiele kobiet zignoruje fakt, że wzięło na siebie za dużo. Poczują winę, że przez tę chwilę czuły złość i na pewno wieczorem się z tego rozliczą.

Ta presja, którą wiele kobiet narzuca sobie w macierzyństwie, i nieosiągalne oczekiwania wobec siebie to pierwszy krok do wypalenia. Choć okres, kiedy matka nie musi pracować zawodowo po porodzie, nazywa się „urlopem”, opieka nad dzieckiem to ciężka praca. Społeczeństwo nie postrzega jej jednak w ten sposób. Mamy mają często problem z zaakceptowaniem swoich odczuć, takich jak znudzenie, zmęczenie czy brak radości z macierzyństwa i w konsekwencji nie podejmują działań, żeby ten stan zmienić albo żeby o tym z kimś porozmawiać. Tkwią zablokowane w jednym miejscu, smutne i pełne żalu do siebie o to, że nie są wystarczająco szczęśliwe jako matki. Opieka nad dzieckiem to odpowiedzialna, trudna i wymagająca praca. I, tak jak w każdej pracy, może dojść do wypalenia. Da się temu zapobiec, ale najpierw trzeba pozwolić sobie to dostrzec.

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych