REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 31 lipca 2020

Najbardziej nieetyczny zawód – aptekarz?

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

O stanie, w jakim znajduje się zawód farmaceuty, poświadcza wiele przykładów. Jednym z nich jest przestrzeganie i szacunek do kodeksu etyki. Ciekawe ilu farmaceutów go zna, ilu go w ogóle przeczytało więcej niż jeden raz? Ja ostatnio mam takie niecodzienne hobby – lubię powoływać się na kodeks etyki aptekarza. Ten poczciwy spis reguł etycznych, to obecnie, obok farmakopei, księga pokryta największą warstwą kurzu w aptece, co jest raczej przykre. Ale dlaczego tak jest?

Czym jest kodeks etyki?

Każda cywilizacja posiada swój zbiór reguł, określający co jest moralnie, dobre, a co złe. W przypadku naszej, opartej na zasadach chrześcijaństwa, taką księgą jest Biblia, a dokładniej Nowy Testament. Każda specyficzna grupa społeczna, taka jak lekarze, prawnicy czy farmaceuci, posiada własny zbiór zasad. W przypadku zawodów zaufania publicznego istnieje kodeks, aby wiedzieć, jak postępować moralnie w wykonywanej sztuce zawodu.

Postanowiłem zatem wybrać kilka zapisów naszego kodeksu etyki i zestawić je z praktyką. Bo szukam przyczyny tego, że zapomnieliśmy o kodeksie etyki. Zauważyli państwo, że kiedy ktoś spoza branży powołuje się na kodeks etyki aptekarza, wśród nas pojawia się jedynie szyderczy uśmiech na twarzy?

REKLAMA

Art.1.

  1. Każde zachowanie aptekarza podważające zaufanie do zawodu jest naruszeniem godności tego zawodu

Nie tak dawno ogromną popularność zyskała akcja „hot 16 challange”. Włączył się do akcji pewien farmaceuta. Oczywiście nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie „rapował”, o zarabianiu kosztem babci renty, czy chwalił się (w domyśle) odbywaniem nocnych dyżurów pod wpływem pseudoefedryny. Teraz uwaga, nie mam zamiaru piętnować tej osoby, zdaje sobie sprawę, że to była forma żartu. Zastanawia mnie jedynie reakcja środowiska. Nagranie nie wzbudziło żadnej dezaprobaty, żadnej krytyki, polemiki, że być może aptekarz machający sudafedem na zapleczu apteki, nagrywający publiczne wideo, to nie jest najlepsza wizytówka zawodu. Izba milczała, a nawet kiedy na Twitterze zwróciłem na to zachowanie uwagę, to mnie się oberwało od jej przedstawicieli. Coś z tą naszą moralnością aptekarską jest nie tak.

REKLAMA

A skoro o naprawianiu samych siebie, przywołam kolejny zapis kodeksu etyki:

Art. 15.

Aptekarz tworzy opinię o całości zawodu, wobec czego musi powstrzymywać się od jakiegokolwiek zachowania, które mogłyby spowodować naruszenie dobrego imienia pozostałych członków zawodu.

Jak zatem mają się czuć farmaceuci, którzy nazywani są: „służącymi w domu jaśnie pana hrabiego”, kiedy są tak określani przez reprezentantów Izby Aptekarskiej? Czyli organu, gdzie powinni znajdować się aptekarze, szczycący się najwyższą etycznością swojej pracy.

Zastanawiam się, dlaczego Izba Aptekarska atakuje farmaceutów pracujących w sieciach aptecznych i to z takim rozmachem. Farmaceutka wyłudzająca miliony z NFZ? Żaden problem, natomiast farmaceuci, którzy wzięli udział w dobrowolnym konkursie na promocję aplikacji – służący. Co ich różni? Odpowiedź pozostawiam państwu.

Jest to potrójnie kontrowersyjne zachowanie. Po pierwsze zachowanie Izby w świetle kodeksu etyki jest nieetyczne, po drugie Izba Aptekarska to organ powołany między innymi do pomocy farmaceutom, a nie atakowania ich, po trzecie są utrzymywani również przez składki tych oczernianych farmaceutów. Ja tego nie mam zamiaru akceptować.

Swoją drogą, jeśli ktoś poczuje się urażony, że nazywam go nieetycznym, to zaznaczę, że ja chyba również mam problem z etyką zawodową. O czym świadczy poniższy zapis:

Art. 5.

1. Znając wagę swego zawodu, Aptekarz dba o budowanie i autorytet samorządu zawodowego.

2. Obowiązkiem Aptekarza jest aktywne uczestnictwo w działalności samorządowej i pozytywne kształtowanie jego wizerunku wśród członków zawodu i w społeczeństwie.

To są dwa bardzo interesujące punkty, co ciekawe nie było ich w poprzedniej wersji kodeksu etyki, który został uchwalony w Lublinie w 1993 r. Czyli samorząd można było krytykować od roku 1993 do stycznia 2012.

Zgodnie z tymi punktami każda krytyka i „niepozytywne kształtowanie wizerunku samorządu” jest nieetyczne. Idąc tym tropem rozumowania – ja, któremu zdarza się krytyka działań samorządu, zachowuje się nieetycznie. Przepraszam, ale się z tym zupełnie nie zgadzam.

Wyobraźmy sobie sytuację, że politycy, którzy nas reprezentują jako obywateli, zabraniają nam krytyki. To się wydaje niedorzeczne, przecież samorząd reprezentuje mnie i każdego farmaceutę i tylko z tego powodu należy nam się prawo do wyrażania opinii na temat jego działania.

Art. 19.

Aptekarz nic reklamuje siebie oraz swoich usług. Nie uczestniczy w reklamie usług farmaceutycznych, jak i ich promocji niezgodnej z prawem lub dobrymi obyczajami.

To jest dosłowny cytat, a nie moja literówka. Na stronie Naczelnej Izby Aptekarskiej w kodeksie etyki są literówki. Można pomyśleć – zdarza się, ale jest ona tam, odkąd pierwszy raz na tę stronę zajrzałem. Trochę słabo, prawda?

Przejdźmy jednak do sedna.

To punkt, który ostatnio zwrócił moją szczególną uwagę. W mojej opinii jest podwójnie szkodliwy. Bo jeśli można podpisać się pod kolejnym z artykułu 19. „Aptekarz unika działalności przyczyniającej się do zwiększania konsumpcji produktów leczniczych”, to określanie każdej reklamy i usług za nieetyczne jest niedorzeczne.

Fizjoterapeuci mają swoje usługi, pielęgniarki mają, lekarze oczywiście też, wszyscy mają, a my nie, a na dodatek nieetycznym byłoby reklamowanie jakiejkolwiek. Wszyscy mogą, farmaceuta nie i sami sobie tego zabraniamy. Tak więc, jeśli ja na ten moment znalazłbym chętnych pacjentów do odpłatnych przeglądów lekowych, to musiałbym pogwałcić kodeks etyki, licząc, że sami się domyślą o mojej usłudze.

Dodatkowo zbliża się UoZF, o czym już pisałem wcześniej, a my nie dość, że prawnie nie możemy jej reklamować, to jeszcze byłoby to nieetyczne. Absurd goni absurd. Można dyskutować nad zakazem reklamy w prawie farmaceutycznym, ale dodanie tego zapisu w kodeksie etyki aptekarskiej to temat na osobną dyskusję. Tym bardziej że w kodeksie z 1993 r. takiego zapisu nie było.

Podsumowując, kodeks etyki pełen jest zapisów, które nie mają nic wspólnego z etycznością, bądź jej brakiem. Pytanie tylko, czy to jest przyczyna, że jest on aż tak zapomniany? Czy może skutek? Może warto byłoby zastanowić się nad nim jeszcze raz?

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych