REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 5 kwietnia 2019

Pacjenci też krytykują nowe wzory zleceń na wyroby medyczne…

Artykuł pochodzi z serwisu

Członkowie Stowarzyszenia Osób z NTM „UroConti” są coraz bardziej zaniepokojeni opublikowanym w dniu 28 marca Rozporządzeniem Ministra Zdrowia w sprawie zlecenia na zaopatrzenie w wyroby medyczne oraz zlecenia naprawy wyrobu medycznego. Przypomnijmy, że znajdujący się w nim wzór zlecenia na wyroby medyczne ma aż 7 stron. Do tej pory zlecenie miało tylko 2 strony.

Nowe wzory wypisywania zleceń na wyroby medyczne budzą coraz więcej emocji. Zamiast ułatwiać, mogą wręcz utrudniać dostęp do nich z uwagi na protesty lekarzy i aptekarzy. Coraz trudniej nazywać też te zmiany e-zleceniem czy e-potwierdzeniem, skoro większość ich stron trzeba będzie drukować i przechowywać w wersji papierowej (czytaj więcej: Jeszcze więcej pracy dla farmaceutów! Nowy wzór zlecenia na wyroby medyczne…).

REKLAMA

Członkowie Stowarzyszenia Osób z NTM „UroConti” są coraz bardziej zaniepokojeni opublikowanym w dniu 28 marca Rozporządzeniem Ministra Zdrowia w sprawie zlecenia na zaopatrzenie w wyroby medyczne oraz zlecenia naprawy wyrobu medycznego. Boją się, że choć w założeniu zmiany miały być ułatwieniem dla osób starszych, chorych, niesamodzielnych i ich rodzin, to w rzeczywistości zmierzają w odwrotnym kierunku. I że lekarze oraz apteki, w obliczu czekających ich chaosu i biurokracji, mogą zrezygnować lub znacznie ograniczyć wypisywanie takich zleceń.

REKLAMA

Swoje stanowisko wobec projektowanych zmian członkowie „UroConti” zaprezentowali już we wrześniu ub. roku.

– Nie byliśmy w stanie zrozumieć, czemu ma służyć tak szczegółowy zakres informacji przedstawiony w nowym wzorze zlecenia. Po co tak absurdalna papierologia? Żeby wydać zwykłe pieluchomajtki, gdzie refundacja jednej sztuki wynosi mniej niż złotówkę? – dziwi się Anna Sarbak, Prezes Stowarzyszenia „UroConti”.

Więcej formalności niż przy silnych lekach

W obowiązującym obecnie kształcie zlecenia lekarz ma do wypełnienia 20 pól, świadczeniodawca 8 a pacjent lub osoba upoważniona – 4. W nowym e-zleceniu, którego wzór jest załącznikiem do rozporządzenia z 21 marca br. i ma siedem zamiast wcześniejszych dwóch stron, liczby te wynoszą odpowiednio 43, 67 i 15. Trudno to zresztą, wg pacjentów, nazywać e-zleceniem skoro trzeba się tam normalnie podpisywać i przybijać pieczątki.

– Przypominam, że nie mówimy o refundacji drogiego leku o silnym działaniu, tylko o produktach, które na pewno nie zaszkodzą a jedynie mogą pomóc – zwraca uwagę Anna Sarbak. – To przecież nie jest normalne, że za chwilę łatwiej będzie można otrzymać w ramach refundacji morfinę niż pieluchomajtkę. Pacjenci przytaczają też komentarze lekarzy i farmaceutów po ukazaniu się nowego rozporządzenia, dotyczące czasu potrzebnego na wypełnienie zlecenia, który może zająć nawet 20 minut.

– Biorąc pod uwagę to, że konsultacja lekarska trwa średnio 15 minut a wypełnienie zlecenia ma trwać 20, łatwo sobie wyobrazić, jakie będą efekty tych zmian – przewiduje Anna Sarbak. – My będziemy czekać w jeszcze dłuższych kolejkach w przychodniach a lekarze i aptekarze będą rezygnować z realizacji tak czasochłonnych zleceń, co znowu odbije się na pacjentach i zmniejszy ich dostępność do wyrobów medycznych.

Bałagan z finansowaniem wyrobów medycznych

Stowarzyszenia przeanalizowało również trendy dotyczące wydatków na wyroby medyczne, w tym środki absorpcyjne, ponoszone przez NFZ w ubiegłym roku i porównało je z tymi z roku 2017 (czytaj więcej: Dwie pieluchomajtki dziennie to za mało). I choć to właśnie w marcu 2018, po dziesięciu latach starań Stowarzyszenia, miesięczny limit ilościowy na refundowane środki chłonne zwiększył się z 60 do 90 sztuk, to z danych udostępnionych przez Fundusz wynika, że tak naprawdę jest gorzej niż było, bo w ramach wspomnianego limitu pacjenci otrzymują mniej sztuk niż wcześniej – czyli za resztę zmuszeni są zapłacić sami (czytaj więcej: NFZ na nowo interpretuje limit cenowy na pieluchomajtki?).

Od 3 marca ub. r. limit ilościowy na refundowane środki absorpcyjne wynosi 90 w miejsce 60 sztuk miesięcznie. Na skutek tych zapisów limity cenowe faktycznej refundacji dla pacjenta onkologicznego (poz. 100 rozporządzenia) zostały obniżone z poziomu 1,28 zł do 0,86 zł za sztukę, a dla wszystkich pozostałych pacjentów (poz. 101) z poziomu 1,05 zł do 0,7 zł za sztukę.

– Było dla nas jasne od samego początku i jest jasne dziś, że jeśli zmienia się limity ilościowe a nie idą w ślad za tym zmiany limitów cenowych, to nic dobrego z tego nie wyjdzie – mówi Anna Sarbak, Prezes Stowarzyszenia „UroConti”. – Wielokrotnie też zwracaliśmy uwagę, że limity cenowe są zaniżone w stosunku do cen rynkowych najczęściej używanych środków absorpcyjnych i że nie były podnoszone od 20 lat! Nikt nas jednak nie słuchał, ani wtedy ani teraz. Efekt jest taki, że mamy coraz większy bałagan w systemie refundacji i coraz więcej zdezorientowanych ludzi. Proszę spojrzeć jak rozliczani są pacjenci korzystający z ustawy „za życiem” czy z ustawy o wsparciu osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Sposób rozliczania refundacji staje się coraz bardziej skomplikowany i dlatego część osób rezygnuje z dofinansowania (czytaj więcej: WAŻNE: Minister Zdrowia ws. limitu finansowego na pieluchomajtki).

Źródło: ŁW/UroConti

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych