Polska apteka, a jakby ukraińska...

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2016-11-15 10:06:29 /

W witrynie apteki Pod Łabędziem przy ul. Gdańskiej wisi karta z napisem w cyrylicy: "Mówimy po rosyjsku, mówimy po ukraińsku". - Klientów zza wschodniej granicy mamy coraz więcej - mówi Bartłomiej Wodyński, właściciel apteki.

Jak podaje wyborcza.pl jedna z bydgoskich aptek zatrudniła ukraińską farmaceutkę, by obsługiwała rodaków, na targowiskach kwitnie handel towarami ze Wschodu. Bydgoskie firmy i agencje pracy zgłosiły w tym roku zatrudnienie rekordowej liczby pracowników z Ukrainy.


- Cudzoziemcy w kolejce po leki to dla nas nie nowość - mówi właściciel apteki w rozmowie z wyborcza.pl. - Podczas większych imprez sportowych czy kulturalnych po pigułki przeciwbólowe i syropy na kaszel przychodzą do nas Anglicy, Holendrzy czy Niemcy. Przychodzi też dużo wojskowych stacjonujących w JFTC, a często mieszkających w hotelu Pod Orłem. Ale z nimi najczęściej porozumiewamy się po angielsku. Z Ukraińcami był kłopot, stąd nasza informacja na szybie. Chciałem, żeby wiedzieli, że są apteki, gdzie bez trudu obsługa zrozumie, co im dolega, i sprzeda leki dostępne bez recepty, które powinny pomóc podczas zwykłego przeziębienia czy niestrawności.

Nikt dokładnie nie liczy, ilu Ukraińców już mieszka i pracuje w Bydgoszczy. Wiadomo, że w tym roku pracodawcy zgłosili do pośredniaka rekordowe zapotrzebowanie na pracowników z Ukrainy. Powiatowy Urząd Pracy przyjął 23 tys. wniosków, a kolejny tysiąc - czeka w kolejce.

Źródło: Wyborcza.pl / Bydgoszcz

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj