REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 13 stycznia 2020

Pracownice okradały apteki. Każda miała swój sposób…

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim wydał po koniec grudnia wyrok w sprawie dwóch pracownic aptek, które przez kilka lat ukradły od swojego pracodawcy kilkaset tysięcy złotych. Pomoc apteczna miała wyprowadzić z apteki ponad 300 tys. zł. Druga z kobiet – techniczka farmaceutyczna – ponad 190 tys. zł. Mechanizmy kradzieży w obu przypadkach były różne…

19 grudnia 2019 r. Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim wydał wyrok w sprawie kradzieży, jakie miały miejsce w dwóch aptekach należących do jednej właścicielki. Kradzieży dokonywały pracownice aptek. Pierwsza z nich – zatrudniona jako pomoc apteczna – miała od 1 stycznia 2015 r. do 10 maja 2018 r. wyprowadzić z apteki ponad 300 tys. zł. Druga – techniczka farmaceutyczna – od 1 stycznia 2015 r. do końca października 2017 r. ukradła ponad 190 tys. zł.

Obie kobiety zostały uznane przez Sąd winnymi zarzucanych im przestępstw. A jak wyglądały mechanizmy kradzieży? Okazuje się, że w przypadku każdej z nich, sposób wyprowadzania gotówki z apteki był inny…

REKLAMA

Okazja czyni złodziejem…

Kobieta o inicjałach R. B. była zatrudniona w aptece jako pracownik magazynowo–gospodarczy. Do jej obowiązków należało sprzątanie apteki, rozkładanie towarów na półkach apteki i w magazynie. Nie miała uprawnień do korzystania z kas fiskalnych. W aptece były dwie kasy, w których pod klawiaturą komputera znajdowały się szuflady, a w nich pieniądze. Szuflady nie były w żaden sposób zabezpieczone. Pracownicy obsługujący kasy mogli zamieniać się na stanowiska pracy, przy czym w takich momentach nie sprawdzano ile jest gotówki w szufladzie. Pracownik obecny na nocnej zmianie drukował przed północą dobowy raport kasowy, ale nie sprawdzał dokładnie, czy ilość pieniędzy znajdująca się fizycznie w szufladzie jest zgodna z ilością wskazaną w wydruku. Pieniądze były w takich sytuacjach przeliczane i wkładane do sejfu (czytaj również: To nie farmaceuta, tylko technik okradał aptekę).

REKLAMA

– W aptece nie było właściwego nadzoru i kontroli w odniesieniu do pieniędzy znajdujących się w kasach. Właścicielka darzyła zaufaniem wszystkich pracowników, atmosfera w pracy była luźna i miła – czytamy w uzasadnieniu wyroku Sądu.

R. B. wykorzystując tę sytuację sukcesywnie dokonywała kradzieży pieniędzy z kas. Na ogół były to kwoty od 200 do 250 zł. Zdarzało się, że właścicielka wysyłała ją po zakupy i kazała na ten cel wziąć pieniądze z kasy. Oskarżona nie oddawała wtedy całej reszty. Były też sytuacje, że rozmieniała pieniądze na prośbę farmaceutów w innych sklepach i wtedy część tych pieniędzy zatrzymywała dla siebie. Jak ustalono, w ten sposób, w okresie od 1 stycznia 2015 roku do 10 maja 2018 roku dokonała kradzieży pieniędzy w łącznej kwocie nie mniejszej niż 300 tyś. zł. Co ciekawe w wyniku przeszukania jej mieszkania, zabezpieczono u niej gotówkę w ilości 15 000 euro oraz 399 700 zł. Kobieta w trakcie procesu przyznała się do kradzieży. Wyjaśniła też w jaki sposób jej dokonywała.

Przyjaciółka właścicielki apteki…

Gdy w pewnym momencie sytuacja finansowa apteki zaczęła się pogarszać, jej właścicielka coraz częściej zwracała uwagę, że pieniądze w kasie powinny być a ich nie ma. Pracownicy zaczęli podejrzewać o kradzież pomoc apteczną R.B. Gdy właścicielka apteki dowiedziała się o tych podejrzeniach, nie mogła w nie uwierzyć, ponieważ uważała kobietę za swoją przyjaciółkę (czytaj również: Pracownica przez 2 lata okradała aptekę…).

Ostatecznym dowodem winy okazał się zapis kamery, jaką zainstalowano w aptece. Na nagraniu z niej był widać, jak pomoc apteczna zabiera pieniądze z szuflady kasy. Jej wina nie pozostawiała więc wątpliwości. Sąd skazał ją na karę pozbawienia wolności na rok, w zawieszeniu na 3 lata. Musi zapłacić też 5000 zł kary i oddać okradzionemu pracodawcy 300 tys. zł.

Kolejna apteka, kolejna złodziejka…

Zdecydowanie bardziej „wyszukaną” metodę kradzieży wymyśliła techniczka farmaceutyczna, oskarżona o wyprowadzenie ponad 190 tys. zł z innej apteki tej samej właścicielki. W tej sytuacji również kluczowe dla sprawy okazało się nagranie z monitoringu. Właścicielka już wcześniej zauważyła, że apteka nie osiąga zysków w czasie zmian, na których pracowała techniczka. Zaczęto więc analizować dokumenty fiskalne oraz nagrania. Na jednym z nich okazało się, że techniczka sprzedaje pacjentowi lek, jednak nie wydaje mu paragonu.

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych