Po cichu liczyłem, że PharmaNET da się wciągnąć w proces sądowy | farmacja.pl

Po cichu liczyłem, że PharmaNET da się wciągnąć w proces sądowy

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2017-07-13 11:54:20 /

Czy utworzenie Związku Aptekarzy, Pracodawców Polskich Aptek to efekt rozczarowania działalnością samorządu aptekarskiego? Z Marcinem Wiśniewskim - założycielem Ruchu Aptekarzy Polskich - na temat nowej organizacji, która będzie zrzeszała właścicieli aptek indywidualnych, rozmawia Łukasz Waligórski.

Łukasz Waligórski: Kilka tygodni temu zmieniły się przepisy dotyczące otwierania nowych aptek – w życie weszła osławiona „apteka dla aptekarza”. Wielu komentatorów twierdzi, że miałeś spory udział w lobbowaniu na korzyść tej zmiany. A Twoim zdaniem kto najbardziej przyczynił się do jej uchwalenia?

Marcin Wiśniewski: Bezpośrednio, oczywiście posłowie Prawa i Sprawiedliwości oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego, z pewnością także Ministerstwa Zdrowia. Z całego serca, jeszcze raz dziękuję! Co do mnie, owszem, poświęciłem dwa lata pracy na rzecz kraju, prawdziwego, zdrowego aptekarstwa i pacjentów. Jestem farmaceutą, wiem kto i po co mnie wykształcił. Czuję obowiązek płynący właśnie z tych faktów, żeby dzielić się swoim doświadczeniem, wiedzą, budować dobry system. Dwa lata temu, w dniu wyborów prezydenckich dotarło do mnie, że ta konieczna zmiana, być może, stanie się możliwa. Że jest szansa.

Próbowałem obudzić ówczesny samorząd aptekarski, bo miałem wrażenie, jakby ją przesypiał, ale... nie było czasu i zrezygnowałem. Wybrałem inną drogę - założyłem Ruch i w jego ramach zacząłem odwiedzać posłów i opisywać to, czego na co dzień, od lat, byłem świadkiem. Jak upada kolejna gałąź polskiej gospodarki, tak ważna, bo bezpośrednio związana z opieką zdrowotną, jak bardzo wszyscy na tym tracimy; w przeciwieństwie do wielu innych krajów europejskich, które potrafią obronić swój rodzimy rynek apteczny. Im dłużej o tym myślałem, rozmawiałem, szukałem danych, czytałem, tym bardziej do mnie docierało, że jest gorzej, niż myślałem na początku. Rysowały się przerażające trendy. Rosła determinacja. W międzyczasie poznawałem innych aktywnych farmaceutów. Od czerwca do października 2015 r., częstotliwość tych spotkań rosła.

Parę dni przed wyborami zostaliśmy zaproszeni wraz z Michałem Byliniakiem na konwencję wyborczą PIS z własnym odczytem, potem na rozmowę z p. Prezesem Kaczyńskim. Wtedy już wiedzieliśmy, że władze PIS dostrzegają problem istniejący w sektorze aptecznym i że będą chciały zwalczać patologie, z resztą program PIS wyraźnie o tym mówił. W styczniu 2016 odbyły się wybory do władz NIA – temat AdA ruszył w samorządzie. Potem, już w ramach NIA (zostałem zaproszony do współpracy i komisji legislacyjnej NIA – zespołu ds. rynku aptek) nastąpiły kolejne miesiące wytężonej pracy, kolejnych spotkań, analiz, porządkowania wiedzy, analizy wyroków ETS, ustaw krajów UE… potem spotkania w ramach Parlamentarnego Zespołu p. Posła W. Budy, Sejm, Sejm, Sejm, komisje, Sejm, Senat... To, w skrócie, moje ostatnie dwa intensywne lata.

Ale, podkreślam, z czasem przybywało zaangażowanych, dopingujących, pytających. Ogromną pracę włożyły władze NIA, prezesi OIA, ale też mnóstwo farmaceutów z całego kraju. Chyba w końcu poczuliśmy wspólnotę. Cieszę się, bo czuję, że wspólnie udało nam się przerwać lot w dół. Teraz wyłącznie od nas będzie zależeć, czy zaczniemy się wznosić. Mamy, w każdym razie ogromną szansę, a to bardzo dużo.

ŁW: Które z argumentów wysuwanych przez przeciwników tej regulacji, Twoim zdaniem najbardziej zagrażały jej uchwaleniu? Czy w którymkolwiek mógłbyś się zgodzić?

MW: Że ceny wzrosną? Że konkurencyjność spadnie? Że absolwenci nie będą mieli gdzie pracować, bo apteki będą padać? O te argumenty pytasz? To niemerytoryczne, bezpodstawne, wyssane z palca pharma-zony! Nie ma w nich krzty sensu. Najbardziej tandetny chwyt, bo obliczony na zastraszenie opinii publicznej. Dokładnie tymi samymi zwrotami lobby sieci straszyło rząd w 2012r, przy okazji wprowadzania ustawy refundacyjnej, w której uzasadnianiu napisano m.in., że sieci wyłudzają pieniądze z NFZ pod pozorem „opieki farmaceutycznej”. Ustawa weszła i jakoś nic złego się nie stało, wręcz przeciwnie. Tak będzie i tym razem.

Uchwaleniu ustawy nie zagrażał żaden argument sieciowego lobby, ponieważ żaden nie był prawdziwy. A posłowie pracujący nad ustawą - chwała im za to - poświęcili swój czas właśnie na zgłębienie faktów, poznanie prawdy, dogłębną analizę, tego co faktycznie dzieje się na rynku aptecznym, na jakich zasadach on funkcjonuje, a nie na czytaniu kłamliwych, manipulowanych przekazów sieciowego PRu.

Wreszcie ktoś zaczął zadawać konkretne pytania i szukać konkretnych odpowiedzi - dlaczego sieci nie płacą podatków, dlaczego kwitnie wywóz, dlaczego rozwija się rynek coraz gorszych jakościowo suplementów, dlaczego upadają poprawnie funkcjonujące apteki, a rozwijają się apteko-podobne komercyjne sieciówki, często szkodzące pacjentom, budżetowi państwa, kpiące z wolności zawodu farmaceuty, dlaczego w sieciach, posiadających renomę tanich, pacjent zostawia 40% więcej pieniędzy, dlaczego największe sieci w rosnącym tempie przechodzą w ręce zagranicznych podmiotów. Dlaczego bezkarnie łamane są limity anty-koncentracyjne, czy zakaz reklamy.

Po analizie faktów, skojarzeniu ich, obserwacji zasad funkcjonowania sektora aptecznego w innych krajach, łatwo było wywnioskować, że „apteczne” sieciówki, to placówki, których celem jest „kasa”, a nie pacjent. Z resztą sam fakt powstawania sieci wynika wyłącznie z dążenia do zysku. I ta konstatacja była kluczem do odpowiedzi na wszystkie powyższe pytania. Pieniądz, nie pacjent, stał się celem.

A gdy celem przestaje być pacjent, apteka przestaje być apteką. Tymczasem pacjenci potrzebują prawdziwych aptek i będą ich potrzebować coraz bardziej – społeczeństwo się starzeje, lekarzy nie przybywa, apteka staje się często pierwszą i jedyną placówką ochrony zdrowia, z którą styka się pacjent Jeśli poważnie, jako państwo, myślimy o zdrowiu naszego społeczeństwa, to tylko przez pryzmat profesjonalizacji, powrotu do niej, a nie komercyjnych, handlowych pseudo-placówek, pseudo-opieki, pseudo-zdrowotnej. Trzeba patrzeć na kilkanaście lat do przodu. Tu nie ma miejsca na prowizorki. To nie są żarty, to rzeczywistość i olbrzymia odpowiedzialność. To właśnie zauważyli posłowie, Ministerstwo Zdrowia i dlatego zdecydowali interweniować. I kolejny raz – chylę czoła.

ŁW: Czy przez ostatnie kilka miesięcy spotkałeś się z groźbami i ostrzeżeniami ze strony przeciwników zmian, za którymi postulowałeś? Podobno grożono Ci sądem?

MW: Nie twórzmy mitów! Nikt mi nie groził, nie ostrzegał, nie odbierałem żadnych głuchych telefonów... Co do sądu, owszem, w listopadzie 2015 roku dostałem pismo z kancelarii prawnej obsługującej Pharmanet. Wezwano mnie do wycofania wszelkich treści, które publikowałem w mediach nt. patologii sieci aptek, np. we „Wprost”, „Pulsie Farmacji”, mediach społecznościowych, czy na Youtube, pod groźbą skierowania postępowania na drogę sądową. Mój pełnomocnik odpisał, że nie zastosuję się do żądań, gdyż są bezzasadne.

Wówczas jednak, po cichu liczyłem na to, że może Pharmanet da się wciągnąć w proces. To byłaby spora szansa na nagłośnienie patologii, na które miałem już wówczas wiele dowodów, świadków, ale niestety żadnych środków i przełożenia na media o ogólnopolskim zasięgu... Ale na tym sprawa się urwała – mogli postraszyć i straszyli, ale wiedzieli, że fakty im nie sprzyjają.

ŁW: Niedawno zapowiedziałeś stworzenie organizacji zrzeszającej właścicieli aptek i pracodawców aptecznych. W jakim celu?


MW: Patrząc na dzieje ludzkości, ludzie zawsze się gromadzili, bo razem byli po prostu silniejsi. Najpierw tworzyli grupy, żeby napadać na pojedynczych, więc słabszych. Dlatego ci słabsi zaczynali się grupować, żeby wzmocnić swą siłę i odpierać ataki. Tak powstawały plemiona, wsie, grody, miasta, państwa, ich armie, ale również korporacje. Obecny obraz rynku jest taki, że my, rozproszeni, jesteśmy słabi, dlatego nękają nas duże, międzynarodowe, zorganizowane korporacje. W ciągu ostatnich kilku lat wytłukli ok. 4 tys. aptek i tłukliby dalej, gdybyśmy się nie postawili i nie znaleźli oparcia w politykach, którym zależało na obronie polskiego małego biznesu (na marginesie, największego płatnika podatków, a więc gwaranta rozwoju polskiej gospodarki). Oni dali nam tarczę. Ale nie na zawsze. Politycy kiedyś się zmienią i przyjdą ci, którzy ulegną korporacjom. Dlatego, patrząc w przyszłość, dziś musimy zewrzeć szyki – zainwestować we własną armię profesjonalistów – w najlepsze kancelarie, najlepszych prawników, menadżerów, bo trwając w rozproszeniu jesteśmy łatwym łupem. Przegrywamy z siecią nie dlatego, że jesteśmy gorsi, bo nie jesteśmy, tylko dlatego, że nie potrafimy walczyć jej korporacyjnymi, brutalnymi metodami. To obcy świat, z którym musimy się mierzyć, a nie wiemy jak, bo to nie jest elementem naszej profesji.

W życiu codziennym sami nie budujemy swoich domów, nie montujemy samochodów, nie trzymamy oszczędności w skarpecie, tylko zatrudniamy profesjonalistów do wykonania tych zadań. Dlaczego więc mielibyśmy wierzyć akurat w to, że sami damy radę korporacyjnej machinie, która chce nas anihilować? Oczywistym jest, że bez zorganizowanej wspólnoty będziemy stopniowo odstrzeliwani.
Pamiętajmy, że sieci jakie były, takie są i dalej będą swoimi metodami walczyć o prawo do przejęcia rynku. Rządy Węgier, czy Estonii załatwiły sprawę do końca – wiedząc, że korporacje apteczne są szkodliwe, postanowili całkowicie i bezkompromisowo je wykluczyć z rynku. My nie mamy takiego komfortu – mamy jedynie (i aż), zawieszenie broni. Ale to nie jest czas na odpoczynek, tylko właśnie zbrojenie. I tylko od nas zależy, czy to zrobimy, czy nie.

Powtarzam – potrzebujemy profesjonalnej obsługi, pomocy, co oznacza w dużym uproszczeniu, że musimy zrobić tzw. „ściepę” i ich zatrudnić. To niesłychanie proste.

ŁW: Kto będzie mógł należeć do tworzonego przez Ciebie Związku?

MW: Każdy farmaceuta będący właścicielem lub współwłaścicielem apteki lub aptek, który chce pracować w swojej niezależnej aptece dłużej, niż 5 lat, bo tyle, oceniam, nam zostało, jeśli nic nie zmienimy. Ale z zastrzeżeniem, że zarząd związku będzie akceptował członków – nie chcemy nieuczciwych, kombinatorów itp., a z pewnością w naszej grupie zawodowej też tacy są. To jedyne ograniczenie, wg mnie.

ŁW: Kiedy organizowałeś Ruch Aptekarzy Polskich, nie należałeś do samorządu aptekarskiego. Teraz jesteś członkiem Okręgowej Izby Aptekarskiej w Warszawie. Czy nie uważasz, że zakładając na tym etapie formalny Związek, którego celem jest reprezentowanie interesów właścicieli aptek, przyznajesz jednocześnie, że izby aptekarskie robią to w niewystarczający sposób? Zdajesz sobie sprawę, że może to być w ten sposób odebrane?

MW:Nie powinno to być tak odebrane. Po pierwsze dlatego, że izby zrzeszają wszystkich farmaceutów, nie mogą więc skupiać się tylko na właścicielach. Po drugie izby, jako samorząd zawodowy, są bardzo mocno ograniczone ustawami - o izbach, o samorządach, etc, w tym w sferze budżetowej, gdy tymczasem związek może podejmować wszelakie inicjatywy. Po trzecie, izby, jako oparty na Konstytucji samorząd zawodowy, w kwestiach nadzoru nad jakością wykonywania zawodu pełnią rolę zastępczą w stosunku do organów państwa - mają zatem szczególny, bardzo oficjalny i wymagający określonej etykiety sposób działania, który często w praktyce wiąże im ręce.

Po czwarte, gdyby związek godził w izby, władze samorządu z pewnością byłyby przeciwne jego powstaniu. A władze NIA popierają, wręcz artykułują potrzebę powstania takiej/takich organizacji.

Po piąte, i ostatnie, w wielu krajach UE, m.in. w Niemczech, Francji, Hiszpanii, Włoszech, Austrii, niezależnie od izb zawodowych istnieją organizacje, nazwijmy je – biznesowe, profesjonalnie dbające o interesy ich członków, reprezentujące je na płaszczyznach mniej zawodowych, bardziej właśnie biznesowych. Powiem więcej, uważam, że fakt, że nie mamy takiej organizacji jest przyczyną ciężkiej sytuacji materialnej wielu aptek indywidualnych. Bo jesteśmy świetnymi farmaceutami, za to nie umiemy „polemizować” z wielkim biznesem, który nas zjada.

ŁW: Z czego będzie się utrzymywał Związek? Czy będzie prowadził działalność gospodarczą? Pojawiają się głosy, że tworzysz taką organizację dla zysku.

MW: Tworzę tę organizację dla właścicieli aptek, dla ich osłony, ochrony, bo sam chciałbym być pod taką osłoną. Profesjonalną, podkreślam, bo to najważniejsze w całym projekcie!

Skoro zaś mowa o mojej pracy dla zysku… cóż, przez dwa lata pracy, naprawdę ciężkiej, czasem nieprzyjemnej, nie otrzymałem od nikogo, z żadnego źródła nawet złotówki. Nawet zwrotu poniesionych kosztów, a musiałem dojechać, wydrukować, wysłać. Nie mówiąc o poświęconym czasie, a choć nie liczyłem, to były setki godzin… ani grosza. Ale też nikogo o to nie prosiłem, bo kogo i z jakiego powodu? - taka była moja decyzja i już. Mało tego, w maju, dzięki głosom farmaceutów, za które, przy okazji, serdecznie dziękuję, zostałem laureatem plebiscytu „Farmaceuta roku - nagroda Magazynu Aptekarskiego” i zarazem miałem otrzymać nagrodę – samochód osobowy. Ale nagrody nie przyjąłem, żeby nie dawać cienia argumentów sieciowcom, że fundator nagrody „odwdzięcza” się za moją pracę. A było takie ryzyko. Prosiłem kapitułę o przekazanie nagrody na cel charytatywny i domniemam, że prośba została spełniona. Dlatego bardzo proszę o chwilę zastanowienia, zanim ktoś tak zgrubnie i niesprawiedliwie oceni moje działania.

I wracam do odpowiedzi - związek z założenia ma być organizacją wewnętrznie nisko-kosztową, nie moją, nie twoją – wspólną wszystkich członków, udziałowców, skupioną wyłącznie na realizacji celów. 100% profesjonalizmu, a więc efektywności. Będą projekty zasadnicze, obligatoryjne dla wszystkich, będą też projekty, w które wejdą tylko chętni – tak to widzę. Myślę, że związek zapewne będzie prowadził działalność gospodarczą w jakiejś formie, bo musi dać członkom wymierne korzyści, przewyższające ich wkłady, udziały, bo inaczej nie miałoby to wszystko sensu. Są już konkretne pomysły, jest sporo świeżych, bardzo, absolutnie bardzo dobrych koncepcji, jest już bogata wymiana pomysłów i zbiera się grupa chętnych. I to oni, nie ja, będą decydować o formule, zakresie, finansowaniu i inwestycjach.

ŁW: Na jakim etapie obecnie znajduje się proces tworzenia Związku?

MW: Czekamy na statut – jest w opracowaniu. Po jego skonsultowaniu ze wszystkimi zainteresowanymi, którzy się do mnie zgłosili w kwestii wspólnej organizacji, rozpoczniemy proces rejestracji w sądzie. Wszystkich zainteresowanych, którzy jeszcze się nie zgłosili, proszę o wysłanie krótkiego maila na adres: zw.apt@wp.pl. To na początek wystarczy.

ŁW: Jakie wyzwania w najbliższym czasie staną przed farmaceutami, w kontekście zmian w polskich aptekach i farmacji? Jakie są Twoje pomysły na to, co wymaga zmiany?

MW: Wyzwań jest wiele. Są czysto zawodowe, w czym właśnie wielka rola samorządów - edukacja w kierunku opieki farmaceutycznej, opracowanie standardów i propozycji zmian legislacyjnych w tym zakresie, zwiększenie efektywności sądów zawodowych, czy, moim zdaniem wyzwanie najpilniejsze, zarazem najtrudniejsze- wypracowanie w nas, wszystkich polskich farmaceutach poczucia wartości swego wykształcenia, świadomości, że reprezentujemy zawód zaufania publicznego, czyli, że każdy pracuje na swój rachunek, w pełni za swą pracę odpowiada i w związku z tym musi żądać absolutnie całkowitej niezależności. To zostało zniszczone przez lata presji korporacyjnej. I druga grupa wyzwań – właśnie dla związku, czy podobnych organizacji - integracja, wspólna inwestycja - stworzenie wspólnej siły, i merytorycznej i kapitałowej, profesjonalizacja sfery biznesowej, ale z zachowaniem pełnej integralności każdego właściciela apteki.

Dotychczas staraliśmy się przetrwać, teraz musimy podwinąć rękawy i zrobić coś, z czego wszyscy za parę lat będziemy dumni – zbudować siłę, której nie da się łatwo zmieść z rynku. A to jest, wbrew pozorom, dosyć łatwe, bo wciąż mamy ogromny potencjał. Nie mam wątpliwości - damy radę!

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj