Problem 1%? Sieci skapitulowały przez "samozaoranie" | farmacja.pl

Problem 1%? Sieci skapitulowały przez "samozaoranie"

Autor: Piotr Sędłak / Opublikowano: 2018-01-17 10:53:04 /

Dyskusja o problemie tzw. aptekarskiej koncentracji toczy się od wielu lat. Gdyby jednak wyciągać z niej wnioski na podstawie tylko „przekazów dnia”, serwowanych przez sieci apteczne, otrzymalibyśmy informacyjny mętlik. Tymczasem na tym polu, mniej więcej od 2015r., sieci zeszły do głębokiej defensywy, by w 2017r. ostatecznie wojnę o „jeden procent” przegrać.

Tak, przegrać, piszę to z całą odpowiedzialnością; nie jest to żadna metafora. Pomimo to, wedle ich narracji, wyszły one z tej walki zwycięsko, co czyni cały problem w zasadzie niebyłym; i jest to jakoby oczywistością w kontekście zapadających rzekomo coraz to „przełomowych” wyroków i „precedensów” (powstaje pytanie, po co jakieś „przełomy”, skoro sprawa jest od początku oczywista?). O problemie 1%-ej koncentracji możemy rozmawiać, tak jak chcą tego sieci apteczne, albo uczciwe. Skorzystajmy z tej drugiej propozycji.

Niewinni do czasu prawomocnego ukarania

Cofamy się w czasie do 2015r., kiedy to 23 lipca zapada przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie ważny wyrok (sygn. VI SA/Wa 399/15). Sąd dokonuje w nim interpretacji dwóch przepisów: art. 37ap ust. 1 pkt. 2 p.f. i art. 99 ust. 3 pkt. 2 i 3 p.f., a w uzasadnieniu judykatu stwierdza wprost – przepisów o 1%-ej koncentracji należy przestrzegać również po wydaniu zezwolenia. Dlaczego? Bo ich celem było zapobieżenie kartelizacji rynku aptekarskiego (można retorycznie zapytać, co zatem poszło nie tak?). Nadto, Sąd stwierdza, że wymóg nienaruszania limitu 1% jest jednym z podstawowych warunków prowadzenia apteki a interpretacja przeciwna jest nielogiczna. Takie słowa, zawarte na kartach uzasadnienia wyroku, to niewątpliwie policzek dla sieci. Sąd mógł przecież w bardziej zdawkowy sposób nie przyznać racji sieciowym przedsiębiorców. Zdecydował się jednak dosadnie wytknąć im niekompetencję i oddalić skargę z hukiem.

Sieci nie przyjmują jednak tego wyroku do wiadomości. Podobnie postępować będą dwa lata później, gdy podobnych rozstrzygnięć sądowych będzie więcej; ale o tym za moment. Od początku deprecjonują wartość jurydyczną zapadłego orzeczenia. Twierdzą, że nie zawiera ono interpretacji art. 99 ust. 3 pkt. 2/3 p.f. (chociaż jest to nieprawdą). Sowity fragment rozważań sprowadzają do „niewiele znaczących wzmianek na marginesie uzasadnienia wyroku”. Podnoszą w końcu rzecz najistotniejszą – wyrok z 23 lipca 2015r. nie jest prawomocny.

Dziwny to argument. To tak jakby sieci apteczne podskórnie czuły, że muszą korzystać z domniemania niewinności, czyli być uznawane za niewinne do momentu prawomocnego skazania.

Zastanawiające, bo przecież jesteśmy pod reżymem prawa administracyjnego, a nie karnego. Dlaczego zatem sieci bronią się tak, jakby ktoś zarzucał im popełnienie przestępstwa? W kontekście tego przypomina mi się świetny rysunek satyryczny, przedstawiający dopiero co obrabowaną staruszkę, krzyczącą, że „Złodziej ukradł mi torebkę!” i przechodzącego obok dżentelmena, strofującego ją słowami: „Nie było jeszcze procesu, ale Pani już wydała wyrok”…

Drugie życie „niewiele znaczących wzmianek”

Wyrok sądu z lipca 2015r., jak się okazało, w praktyce orzeczniczej będzie miał o wiele większy posłuch, niż chciałyby tego sieci apteczne. W styczniu 2017r. prof. Marek Szydło powoła się niego w swojej opinii dla Biura Analiz Sejmowych, w której stwierdzi m.in., że judykat ten zanegował stanowisko, wedle którego wymóg nieprzekraczania progu 1%-ej koncentracji spełniać należy jedynie przed wydaniem zezwolenia (s. 31-32 tej opinii). Pogląd profesora wyrażony jest w kontekście oceny uregulowań ustawy aptekarskiej z kwietnia 2017r.; prof. Szydło bronił jej zapisów przed zarzutem niekonstytucyjności.




W czerwcu 2017r. NSA oddala skargę kasacyjną na wyrok WSA z lipca 2015r. (orzeczenie w sprawie: II GSK 153/16). Sieci zmieniają strategię. Nie mogą przecież dalej twierdzić, że wyrok jest nieprawomocny, albo – że sądy obu instancji się pomyliły. Narracja jest mianowicie taka, że NSA w wyroku nie odniósł się do kwestii 1%. To poniekąd prawda; rzeczywiście się nie odniósł. Tylko skoro tak, to znaczy to ni mniej, ni więcej, tylko tyle, że uznał wykładnię przyjętą przez WSA w Warszawie za prawidłową. Te słowa nie chcą jednak przejść „sieciówkom” przez usta.

Rozstrzygająca jest jednak I poł. 2017r., kiedy to zapada w sumie aż sześć wyroków WSA w Warszawie, w których Sąd ten odwołuje się do orzeczenia ze sprawy VI SA/Wa 399/15. Dość niespodziewanie „poboczne wzmianki na marginesie uzasadnienia wyroku” przybrały na znaczeniu. Do tego stopnia, że obecnie wyznaczają one linię orzeczniczą sądów administracyjnych w sprawie 1%-ej koncentracji – skrajnie niekorzystną dla sieciowych przedsiębiorców aptecznych. Próba zakrzyczenia przez nie rzeczywistości nic w tej materii nie zmienia.

Przechodząc jednak do konkretów. W okresie od marca do maja 2017r. WSA w Warszawie wydał łącznie aż sześć wyroków, w którym przyjął jako własną interpretację zawartą „na pobocznych wzmiankach uzasadnienia wyroku” sprawy VI SA/Wa 399/15. Sprawy rozpatrywane pod sygnaturami: VI SA/Wa 1942/16, VI SA/Wa 2907/15, VI SA/Wa 2906/15, VI SA/Wa 2582/16, VI SA/Wa 2581/16, VI SA/Wa 2472/16, dotyczyły niemożności obchodzenia przepisów o 1% z wykorzystaniem instytucji zmiany zezwolenia (v.: art. 102 p.f.).

Żeby rozjaśnić sprawę: sieci apteczne twierdziły, że takie obejście prawa jest zgodne z prawem (?!), a Inspekcja Farmaceutyczna – że nie. Zgadnijcie Państwo komu rację przyznał Sąd? Podpowiem tylko, że nie sieciówkom…

Uzasadnienie w/w orzeczeń było dla nich miażdżące. „Interpretacja art. 99 ust. 3 pkt 2 i 3 [p.f.] prowadzi do wniosku, że wymóg przestrzegania limitu aptek jest jednym z podstawowych warunków nie tylko dla uzyskania zezwolenia, ale także w dalszej działalności podmiotu prowadzącego aptekę”. I dalej: „Uznanie bowiem słuszności stanowiska strony skarżącej (tj. apteki sieciowej) stawiałoby pod znakiem zapytania sens (skuteczność) rozwiązań antykoncentracyjnych zawartych w ustawie – Prawo farmaceutyczne, które to ograniczenia obowiązywałyby tylko przy wydawaniu zezwoleń”. Wreszcie finał: „Sąd orzekający podziela (…) stanowisko wyrażone w wyroku tut. Sądu z dnia 23 lipca 2015 r., w sprawie o sygn. akt VI SA/Wa 399/15”.

Każdy orze jak może, chyba że się sam zaorze

Pod koniec października 2017r. w „Dzienniku. Gazecie Prawnej” ukazała się opinia prawników reprezentujących sieciowych przedsiębiorców aptecznych, w których wskazywali oni, że granicą rozważań o problemie 1%-ej koncentracji, będzie moment wydania w tej materii prawomocnego wyroku. Nie wiem, czy w ferworze walki, czy z roztargnienia, czy też – z jeszcze innej przyczyny, ale wskutek niewniesienia skargi kasacyjnych dwa w/w wyroki, dokonujące interpretacji przepisów Prawa farmaceutycznego w kierunku skrajnie niekorzystnym dla sieci, stały się prawomocne. Tak, to prawda; nie musimy już czekać na wykładnię przepisów o 1% (między Bogiem a prawdą, nie było potrzeby wyczekiwać nawet i tego momentu). Wyrok w sprawie VI SA/Wa 2906/15 uprawomocnił się 27 lipca 2017r., ten ze sprawy VI SA/Wa 2907/15 – w dniu 3 sierpnia 2017r. Przedsiębiorcy apteczni, rezygnując z zaskarżania tych orzeczeń, w sposób symboliczny ogłosiły akt kapitulacji w trwającej od kilku lat „wojnie prawnej”. Trudno o lepszy przykład tzw. „samozaorania”…

Skarżący musieli dysponować bardzo słabymi argumentami i obawiać się „rozjechania walcem” przez Naczelny Sąd Administracyjny. Przyczyny nie są istotne, liczy się skutek. Obecnie w obrocie prawnym występują trzy prawomocne wyroki (VI SA/WA 399/15, VI SA/Wa 2906/15, VI SA/Wa 2907/15), w których dokonano do bólu logicznej wykładni przepisów o 1%-ej koncentracji. Sądy nie miały wątpliwości. Art. 99 ust. 3 pkt. 2 i 3 p.f. ustanawia jeden z podstawowych warunków prowadzenia apteki – limit koncentracji. Podobnie jak inne warunki uzyskania zezwolenia – spełniać należy go przez cały okres prowadzenia tego rodzaju regulowanej działalności gospodarczej. I tak oto „niewiele znaczące wzmianki na marginesie uzasadnienia wyroku”, niespodziewanie stały się główną tezą sześciu innych wyroków, zawierających fundamentalną wykładnię antykoncentracyjnych przepisów Prawa farmaceutycznego.

Myślę, że skala kompromitacji sieci nie byłaby tak wielka, gdyby nie poziom stosowanych od lat przekłamań w tej sprawie. Nie dziwmy się zatem, że obecnie manipulują one treścią uzasadnień wybranych wyroków sądowych, inne deprecjonując jako nieprawomocne, a o innych nie wspominając wcale. W sprawie problemu 1%-ej koncentracji nic innego im nie pozostało.

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj