REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 16 stycznia 2019

Młodzież znajduje „dopalacze” w aptekach

Artykuł pochodzi z serwisu

Co trzecie zatrucie w Polsce jest skutkiem brania leków. Istnieją trzy grupy lekarstw, które zażywane są w celach pozamedycznych: leki nasenne, leki o działaniu psychodelicznym i preparaty z pseudoefedryną. Młodzież nadużywa tych ostatnich, bo osiągnąć efekt podobny do tego, jak po zażyciu narkotyków.

Młodzi ludzie korzystają z łatwej dostępności leków bez recepty i wykorzystują ich działanie uzależniające. Według prof. Mariusza Jędrzejki, dyrektora Centrum Profilaktyki Społecznej, w Polsce mamy do czynienia z ukrytym wyzwaniem, jakim jest zjawisko lekomanii.

– Co trzecie zatrucie w Polsce jest skutkiem branie nie narkotyków, ale właśnie leków – wyjaśnia ekspert na łamach Naszego Dziennika.

REKLAMA

Młodzi ludzie często zaopatrują się w leki z pseudoeferyną, które w dużych ilościach działają tak samo jak amfetamina. Pani Jolanta, farmaceutka z Warszawy, wyjaśnia, że substancje uzależniające, które można też znaleźć w lekach bez recepty, to dektrometorfan i kodeina.

REKLAMA

– Leki zawierające te substancje są sprzedawane bez recepty i niestety kupowane przez młodzież (również dorosłych) niekoniecznie w celach medycznych. Jest ograniczona ilość tych substancji, która może być sprzedana w trakcie jednej transakcji, ale przecież można pójść do kilku aptek w celu dokonania zakupu – wskazuje farmaceutka (czytaj więcej: Ile kodeiny, dekstrometorfanu i pseudoefedryny w jednym opakowaniu?).

Zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia osoba wydająca lek ma prawo, ale już nie obowiązek odmówić, jeśli dziecko chcące kupić lek, nie ukończyło 13. roku życia.

Niekontrolowana reklama

Zdaniem prof. Jędrzejki w Polsce mamy do czynienia z niekontrolowanym rynkiem reklamy leków bez recepty (czytaj więcej: Firmy farmaceutyczne wydały ponad 4 mld zł na reklamę w 2018 roku).

– Wprowadza to ludzi w błąd, dezinformuje. Społeczeństwo kupuje coraz więcej lekarstw, zamiast chodzić do lekarzy czy choćby przeczytać ulotkę, zamierzając prostą ścieżką do uzależnienia. Dotyczy to również młodych ludzi – mówi dyrektor Centrum Profilaktyki Społecznej.

Internet pełen jest wpisów nastolatków informujących, jaką dawkę trzeba wziąć, żeby mieć określone doznania. Zdaniem eksperta to realny problem. Z raportu Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii wynika, że młodzież coraz częściej zażywa środki, których stosowanie nie wymaga iniekcji. Leki te mają krótkotrwałe działanie, co łatwiej ukryć przed otoczeniem (czytaj więcej: Leki na receptę lepsze od dopalaczy).

Źródło: ŁW/Nasz Dziennik

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych