Probiotyki w Polsce od lat są złej jakości

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2017-02-27 09:05:30 /

Mamy bałagan na rynku probiotyków – ocenia ekspert dodając, że niektórzy producenci podają w ulotce produktu, że można go przechowywać w temperaturze pokojowej, tymczasem najlepsze warunki można zapewnić jedynie w chłodni.

Profesor Iwona Wawer odniosła się do niedawno opublikowanego raportu Najwyższej Izby Kontroli, dotyczącego jakości suplementów dostępnych na polskim rynku. - Dotyczy on przede wszystkim produktów oferowanych w internecie, a nie w sklepach czy tym bardziej w aptekach - podkreśliła.

Iwona Wawer jest kierownikiem Zakładu Chemii Wydziału Farmaceutycznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz przewodniczącą Rady Naukowej Federacji Suplementów, a do niedawna też przewodniczącą Krajowej Rady Suplementów i Odżywek.

Jej zdaniem trzeba oddzielić rzetelnych producentów suplementów od tych z szarej i czarnej strefy, bo większość z nich dba o jakość swych produktów. Z raportu NIK wynika, że wiele badanych na jej zlecenie suplementów diety nie wykazuje właściwości deklarowanych przez producentów. Zarzuty te dotyczą zarówno produktów oferowanych w internecie, jak i w punktach stacjonarnych oraz w aptekach.

Prezes Polskiej Federacji Producentów i Dystrybutorów Suplementów Artur Jan Czuchaj przekonuje, że sprzedaż zakwestionowanych w badaniach NIK suplementów w 90 proc. dotyczy tych sprzedawanych za pośrednictwem sieci.

- Produkty zafałszowane zawierające amfetaminę oferowane były jedynie za pośrednictwem internetu - podkreśliła dyrektor PFPiDS Anna Mossakowska-Ziemniak.

Prof. Iwona Wawer podkreśla, że w Polsce producenci na ogół przestrzegają najwyższych standardów jakości produkcji suplementów. - Nie różnią się pod tym względem od wytwórców w Europie Zachodniej - dodała.

Dyrektor ds. badań i rozwoju w Olimp Laboratories w Dębicy Piotr Kula zaznaczył, że na Podkarpaciu suplementy wszystkich producentów są kilka razy w miesiącu kontrolowane przez Główny Inspektorat Sanitarny.

Kierownik Zakładu Antybiotyków i Mikrobiologii Narodowego Instytutu Leków w Warszawie prof. dr hab. Stefan Tyski zwraca uwagę, że jakość produktów opuszczających zakład wytwórcy nie zawsze jest taka sama jak ta, która dociera do konsumenta. Jako przykład podał probiotyki, które „od wielu lat są w Polsce złej jakości”.

- Ważna jest stabilność probiotyku, a nie tylko to, czy w chwili wyprodukowania zawiera on odpowiednią ilość szczepów bakterii o udowodnionych właściwościach prozdrowotnych - podkreśla specjalista.

Prof. Tyski powołał się na przeprowadzone przed kilkoma laty w Narodowym Instytucie Leków badania, które ujawniły, że w chwili dopuszczenia do obroty probiotyki zawierały liczne bakterie, które powinny mieć, ale po pewnym czasie ich przechowywania, mimo że nie minął jeszcze termin ważności, było ich bardzo mało albo nie było ich w ogóle.

- Mamy bałagan na rynku probiotyków - ocenił dodając, że niektórzy producenci podają w ulotce produktu, że można go przechowywać w temperaturze pokojowej, tymczasem najlepsze warunki można zapewnić jedynie w chłodni.

Źródło: dziennik.pl

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj