REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 28 kwietnia 2020

Pandemia, której nie rozumiem

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

Początek pandemii

O Koronawirusie z Wuhan usłyszałem dawno, już w zeszłym roku. Sytuację dotyczącą COVID-19 śledzę prawie od początku. Pod koniec lutego zakładałem się, że 16 kwietnia wszyscy o całej sprawie zapomnimy – zakład oczywiście przegrałem.

Jeśli myślisz czytelniku, że będzie to tekst udowadniający, że nic się nie dzieje – mylisz się. Jeśli oczekujesz, że będę snuć teorie spiskowe – zawiodę Cię. Chciałem jedynie zwrócić uwagę na to, że wiele informacji, działań politycznych i naukowych nie jest do końca logicznych. Dlaczego? No właśnie nie wiem, nie rozumiem.

Na pierwszy ogień taki fakt – parę dni temu zniesiono pierwsze obostrzenia. Otworzono lasy, parki miejskie, pozwolono ludziom biegać i spacerować. Tylko co było przyczyną zniesienia tych obostrzeń? Czy spadła ilość zakażeń? – nie. Czy spadła ilość przypadków śmiertelnych? – nie. Czy wynaleziono szczepionkę, lekarstwo, zabezpieczono odpowiednią ilość respiratorów? Nie, nie, nie. Dlaczego zniesiono zatem te restrykcje? Może w obawie przed upadającą gospodarką? No też nie… Przecież nadal nie wolno swobodnie iść na zakupy, czy do knajpy. Możemy pobiegać i tyle.

REKLAMA

Dalej. Testy na Koronawirusa – to dla mnie największa zagadka i od samego początku nie jestem w stanie zrozumieć dyskusji nad ilością przeprowadzanych testów. Jeden z pierwszych artykułów, który napisałem dotyczący sytuacji w Wuhan, mówił o tym, że naukowcy z Chin spodziewają się, że przypadków może być nawet kilkakrotnie więcej niż w statystykach, bo różne szacunki podają, że od 30-70% zakażonych przebiega infekcję kompletnie bezobjawowo (!).

REKLAMA

No więc co to zmieni, że na przykład ja, siedząc wieczorem, oglądając powtórkę meczu i czując się dobrze, zrobię test, który wyjdzie pozytywny. +1 do statystyk, lokalne media, opiszą kolejny przypadek, znajomi przestaną podawać mi rękę i jeśli będę miał pecha, spadnie na mnie lincz, że nie myłem dokładnie rąk. Ale możesz zarazić innych, starszych, którzy częściej umierają!  Tylko kogo? Od 5 tygodni siedzę w domu, nigdzie nie wychodzę, jeśli już to w masce i w rękawiczkach. Brniemy w jakąś bezsensowną narrację, która prowadzi donikąd.

Statystyki śmierci

Kolejną dla mnie zagadką, bardziej kontrowersyjną, są statystyki zgonów. No bo jeżeli ktoś zginął w wypadku, to mówimy, że zginął w wypadku. Natomiast lekarz w karcie zgonu nie ma tak prostego zadania. Jednak musi dokładniej określić przyczynę. A jak określić przyczynę zgonu na Koronawirusa? Przecież nie umieramy „na wirusa”. Przyjmujemy zatem najczęściej, że jest to niewydolność oddechowa spowodowana ciężkim zapaleniem płuc.

Wszystko wydaje się zatem proste, tylko do pewnego momentu. Załóżmy, że pacjent umarł – miał nowotwór, przyjmował immunosupresanty, ale był zarażony Koronawirusem, czy zatem zaliczamy go do statystyk, jeżeli przyczyną zgonu była posocznica? Podobno w pewnym momencie we Włoszech ze względu na brak możliwości dokładnego podawania danych, do zmarłych z powodu Koronawirusa zaczęto zaliczać wszystkich, którzy zginęli, mając wirusa w organizmie. I teraz proszę nie rozumieć mnie źle, nie chce pokazać, że zagrożenie jest mniejsze, tylko że statystykami możemy w różny sposób manipulować.

Przypominam, że Chiny podały, że w Wuhan zmarło jednak kilka tysięcy więcej pacjentów z powodu COVID-19, niż początkowo. Dlaczego? Zatajali ilość zgonów? Nie bądźmy śmieszni.

Przypomnijmy sobie oczekiwanie na pierwszego chorego w Polsce. Przecież balonik był pompowany bardziej niż kiedy kadra Engela leciała na mistrzostwa świata do Korei i Japonii w 2002 roku. W kuluarach mówiło się, że za chwile dziennikarze sami zaczną się zarażać, żeby mieli o czym mówić. Chory prawie został gwiazdą, dzięki sympatycznej Pani Doktor, która akurat była dyrektorem regionalnej placówki sanepidu. Jaki to miało cel? Nie wiem.

Zresztą… kolejną zagadką jest dla mnie wnioskowanie na podstawie informacji o zgonach, podawanych do opinii publicznej. Co nam mówi informacja: zmarł pacjent, mężczyzna w wieku 45 lat i miał „choroby współistniejące”, albo że ich nie miał? Otóż nic. Bo mógł mieć choroby współistniejące, ale o nich nie wiedzieć, mógł mieć nadciśnienie kontrolowane od 10 lat, nadwagę 50 kilo albo być anorektykiem. A może był zdrowy, bez nałogów, wysportowany i idealne BMI, ale miał pecha i zmarł. Co zatem nam dają te informacje i co wnoszą do naszego zachowania? No właśnie – jedynie informację. Polecam nie wyciągać żadnych pochopnych wniosków.

Maseczki

Pojawiają się informacje o wirusie w chinach, pewni nadgorliwi mieszkańcy, zaczynają nosić maseczki. Wirus powoli przedostaje się do Europy, w komunikacji miejskiej obserwujemy coraz większe grono osób w maseczkach. Mówię – sprawdzam. Przeglądam literaturę na ten temat, z której można wywnioskować: noszenie maseczek w przestrzeni publicznej nie chroni przed zakażeniem, więc nie ma sensu, żeby osoby zdrowe je nosiły. W przypadku osób chorych brak przekonywających dowodów. Są jedynie pewne badania stwierdzające, że w przypadku wirusów grypy noszenie maseczki przez osobę chorą w sposób zgodny z wymaganiami (poprawne noszenie i wymiana co około 45 minut na nową) plus częstsze mycie rąk pomaga ograniczyć zarażanie wśród domowników.

Napisałem nawet na ten temat krótkie doniesienie naukowe. Po tym GIS podaje do wiadomości publicznej: „noszenie maseczek przez osoby zdrowie nie ma sensu”. Mijają dwa tygodnie i co? NAKAZ noszenia maseczek przez wszystkich.

Giełda

Giełda leci w dół, ale jest to sytuacja nietypowa. Fachowcy twierdzą, że niebawem, po większej stabilizacji sytuacji, zacznie powoli wracać, a wykresy przybiorą kształt litery „U”. Oczywiście najwięcej na tym stracą Stany Zjednoczone, ale też inne kraje, które ucierpią na spadku wartości ropy i gazu, jak Rosja czy Arabia Saudyjska. Z wielkich gospodarek światowych do grupy najmniej poszkodowanych będą zaliczały się Chiny, które swojej potęgi gospodarczej nie budują na wydobyciu ropy naftowej.

Fani teorii spiskowych zaczynają ostrzyć zęby, ale tym razem nauka krzyżuje im plany, bo okazuje się, że struktura wirusa jest całkowicie naturalna. To znaczy, jej kod genetyczny jest oczywistym następstwem, naturalnej mutacji innych wirusów z grupy Koronawirusów. Naukowcy z Nature magazine z całą pewnością stwierdzili, że wirus powstał naturalnie.

Podsumowanie

Wszyscy znaleźliśmy się zapewne pierwszy raz w podobnej sytuacji, zapewne dlatego istnieje tak wiele pytań i tak mało odpowiedzi. Problem w tym, że w mediach brakuje głosu specjalistów, wirusologów, fachowych lekarzy, farmaceutów również. Dominują wypowiedzi szerzące panikę i dezinformację (o czym oficjalnie zaczął mówić szef sztabu obrony Kanady). Czy właśnie dlatego pandemia COVID-19 będzie dla nas miała gorsze skutki niż mogłaby mieć?

Zakończę cytatem, który w ostatnim czasie wydaje się bardziej aktualny.

Wiedza daje pokorę wielkiemu, dziwi przeciętnego, nadyma małego. Nic tak nie ogranicza prawdziwej wiedzy, jak przekonanie, że się wie to, czego się nie wie.” – Lew Tołstoj.  

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych