Plakietka

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2016-11-02 13:13:03 /

Pracownik apteki powinien mieć plakietkę ze swoim nazwiskiem i tytułem zawodowym. Niestety kiedy zdarza mi się bywać w innych aptekach, rzadko takie plakietki widzę. Sami sobie tym szkodzimy. Sprawiamy, że farmaceuta staje się anonimowym, białym fartuchem – sprzedawcą od leków.

Zapewne zaraz odezwą się całe rzesze techników farmaceutycznych, że w ten sposób chcę ich stygmatyzować – ujawniać. Po części będą mieli rację. Pacjent ma prawo wiedzieć czy obsługuje go technik farmaceutycznych czy magister farmacji. W mojej opinii nie powinna go zresztą informować o tym tylko plakietka, ale nawet kolor fartucha. Farmaceuta w białym, technik w niebieskim. Z tego co się orientuję istnieją kraje na świecie, gdzie takie rozwiązania się stosuje. I nikt się nie burzy, bo każdy zna swoje miejsce i kompetencje.

Plakietki powinni farmaceuci nosić jednak z innego powodu. Otóż nie robiąc tego, tak naprawdę sami się anonimizujemu. A w przypadku zawodów zaufania publicznego i zawodów medycznych to jest po prostu grzech śmiertelny. Wystarczy się rozejrzeć po innych przedstawicielach zawodów medycznych. Kiedy idę do lekarza (nieważne czy rodzinnego czy specjalisty) to na jego drzwiach wisi tabliczka z jego nazwiskiem. Ja znam tego lekarza – często zapisuję się właśnie, specjalnie do niego. To samo z pielęgniarkami – każdy zapisuje się do konkretnej pielęgniarki środowiskowej, zna kontakt do niej no i oczywiście jej nazwisko.


Dlaczego tak samo nie może być w aptekach z farmaceutami? Dlaczego wchodząc do apteki (nawet jeśli chodzę do tej samej cały czas) nie mam pojęcia jak ma na imię farmaceutka, która mnie obsługuje? Przecież nawet w Lidlu czy Biedronce kasjerki mają plakietki ze swoimi imionami. To element budowania relacji i więzi z klientem. Na tej samej zasadzie funkcjonuje to w zawodach medycznych. Pacjent wie do jakiego lekarza idzie. Wie kogo może pochwalić albo pociągnąć do odpowiedzialności za błędną diagnozę i leczenie. I to właśnie ta odpowiedzialność zawodu zaufania publicznego sprawia, że jego przedstawiciel nie powinien być anonimowy. Pani techniczka Marysia czy farmaceutka Jola musi wiedzieć, że nie uniknie odpowiedzialności za błędną rekomendację czy źle wydany lek, jeśli pacjent nie będzie znał jej nazwiska.

Zdaje się, że nie ma żadnej ustawy, która zmuszałaby pracownika lub pracodawcę do informowania konsumenta o imieniu i nazwisku „obsługującego”. Ale o ile dobrze pamiętam, kiedyś Naczelna Rada Aptekarska wydała uchwałę w tej sprawie i wręcz określiła, jak powinien wyglądać identyfikator farmaceuty pracującego w aptece. Niestety ciągle są apteki, które albo tego nie wiedzą, ale celowo się do tego nie stosują.

No właśnie… prawdopodobną przyczyną braku plakietek ze stanowiskiem i nazwiskiem farmaceuty w wielu aptekach jest celowe nieudzielanie pacjentom takich informacji. Bo mogłoby się nagle okazać, że przy żadnym okienku nie ma farmaceuty, tylko sami technicy farmaceutyczni. To też pewnie próba przywiązywania pacjenta do apteki, a nie farmaceuty. Do niskich cen, a nie do fachowego personelu. W ten sposób z farmaceutów robi się anonimową masę sprzedawców, którzy nie mają prawa wchodzić w bliższe relacje z pacjentem. Pacjent ma znać nazwę apteki i wiedzieć, że jest najtańsza. A personel się zmienia – po co więc pacjenta do niego przywiązywać?

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj