REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 1 sierpnia 2019

Młody farmaceuta bez kwalifikacji do samodzielnej pracy?

Artykuł pochodzi z serwisu

Ten wyrok podciął skrzydła młodym farmaceutom. Nie wiem, czy gdybym była na miejscu studentów farmacji chciałabym stawiać swoje pierwsze kroki w zawodzie, w którym przez kilka lat nie ma szansy na samodzielność, na rozwój, na awans. Gdy czyta się statystyki to przecież w aptekach brakuje farmaceutów. Czy to jest jednak zachęta, aby ich przybyło?

– Dobrze, dobrze. A czy ja protestuję? Ale wolno mi chyba mieć swoje własne zdanie?
– Oczywiście, jeżeli tylko zgadza się z naszym zdaniem, dlaczego nie?
– pisał w swoim dziele „Tango” Sławomir Mrożek. A co jeśli się nie zgadza?

Na początku tego roku dotarła do Nas informacja, że odrzucając skargę kasacyjną skontrolowanego przez inspekcję farmaceutyczną przedsiębiorcy, Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok, w którym potwierdził, że w godzinach czynności apteki, musi być w niej zawsze obecny farmaceuta spełniający wymogi niezbędne do objęcia stanowiska kierownika (czytaj więcej: W aptece musi zawsze być farmaceuta z uprawnieniami kierownika). Jednoznacznie jest więc, że każdorazowo w aptece na zmianie musi być obecny farmaceuta, który posiada 5-letni staż pracy lub 3-letni w przypadku posiadania specjalizacji z zakresu farmacji aptecznej. Decyzja ta poruszyła środowisko, wprowadzając niepokój, mnie zaś po prostu zbulwersowała.

REKLAMA

Patrzmy w przyszłość

Jestem magistrem farmacji, który za kilka miesięcy będzie mógł ubiegać się o rękojmię na kierownika apteki, ponieważ minie już 5 lat mojej pracy w zawodzie. Niemniej jednak w świetle zaistniałej sytuacji okazało się, że te ponad cztery przepracowane lata niewiele znaczą dla Inspekcji. Szczerze? Poczułam się jak bezużyteczny pracownik. Niektórzy powiedzą, że przesadzam. Owszem, może tak być, ale mam prawo mieć swoje odczucia. Jeszcze inni powiedzą, że mogłam zrobić specjalizację. Tak, to też prawda, jednakże nieprzypadkowo, a wręcz celowo zdecydowałam, że tego nie zrobię.

REKLAMA

Przez pierwsze lata całkowicie oddałam się pracy. Poświęciłam jej dużo czasu i energii. Chciałam jak najszybciej i jak najwięcej się nauczyć, żeby nabrać więcej pewności. Razem z nią przyszła również większa świadomość. Dlatego też obserwując pracę kierowników, ale też doświadczając stopniowej zmiany charakteru własnych obowiązków, uznałam, że program, jaki oferuje specjalizacja może jedynie przypomnieć i usystematyzować wiedzę ze studiów. Jednak w mojej opinii nie ulega on tak szybkim zmianom, które z kolei my doświadczamy na co dzień. Po prostu nie nadąża za nimi. Bo przecież ileż to dodatkowych profesji ma teraz w swoich rękach farmaceuta. Prawnik, informatyk, psycholog, manager, analityk. Można dalej wymieniać. Uznałam, że muszę zacząć rozwijać się w tych dziedzinach, żeby nadążyć.

Tak zrodził się pomysł studiów podyplomowych, wybranych z pełną świadomością. W tym przypadku na zajęciach omawiałam sprawy codzienne, bieżące, mając poczucie, że idę do przodu, a nie oglądam się wstecz. I wydaje mi się, że taki kierunek powinna mieć Nasza dalsza edukacja, włączając w to regularne kursy doszkalające, które odbywamy w celu zdobycia punktów.

Tymczasem przeczytałam, że skład sędziowski orzekający w powyższej sprawie, stwierdził, że „apteki prowadzą działalność wymagającą szczególnej staranności i wysokich kwalifikacji w realizacji zadań”. Rodzi się więc pytanie – na pewno odpowiednie kwalifikacje mają Ci, z racji długości stażu, czy może jego jakości w związku z nabytymi umiejętnościami?

Rynek potrzebuje farmaceutów

Na wspomnianych już studiach podyplomowych dowiedziałam się, że w wielu krajach nie zwraca się już uwagi na wiek w obsadzaniu stanowisk w firmach. Pracodawcy stawiają właśnie na umiejętności. Żałuję, że w Polsce w dalszym ciągu tkwimy w starych przyzwyczajeniach. Chociaż widać, że to się zmienia. Wystarczy popatrzeć chociażby na kolegów inżynierów czy informatyków, którzy swoje pierwsze szanse dostają już na studiach, nie wspominając o dalszych ofertach, w których mogą przebierać. A jak jest w Naszym zawodzie? Im więcej ma się lat, tym bardziej wartościowym jest się pracownikiem.

Przysłowiową kropką nad i okazał się wyrok, który podciął skrzydła młodym farmaceutom. Nie wiem, czy gdybym była na miejscu obecnych adeptów studiów farmaceutycznych chciałabym stawiać swoje pierwsze kroki w zawodzie, w którym przez kilka lat nie ma szansy na samodzielność, na rozwój, na awans. Gdy czyta się statystyki to przecież w aptekach brakuje farmaceutów. Czy to jest jednak zachęta, aby ich  przybyło?

Ja od dawna borykam się z problemem wieku. Prowadząc rozmowy na rozmaite stanowiska zawsze słyszałam to samo – bardzo się Pani nam spodobała, ale jest Pani za młoda. I mimo moich usilnych starań, nigdy nie udało się dostać tej wymarzonej szansy. Mimo, że wiedza i umiejętności imponowały, to jednak w dalszym ciągu nie potrafiono zaryzykować. Walczę z tym na każdym kroku. Mam nadzieję, że już niedługo będę mogła udowodnić, że warto podejmować takie ryzyko.

Farmaceuta – zawód z misją?

Martwi mnie jednak, że choć tak dużo ostatnio dzieje się w Naszym zawodzie, to przepisy, które w swoim założeniu mają porządkować Naszą pracą, tak naprawdę ją zaburzają. Próbując być ze wszystkim na bieżąco mam poczucie, że gdzieś zanika kwintesencja tego zawodu, a więc opieka nad pacjentem. Skupieni na innych kwestiach mamy dla niego coraz mniej czasu i niestety cierpliwości, a jest ona ostatnio szalenie potrzebna, bo i pacjenci są bardziej wymagający, pod wieloma względami. I jak w tym wszystkim realizować zawód z misją, który od zawsze tak był postrzegany, a teraz dbamy, żeby to utrzymać, chociażby dzięki pierwszej kampanii wizerunkowej. Czuję się w tym wszystkim mocno zagubiona jako jeszcze młody farmaceuta. W końcu uprawnień kierowniczych jeszcze nie mam, a obecnie tylko to ma znaczenie. Smutne.

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych