REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 7 sierpnia 2018

Nie tylko aptekarze mają dość Warszawiaków. Inni przedsiębiorcy idą śladem sopockiej apteki…

Artykuł pochodzi z serwisu

Aptekarz z nadmorskiego kurortu zwierza się, że miał niemiłą sytuację w sprawie ceny kropli do oczu. Były droższe o 4 zł niż w Warszawie. Klientka kupiła je jako dowód zdzierstwa. Potem straszyła, że pokaże paragon dziennikarzom. – Chętnie też wywiesiłbym komunikat jak w Sopocie. Tylko przez grzeczność tego nie zrobiłem – mówi.

Komunikat „nie chcemy wiedzieć, że jesteś z Warszawy” staje się coraz bardziej popularny. Miał pojawić się we Władysławowie, Jastarni i kilku innych kurortach półwyspu helskiego (fot. Shutterstock)

REKLAMA

REKLAMA

Niedawno w mediach furorę zrobiło zdjęcie kartki, z jednej z sopockich aptek. Informacja na niej głosiła: „Nie chcemy wiedzieć, że jesteś z Warszawy!!! Sami wiemy, że tam jest wszystko lepsze, większe i tańsze!!!”. Działanie apteki spotkało się z falą krytyki (czytaj więcej: Kartka z sopockiej apteki robi furorę w sieci…).

Ogromne zainteresowanie mediów zachowaniem apteki sprawiło, że głos w tej sprawie zabrał nawet prezes Gdańskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej.

– Ciężko mi tę sytuację komentować. Nie wiem, od czego mogła ona zależeć, być może chodziło o całkiem osobiste, nawet rodzinne sprawy, które ktoś przelał na papier i powiesił w aptece. Bo jeśli chodzi o pacjentów z Warszawy, to najwięcej mogliby chyba o nich powiedzieć farmaceuci z Władysławowa czy z Helu, bo tam w czasie wakacji jest ich najwięcej, a o wywieszaniu kartek w tamtejszych aptekach nic nie słyszałem. Farmaceuci są dla pacjentów, ich zachowania są różne, do aptek często przychodzą np. osoby z zaburzeniami neurologicznymi i farmaceuta musi sobie umieć z nimi poradzić, tym bardziej z Warszawiakami – komentował dla Dziennika Bałtyckiego Paweł Chrzan (czytaj więcej: Prezes Izby Aptekarskiej komentuje sprawę „kartki” w sopockiej aptece…).

Okazuje się, że tego typu głosy krytykujące „turystów z Warszawy” nie są odosobnione. Wielu z nich poszło wręcz śladem sopockiej apteki. Komunikat „nie chcemy wiedzieć, że jesteś z Warszawy” staje się coraz bardziej popularny. Miał pojawić się we Władysławowie, Jastarni i kilku innych kurortach półwyspu helskiego. Przedsiębiorcy komentują, że to wyraz bezsilności wobec wyjątkowo drażliwej grupy turystów.

– Klientka zrobiła scenę o lalkę Barbie. Kosztuje 105 zł. Jak usłyszałem, to dwa razy drożej niż w Warszawie. Powiedziała, że może zapłacić tylko warszawską cenę – relacjonuje sprzedawca z namiotu z zabawkami we Władysławowie. Też wywiesił kartkę „nie chcę wiedzieć, że jesteś z Warszawy”. Tłumaczy, że tak było łatwiej, niż wdawać się w dyskusję z każdym czepliwym klientem.

Aptekarz z nadmorskiego kurortu zwierza się, że miał niemiłą sytuację w sprawie ceny kropli do oczu. Były droższe o 4 zł niż w Warszawie. Klientka kupiła je jako dowód zdzierstwa. Potem straszyła, że pokaże paragon dziennikarzom.

– Chętnie też wywiesiłbym komunikat jak w Sopocie. Tylko przez grzeczność tego nie zrobiłem – mówi.

Źródło: Wirtualna Polska

Tagi: 
Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych