Paweł Klimczak: Jeżeli jestem chory, to nie idę do apteki

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2017-02-10 10:26:14 /

Jego zdaniem tylko 1/3 klientów aptek to pacjenci, opieka farmaceutyczna nie zmieni polskiej służby zdrowia, a podstawowym personelem apteki są technicy farmaceutyczni. Paweł Klimczak wie, jak zajść za skórę polskim farmaceutom.

W środowisku aptekarzy zyskał sobie przydomek "Stonoga farmacji", bo podobnie jak słynny przedsiębiorca Zbigniew Stonoga, przedstawia kontrowersyjne i spiskowe teorie na temat funkcjonowania rynku aptecznego. Jego wypowiedzi podczas posiedzeń sejmowych komisji, które zajmowały się w ostatnich miesiącach procedowaniem poselskiego projektu nowelizacji Prawa farmaceutycznego, pomijano milczeniem lub zbywano dowcipami. W końcu jednak za sprawą doniesienia skierowanego do CBA w którym twierdzi, że wspomniana nowelizacja Prawa farmaceutycznego powstała na zamówienie Naczelnej Izby Aptekarskiej, doczekał się ogólnopolskiego rozgłosu.

Kim zatem jest Paweł Klimczak? To prezes zarządu Izby Gospodarczej Właścicieli Punktów Aptecznych i Aptek. Występując w Sejmie kilkukrotnie podkreślał, że przemawia w imieniu około 40 tys. polskich techników farmaceutycznych, choć jego organizacja w żaden sposób ich nie zrzesza. Co nie oznacza, że Klimczak nie jest związany z technikami farmaceutycznymi. Od kilku lat działa na rzecz tego środowiska będąc też prezesem Fundacji Dla Kształcenia i Rozwoju Zawodowego Techników Farmaceutycznych. W zarządzie fundacji zasiada też jego żona, Aneta Klimczak, która jest też wiceprezesem zarządu Związku Zawodowego Techników Farmaceutycznych RP - jedynej organizacji, która stara się w Polsce zrzeszać przedstawicieli tego zawodu. Przynależność nie jest do niego jednak obowiązkowa, jak w przypadku farmaceutów i izb aptekarskich. Ilu z nich zatem należy do Związku Zawodowego? Podobno tylko niewielki ułamek.

Klimczak wśród farmaceutów zasłynął wypowiedzą z 14 grudnia podczas posiedzenia Komisji Nadzwyczajnej do spraw deregulacji, gdy przekonywał, że ludzie chorzy i pacjenci nie przychodzą do aptek.

- Tak naprawdę pacjenci, którzy faktycznie przychodzą do apteki, to ok. 1/3 klientów apteki. Były takie badania. Reszta, to osoby, które kupują leki dla kogoś. To jest oczywiste. Jeżeli jestem chory, to nie idę do apteki - mówił Klimczak dodając, że jeżeli pacjent faktycznie przyjdzie do apteki, bo nie ma komu zostawić recepty, w zdecydowanej większości przypadków trafia nie na farmaceutę tylko na technika farmaceutycznego.

Trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić, skoro nawet Naczelna Izba Aptekarska podaje, że średnio na jedną polską aptekę przypada 1,8 farmaceuty. Klimczak idzie jednak o krok dalej twierdząc, że to właśnie technicy farmaceutyczni są podstawowym personelem apteki, a nie farmaceuci.

- W zdecydowanej większości osobami przyjmującymi pacjentów są technicy farmaceutyczni. Nie jest to nowość. Tak było od zawsze. I nie jest to tylko polski wynalazek. Technicy farmaceutyczni pracują praktycznie na całym świecie i to oni są podstawowym personelem w aptekach. Nie farmaceuci, a technicy farmaceutyczni - mówił 17 stycznia podczas posiedzenia sejmowej komisji zdrowia, która opiniowała poselski projekt nowelizacji Prawa farmaceutycznego.

Przypomnijmy, że zgodnie z polskim prawem, apteka nie może funkcjonować jeśli nie ma w niej na zmianie farmaceuty. Technik farmaceutyczny z kolei nie posiada uprawnień do wydawania leków bardzo silnie działających, narkotycznych i psychotropowych z grup I-P i II-P. W rezultacie oznacza to, że podstawowy personel apteki – posiadający pełen pakiet kompetencji i uprawnień – stanowią właśnie farmaceuci. Technicy farmaceutyczni stanowią pomocniczą grupę pracowników aptek.

Nie przeszkadza to jednak Klimczakowi w dalszym rozpowszechnianiu swoich teorii. Jego kontrowersyjne poglądy dotyczą również opieki farmaceutycznej, w której od lat upatruje się nie tylko realnych korzyści dla całego systemu opieki zdrowotnej, ale też samych farmaceutów i prestiżu ich zawodu.

- Czym jest opieka farmaceutyczna? Powstała w Stanach Zjednoczonych. Jest to projekt dotyczący iluś zagadnień. W krajach, gdzie jest szeroko stosowana, dotyczy kilku promili pacjentów - wykładał Klimczak 14 grudnia podczas posiedzenia Komisji Nadzwyczajnej do spraw deregulacji. - Tak naprawdę są apteki, w których jest realizowana. Jeżeli jest, to pacjent tam sobie idzie. To są kwestie promili, to nie jest nawet kwestia procentów. Nie mówmy tutaj o tej opiece jak o czymś, co zmieni polską służbę zdrowia. Pacjent idzie do lekarza, a nie do apteki, żeby się leczyć.

W pewnym momencie jego wypowiedzi zaczęły się stawać jednak bardziej agresywne i nakierowane na dyskredytowanie Naczelnej Izby Aptekarskiej, która według Klimczaka jest źródłem zła, jakie spotyka techników farmaceutycznych w Polsce. Oskarżał między innymi samorząd aptekarski o "zakulisowe zagrywki" prowadzące do likwidacji zawodu technika farmaceutycznego (nawiązując do decyzji Ministerstwa Edukacji o zakończenia kształcenia tej grupy zawodowej). Dostało się też farmaceutom, których pensje "mimo, iż już wysokie - poszybują do niebotycznych rozmiarów" - co miałoby być jednym z powodów rzekomej likwidacji zawodu technika farmaceutycznego.

W kolejnych tygodniach było już tylko gorzej. Klimczak przyjmując narrację lobbystów sieci aptecznych, zaczął oskarżać samorząd aptekarski o udział w tworzeniu nowelizacji procedowanej w sejmie, określanej mianem "apteki dla aptekarza".

– Projekt „apteka dla aptekarza” doprowadzi do przejęcia rynku farmaceutycznego przez określoną grupę. Mam na myśli aptekarzy skupionych wokół Izby Aptekarskiej. W mojej ocenie jest to projekt przez nich pisany i służący tylko im. Nie niesie ze sobą żadnych skutków prócz tego, że powstanie uprzywilejowana kasta farmaceutów, właścicieli aptek – oceniał w rozmowie z agencją Newseria Biznes Paweł Klimczak.

Po tej wypowiedzi wśród farmaceutów zawrzało. W mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się informacje zwracające uwagę na niezbyt chwalebną przeszłość Klimczaka:

- Kilka lat temu Prezes Izby Gospodarczej Właścicieli Punktów Aptecznych i Aptek prowadził w Częstochowie własną aptekę. Jego żona punkt apteczny w pobliskiej wsi Stary Cykarzew - pisał na Facebooku Ruch Aptekarzy Polskich. - Do punktu sprowadzano z apteki Pana Klimczaka (bo o nim mowa) leki spoza wykazu dozwolonych do obrotu w punktach aptecznych m.in. leki psychotropowe. W sprawie apteki toczyło się postępowanie w sądzie, a punktowi aptecznemu zostało odebrane zezwolenie w 2014 roku przez WIF w Katowicach. Czy takie postępowanie nie jest przypadkiem patologią? Kto wypowiada się na temat roli farmaceuty w zachowaniu umiaru i przestrzeganiu prawa w aptekach?

O sprostowanie tej informacji poprosiła naszą redakcję Aneta Klimczak. Prawdą jest, że zezwolenie na punkt zostało cofnięte, jednak po trzech miesiącach decyzja ta została uchylona przez Głównego Inspektora Farmaceutycznego.

- W związku z powyższym zażądałam nie uchylenia lecz wycofania z obiegu prawnego powyższej decyzji - pisze w liście do naszej redakcji Aneta Klimczak i dodaje, że w chwili obecnej toczy się postępowanie o odszkodowanie.

Z informacji zawartych w Rejestrze Aptek wynika, że zezwolenie na należący do niej punkt apteczny jest nieaktywne od marca 2013 roku.

Kilka dni temu Klimczak złożył do CBA zawiadomienie, w którym sugeruje on, że nowe prawo farmaceutyczne powstało na zamówienie Izby Aptekarskiej, która dzięki temu uzyska pełną kontrolę nad rynkiem aptek w naszym kraju.

– Projekt „Apteka dla aptekarza” doprowadzi do przejęcia rynku farmaceutycznego przez określoną grupę aptekarzy skupionych wokół Izby Aptekarskiej. W mojej ocenie, jest to projekt przez nich pisany i służący tylko im. Nie niesie ze sobą żadnych skutków prócz tego, że powstanie uprzywilejowana kasta farmaceutów, właścicieli aptek – mówi Paweł Klimczak.

Trudno powiedzieć kogo Klimczak ma na myśli mówiąc o „grupie aptekarzy skupionych wokół Izby Aptekarskiej”, gdyż zgodnie z Ustawą o Izbach Aptekarskich członkami izb są wszyscy polscy aptekarze – a więc farmaceuci posiadający Prawo Wykonywania Zawodu i pracujący w aptekach, hurtowaniach farmaceutycznych lub punktach aptecznych. O kim zatem mówi Klimczak? Czyżby próbował w ten sposób demonizować samorząd aptekarskich, wykorzystując porównanie do słynnej „grupy trzymającej władzę”?

Na oskarżenia zawarte w zawiadomieniu do CBA zareagowała Naczelna Izba Aptekarska, która uznała zarzuty Klimczaka za bezpodstawne i naruszające pozytywny wizerunek samorządu aptekarskiego, reprezentującego społeczność ponad 30 tys. farmaceutów.

- Aktywność, którą w ostatnim czasie wykazał prezes P. Klimczak można traktować jedynie jako kolejną odsłonę negatywnej kampanii zainicjowanej wiele miesięcy temu przez silne lobby oponentów tej regulacji - grupy, do której od samego początku zaliczał się również prezes Izby Gospodarczej Właścicieli Punktów Aptecznych i Aptek - czytamy w oświadczeniu biura prasowego NIA.

Zdaniem NIA o czystości intencji towarzyszących Pawłowi Klimczakowi świadczyć może upublicznienie przez niego w mediach faktu złożenia zawiadomienia do CBA.

- Ze spokojem będziemy śledzić dalsze losy złożonego donosu. Jesteśmy przekonani, że nie nikt poza samym zainteresowanym, nie podzieli jego spiskowej teorii o zawładnięciu całego polskiego rynku farmaceutycznego przez samorząd aptekarski, co zważywszy na trudną i niezwykle dynamiczną sytuację na tym rynku byłoby zadaniem karkołomnym - pisze rzecznik prasowy NIA, Tomasz Leleno dodając, że samorząd aptekarski liczy, iż Klimczak nie będzie konsekwentnie składał donosów na kolejne organizacje popierające założenia projektu.

- Choć obserwując z uwagą ostatnią „aktywność” Pana Prezesa, trudno wykluczyć jego kolejne spektakularne „interwencje” – zarówno na szczeblu krajowym jak i europejskim – mając na uwadze, że 70 proc. aptek w Europie od wielu lat funkcjonuje według podobnych regulacji, jak te, nad którymi obecnie pracuje polski Parlament - czytamy w oświadczeniu NIA.

Jaki będzie kolejny krok „Stonogi farmacji”?

Źródło: sejm.gov.pl / Facebook / NIA

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj