REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 9 kwietnia 2019

Odurzanie się lekami – to sposób lekarzy na przetrwanie

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

Ciężko pracujący, przemęczeni lekarze, by wytrwać już nie sięgają po alkohol, ani nawet po narkotyki. Zupełnie wystarczą leki na depresję i odchudzanie, które wymagają recepty. Lekarze przepisują je sobie wzajemnie. Do szczegółów dotarła Wirtualna Polska.

Lekarze teraz najczęściej sięgają po leki, dzięki którym wytrwają dłużej bez snu lub będą mieli więcej energii. Dramatem jest to, że bardzo szybko się od nich uzależniają (czytaj więcej: Nowy Sącz: szkolne dzieciaki uzależnione do leków).

Odurzanie się lekami na topie

Tabletki są dużo bezpieczniejsze niż alkohol, który można wyczuć, lub narkotyki, które wykryje test. Jak mówi lekarz z warszawskiego szpitala, leki na odchudzanie wywołują euforię. Natomiast te na ciężką depresję pozwolą dłużej funkcjonować bez snu. Jedynym problemem jest ich cena, wahająca się od 100 do 400 zł. W obiegu wśród lekarzy jest np. wellbutrin – lek na depresję, który jest dostępny wyłącznie na receptę.

REKLAMA

Po jego zażyciu znika zmęczenie i niechęć do wykonywania codziennych, rutynowych czynności. Senność przestaje być problemem, bo środek działa pobudzająco. – To nie jest tak, że bierze go jeden, dwóch lekarzy. To już właściwie norma w naszym szpitalu. Chcesz przetrwać dyżur? Boisz się wypalenia? Idziesz do kolegi po receptę i łykasz, gdy gorzej się czujesz – mówi lekarz z Warszawy.

REKLAMA

Drogo, ale bezpiecznie

Lekarze, którzy zarabiają więcej, chętniej sięgają po mysimbę – jeden z najnowszych leków na odchudzanie. Mysimba zawiera pochodną tej samej substancji, na której oparty jest wellbutrin. Zażywana w większych ilościach wywołuje euforię. Opakowanie kosztuje ponad 400 zł, ale zawiera ponad 100 tabletek.

Lekarze sami przyznają, że wolą wydać pieniądze na taki lek niż ukraść go ze szpitalnych zasobów. Wiele osób tego unika, bo nie raz lekarz został przyłapany na kradzieży. Takie przypadki zdarzały się m.in. z fentanylem – lekiem, który ma działanie podobne do morfiny. W jednym z katowickich szpitali anestezjolog został przyłapany na jego kradzieży. Trafił na odwyk, a jego sprawą zajęła się prokuratura.

Brak skutków ubocznych czy rozumu?

Lekarze odurzający się lekami twierdzą, że nie odczuwają skutków ubocznych (czytaj więcej: Czy Polacy są uzależnieni od łykania tabletek?). A należą do nich np.:  drażliwość, drżenia, zawroty głowy, zaburzenia widzenia, szum w uszach, wzrost ciśnienia tętniczego. Terapeuci wskazują, że wśród lekarzy liczba uzależnionych może sięgać 10–12%. I są to najgorsi pacjenci, ponieważ nie rozumieją, że niszczą sobie zdrowie, choć przecież doskonale powinni zdawać sobie z tego sprawę.

– Zazwyczaj na odwyk trafiają, gdy są już poważnie uzależnieni i gdy zaczyna to wpływać na ich pracę, zostaną przyłapani, popełnią błąd – mówi Janusz Bochenek, terapeuta zajmujący się osobami z uzależnieniem.

Źródło: IK/wiadomości.wp.pl

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych