REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 27 sierpnia 2018

Napadał na apteki z kałasznikowem na kulki

Artykuł pochodzi z serwisu

Jako pierwsza zaatakowana została jedna z aptek na osiedlu Popowice. Napastnik wszedł do środka i po rosyjsku zażądał pieniędzy. Miał przy sobie atrapę wojskowego karabiny AKMS, czyli kałasznikowa ze składaną kolbą. Sterroryzowane farmaceutki dały mu 963 złote. Kilka godzin później jego łupem padło 140 zł z apteki na Osiedlu Kosmonautów…

Mężczyzna był dziwnie ubrany i bardzo dziwnie się zachowywał. Miał na sobie kurtkę z kapturem. (fot. Shutterstock)

Gazeta Wrocławska opisuje serię napadów na apteki, jakie miały miejsce w maju ubiegłego roku. 53-letny Tomasz R. napadał na wrocławskie apteki terroryzując farmaceutów chińską podróbką karabinu kałasznikowa. Taką na plastikowe kulki, jaką w internecie dostać można za kilkaset złotych. Udawał rosyjskojęzycznego bandytę. Teraz mężczyzna odpowie za to przed sądem

REKLAMA

– Jako pierwsza zaatakowana została jedna z aptek na osiedlu Popowice. Był 9 maja ubiegłego roku. Napastnik wszedł do środka i po rosyjsku zażądał pieniędzy. Miał przy sobie wspomnianą już atrapę wojskowego karabiny AKMS, czyli kałasznikowa ze składaną kolbą. Sterroryzowane farmaceutki dały mu 963 złote – opisuje Gazeta Wrocławska. – Kilka godzin później jego łupem padło 140 zł z apteki na Osiedlu Kosmonautów. Następnego dnia próbował obrabować aptekę na Legnickiej, ale mu się nie udało.

REKLAMA

Mężczyzna był dziwnie ubrany i bardzo dziwnie się zachowywał. Miał na sobie kurtkę z kapturem. Kaptur bardzo ciasno zawiązany na twarzy. Nosił torbę, w której była atrapa karabinu. Wszedł do apteki w środku byli pracownicy i klienci. Stanął z boku i obserwował co się dzieje.

Farmaceuci zauważyli dziwnie zachowującego się mężczyznę. Od pracowników napadniętych dzień wcześniej aptek mieli informacje o rosyjskojęzycznym napastniku.

– Zorientowali się, że to może być właśnie on. Wtedy jedna z pracownic apteki podeszła do kas, otworzyła je i wyniosła wszystkie pieniądze na zaplecze – pisze Gazeta Wrocławska. – Zrobiła to tak, by domniemany napastnik widział to. Tomasz R. zrezygnował z napadu. Napadł aptekę kilka ulic dalej – przy Białowieskiej. To właśnie tu jego lup wyniósł 30 złotych.

Tomasz R. wpadł w policyjną zasadzę 11 maja, po nieudanym napadzie na pocztę. Początkowo nie przyznał się do napadów na apteki i pocztę. Potem przyznał się, ale częściowo. Przekonywał, że nie powinien być ukarany za próbę napadu na aptekę przy Legnickiej, bo dobrowolnie zrezygnował z popełnienia przestępstwa.

Za rozbój grozi do dwunastu lat więzienia. Ale Tomasz R. odpowiada jak recydywista więc w jego wypadku grozi surowsza kara, bo osiemnastu lat więzienia.

Źródło: Gazeta Wrocławska

Tagi:
Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych