Praca organiczna

Autor: Wojtek Chudziński / Opublikowano: 2017-09-05 11:12:02 /

Skoro sami farmaceuci stawiają opiekę farmaceutyczną i obecność farmaceuty w zespole interdyscyplinarnym na oddziale pod znakiem zapytania, może nie ma sensu szukać pozytywnych stron, skoro nie znaleźli ich Ci, którzy wykształcili próbujących tego dokonać śmiałków?

Pozytywiści uważali, że społeczeństwo przypomina żywy organizm - tak jak dla właściwego funkcjonowania organizmu niezbędne jest zdrowie wszystkich organów, tak dla dobra społeczeństwa potrzebny jest równomierny rozwój wszystkich jego warstw i dziedzin życia. Sformułowali też liberalne hasło „rozumnego egoizmu”. Ja dziś chciałbym sparafrazować ich słowa i zwracając się do wszystkich farmaceutów, jak również do szerszego środowiska medycznego i wezwać ich do „rozumnego altruizmu”.

Cierpliwość i wytrwałość mają magiczne działanie – dzięki nim trudności znikają, a przeszkody ulatniają się. Nie zawsze widać cel, ale ważna jest też droga, którą się pokonuje. Nie zawsze sam cel uda się osiągnąć. Ale czy to znaczy, że w ogóle nie warto się starać? Podobno ambicja to połowa sukcesu. Niedawno czytałem artykuł o Marii Montessori, która wytrwała w swojej misji tylko dlatego, że w nią wierzyła. Zaczynała jako pomoc w zakładzie dla obłąkanych, zdawałoby się kompletnie pozbawiona narzędzi do osiągnięcia ostatecznego sukcesu. Ale przyświecała jej wizja, że wie, co robi, a to, co robi, jest słuszne. Nikt jej za to nie płacił, co więcej, narażała się na kpiny kolegów po medycznym fachu i niezrozumienie przełożonych. Ale wytrwała.


Ostatni miesiąc poświęciłem na opisywanie różnych aspektów pracy farmaceuty na oddziale szpitalnym – od trudności w bezpośrednim kontakcie z lekarzem, przez problemy lekowe jakże inne od tych, spotykanych w aptece ogólnodostępnej, po wizję opieki farmaceutycznej i zamknięcie klamrą kompleksowej opieki nad pacjentem, uwzględniając w tym pierwiastek farmaceuty. Liczyłem, że z racji niewielkiego rozpowszechnienia tego typu praktyk w szpitalach temat ten może okazać się ciekawy dla tych, którzy sami widzieliby się w podobnej roli lub którym wizja służby zdrowia w pełni nastawionej na pacjenta jest niezmiernie bliska. Zamiast tego większość ripost dotyczących wspomnianych felietonów zawierała pytania jaka gratyfikacja płynie z prowadzenia takiej misji na terenie szpitala, jak dalece nierealne wydaje się wdrożenie tego typu pomysłu w całym kraju i jak utopijna wydaje się być współpraca lekarza i farmaceuty.

Jak możemy dostrzegać zmiany, skoro sami nie chcemy brać w nich udziału? Jak możemy oceniać prawdopodobieństwo sukcesu, skoro z góry skazujemy go na porażkę? Jak możemy nie wierzyć w misję, której cel przyświecał większości z nas podczas farmaceutycznej edukacji? Każdy z nas składał ślubowanie, zaczynające się od słów: „Ślubuję uroczyście w swej pracy farmaceuty sumiennie, gorliwie i z należytą starannością wykonywać swoje obowiązki, mając zawsze na uwadze dobro pacjenta”. Dlaczego teraz odwołujemy się w pierwszej kolejności do własnego dobra? Być może dodatkowa praca na rzecz pacjenta nie będzie miała przełożenia na korzyści finansowe, ale przecież za swoją pracę farmaceuta już otrzymuje wynagrodzenie. Skąd więc przeświadczenie, że za trud należy nam się więcej? Każdy człowiek powinien pracować na swój sukces w 100%, jeśli więc można do tego limitu jeszcze troszkę podkręcić obroty, dlaczego oczekiwać za nie zapłaty? Czy naprawdę tak często wytykamy lekarzom, że pacjent jest u nich na drugim planie, podczas gdy wbrew pozorom robimy podobnie?

Być może farmacja jak i pozostałe zawody medyczne są niedofinansowane. Ale z całą stanowczością chciałbym wierzyć, że osoba wybierająca jeden z tych zawodów zaufania publicznego myśli o czymś więcej niż o grubości własnego portfela za ciężką pracę. Bo praca z pacjentem do łatwych nie należy, nie wspominając już o odpowiedzialności, jaka ciąży na każdym, kto podejmuje się ochrony zdrowia i życia drugiego. Ale to pacjent ma być naszym celem. Nie pieniądze.

Nie każdy musi te dodatkowe obowiązki chcieć wykonywać, ale jeśli nie ma się poparcia wśród swoich ziomków, jak liczyć na zrozumienie środowiska lekarskiego? Skoro sami farmaceuci stawiają opiekę farmaceutyczną i obecność farmaceuty w zespole interdyscyplinarnym na oddziale pod znakiem zapytania, może nie ma sensu szukać pozytywnych stron, skoro nie znaleźli ich Ci, którzy wykształcili próbujących tego dokonać śmiałków? W zawodach medycznych pojęcie organizmu jest chyba wystarczająco znane. Więc życzę sobie, by w imię pozytywistycznych idei świat medycyny na powrót stał się jedną całością, sprawnie funkcjonującą, gdy każdy organ wykonuje powierzoną mu funkcję. A farmacja jest jednym z nich.

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj