REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 10 września 2019

Nieuregulowane suplementy diety – czy to się kiedyś zmieni?

Artykuł pochodzi z serwisu

Spożycie suplementów diety cały czas rośnie, a wraz z nim patologia na tym rynku. Ministerstwo Zdrowia obiecuje, że poważnie zajmie się uregulowaniem tej kwestii, jednak mimo gotowych projektów ustaw oraz powołanego zespołu fachowców, nic się nie dzieje. Sprawie przyjrzał się Dziennik Gazeta Prawna.

Suplementy diety są bardzo promowane. Dochodzi nawet do kuriozalnych sytuacji, kiedy to producenci wręcz wymyślają schorzenia, których można się pozbyć jedynie dzięki ich produktowi. Coraz częściej odbiorcami reklam są dzieci. By walczyć z tą sytuacją, konieczne są zmiany w prawie. Co w tej sytuacji zrobił resort zdrowia (czytaj również: Uchwały Zespołu ds. Suplementów Diety nie stanowią źródła prawa)?

Próba zmian od 2 lat

Jak przypomina DGP, Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało w 2017 roku, że rozprawi się z patologiami. Powstał nawet projekt nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Pojawiły się w nim nakaz odpowiedniego oznaczania produktów (chodzi o to, by łatwo można było odróżnić suplement od leku), ograniczenia w reklamie, a także opłaty za rejestrację nowych produktów, z których pieniądze miały być spożytkowane na kontrolę jakości już istniejących. Projekt zawierał także kary za nieprzestrzeganie przepisów. Wynosiły one nawet do 20 mln zł (czytaj również: Sprzedawca suplementu naraża życie i zdrowie swoich klientów?).

REKLAMA

Jednak projekt trafił do szuflady. Ostatnie stanowisko resortu w jego sprawie jest z marca tego roku. Czytamy w nim, że „w 2017 r. podjęto prace legislacyjne nad wprowadzeniem zmian do ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Wymagają one jednak szczegółowej analizy uwzględniającej zarówno oczekiwania i cele, którym mają służyć, jak i główne zasady prawa unijnego. Obecnie trwają konsultacje wewnętrzne w tym obszarze”.

REKLAMA

Brak odpowiedniej kontroli

W sprawie rynku suplementów diety wypowiedzieli się także prawnicy (czytaj również: Wyniki badania: witaminy i suplementy diety to strata pieniędzy). Przyznają oni, że nowe przepisy są potrzebne, a obecne są pełne wad. Jak mówi Juliusz Krzyżanowski, adwokat w kancelarii Baker McKenzie Krzyżowski i Wspólnicy, nie ma kontroli organów inspekcji sanitarnej nad rynkiem suplementów diety. A to prowadzi do tego, że pojawiają się na nim produkty wątpliwej jakości, często niebezpieczne dla nieświadomych konsumentów.

Po drugie regulacje w zakresie reklamy suplementów diety są szczątkowe, a sankcje związane z bezprawnym działaniem nie wystarczają do zniechęcenia nieuczciwych przedsiębiorców. Głównym grzechem takich przekazów marketingowych jest różnego rodzaju wprowadzanie w błąd. Na przykład przypisuje się suplementom diety właściwości, których nie posiadają. W efekcie ludzie często odstawiają leki na rzecz suplementów.

Poprawki w rejestrze zgłaszania

Z kolei Michał Tracz, radca prawny w praktyce life sciences kancelarii Domański Zakrzewski Palinka dodał, że część postulatów, które są dyskutowane od lat, można byłoby wdrożyć. – Przykładem jest reforma rejestru produktów zgłaszanych do Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Mógłby on stanowić bardzo ważną bazę aktualnej wiedzy o specyfikach, które są objęte nadzorem inspekcji sanitarnej, zwłaszcza w kontekście olbrzymiej liczby produktów w internecie – twierdzi ekspert.

Jego zdaniem także sam proces powiadamiania GIS o nowych produktach od lat wiąże się z wątpliwościami prawnymi. Dotyczą one np. tego, na jakim etapie przedsiębiorca może odwołać swoje produkty. Klarowna możliwość odwołania już od rozstrzygnięcia GIS prowadziłaby szybciej do konkluzji, czy produkt spełnia wymagania (czytaj również: Witaminy i składniki mineralne w suplementach – nowe wytyczne).

Źródło: IK/serwisy.gazetaprawna.pl

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych