REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 4 stycznia 2019

Odkryj fascynującą historię aptekarstwa na Podkarpaciu

Artykuł pochodzi z serwisu

Książka „Aptekarskie Silva Rerum, czyli subiektywny słownik farmaceutycznych tajemnic” przeniesie czytelnika na tereny podkarpackie w czasy XIX i połowy XX wieku, gdzie pod różnymi hasłami znajdziemy ciekawe opowieści dotyczące rozwoju farmacji.

Rozmowę z autorkami książki, czyli dr Lidią Marią Czyż i Sylwią Tulik, przeprowadziła Aneta Gieroń. 

Alfabetyczna historia aptekarstwa

Zamysł autorek był taki, żeby wydać książkę w formie alfabetu. Chodziło o to, by opowieść była przejrzysta oraz interesująca. Jak mówi Sylwia Tulik, na początku w planach było opracowanie jednego hasła pod jedną literą. Szybko jednak okazało się, że to zbyt hermetyczny klucz. Dlatego zachowano układ alfabetyczny, ale niekiedy pod jedną literą znajduje się aż sześć haseł, a czasami tylko jedno.

REKLAMA

W sumie jest to ponad 60 miniopowieści. Począwszy od „Alkohole jako preparat do użytku wewnętrznego”, przez „Huślanka, kefir, kumys”, „Kańczuga – aptekarze Tokarzewscy”, czy „Trzy stoły w aptekach”, na „Ziołach w aptekach i apteczkach” skończywszy. Forma alfabetu pozwoliła zawrzeć wszystko, co najciekawsze w aptece.

REKLAMA

Stare apteki pełne tajemnic

Zdaniem Lidii Marii Czyż apteka to nie tylko miejsce, gdzie na półkach i w szufladach znajdują się różne substancje lecznicze. To także miejsce pełne historii oraz tajemnic. Każdy z farmaceutycznych surowców ma swoje dzieje, swojego odkrywcę, każde naczynie apteczne służące do prawidłowej pracy farmaceuty zostało „wypieszczone” przez wieki, aby nabrać odpowiedniego kształtu.

Autorka dodaje, że współczesna apteka bardzo różni się od tych sprzed wielu lat. Ma bardzo dużo światła, przestrzenne regały, gdzie widzi się kolorowe opakowania przeróżnych specyfików, ale tak naprawdę nie widzi się nic. Natomiast w historycznych aptekach były ciemne, stare, drewniane meble. Każda apteka miała też tajną skrytkę, gdzie przechowywano ważne dokumenty oraz trucizny.

Farmaceuta bliższy niż lekarz

W Galicji było sporo aptek, które były piękne i zasobne. Takie miejsca budowało się na pokolenia, a profesja przechodziła z ojca na syna. Jak podkreślają autorki, farmaceuta to był wtedy ogromnie szanowany i pożądany zawód, niemal stojący w jednym szeregu z profesją lekarza. W tamtych czasach do lekarza chodziło się w ostateczności, a aptekarz był dużo bardziej zaufaną osobą, gdyż ludzie mieli z nim styczność dużo częściej niż z lekarzem.

To właśnie aptekarze przez wieki ratowali życie i zdrowie. Obecnie farmaceuta raczej kojarzy się ze sprzedawcą, a kiedyś, jak podkreśla Lidia Maria Czyż, był twórcą. Na lekarstwo czekało się w aptece, aptekarz w tym czasie przygotowywał specyfik. Zazwyczaj przychodzono po krople, które łagodziły bóle wewnętrzne. Sporo sprzedawano też wszelkiego rodzaju maści.

Trzy stoły w aptece

Sam układ dawnych aptek był też inny. Od progu widziało się pierwszy stół apteczny. Stała na nim nadstawka z wielką księgą, do której wpisywało się list od lekarza do aptekarza. Takiej recepty się nie przechowywało, tylko wpisywało do księgi, nadawano numer i to było na poczekaniu, ponieważ nie było gotowych leków. Powstały one dopiero w latach 20. XX wieku.

Aptekarz przygotowywał specyfik za drugim stołem, który zazwyczaj był umieszczony w tym samym pomieszczeniu. Rozwiązanie to musiało być na tyle funkcjonalne, by aptekarz swobodnie przechodził od pierwszego do drugiego stołu. Trzeci stół to było laboratorium apteczne wyposażone w destylatory, przyrządy do sączenia i suszenia, krojenia i wyciskania surowców na zimno oraz ciepło.

Źródło: IK/biznesistyl.pl

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych