REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 13 lutego 2019

Problem z dyżurami aptek – dyskusja w Samorządowej Loży Radiowej

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

Apteki nie chcą dyżurować w nocy i w święta, ponieważ brakuje ludzi do tego oraz jest to zwyczajnie nieopłacalne. To niestety sprawia, że małe miasta zostają bez dostępu do leków w nocy. Takim przykładem są Głuchołazy. Nad funkcjonowaniem aptek pochylili się goście w Samorządowej Loży Radiowej.

Robert Węgrzyn, radny sejmiku wojewódzkiego z Platformy Obywatelskiej, zapytał, czy możliwość wykupu recepty w nocy mieści się w konstytucyjnym zapewnieniu dostępu do opieki medycznej. Obecnie to rada powiatu decyduje, która apteka będzie pełnić nocny dyżur. Im mniejsza gmina, tym większe problemy z takimi dyżurami. Wynika to z przyczyn ekonomicznych, bo to nie opłaca się aptekarzom (czytaj więcej: Straż miejska sprawdzi czy apteki pełnią dyżury…).

REKLAMA

Zachęcić apteki, ale nie karać

Jak uznał Piotr Wach, radny opolskiego sejmiku z Nowoczesnej, takie dyżury są nie tylko problemem dla społeczności i samorządów lokalnych, ale także dla przedsiębiorców, którzy zarządzają aptekami. – W niektórych małych miejscowościach nie ma nocnej i świątecznej opieki lekarskiej, co powoduje, że nie ma pacjentów, którzy by z tymi receptami przychodzili do aptek. Jeżeli jest jakieś nagłe zdarzenie, jadą do miast, najczęściej powiatowych, gdzie otrzymując receptę wykupują leki. Do tego, że te dyżury są nieopłacalne, dochodzi teraz fakt, że są niepotrzebne. Nikt nie pyta aptekarzy, czy oni są w stanie te dyżury pełnić – dodaje.

REKLAMA

Rozkład dyżurów aptek w porze nocnej i w święta uchwala rada powiatu (czytaj więcej: Apteki nie sprzedają w nocy leków ratujących życie. Po co więc dyżury?). Natomiast samorządy lokalne nie mają narzędzi, aby wyciągać konsekwencje wobec tych, którzy unikają takich dyżurów. Czy zatem powiaty powinny otrzymać narzędzia dyscyplinujące aptekarzy?

Arkadiusz Szymański, radny Opola z Prawa i Sprawiedliwości, zaoponował przeciwko wprowadzaniu kolejnych sankcji dla aptekarzy. – W Polsce jest zbyt dużo aptek w stosunku do ludności. Na 25 tysięcy farmaceutów przypada 14 tysięcy aptek. A na każdym takim dyżurze nocnym musi być wykwalifikowany farmaceuta. Należy w jakiś sposób zachęcić apteki, aby się tego zadania podejmowały, np. w Niemczech są dopłaty do lekarstw kupowanych w nocy – podsunął pomysł.

Pomysł pokrycia kosztów personelu

Dyżury aptek wcale nie są bezpłatne, choć wiele osób posługuje się takim terminem (czytaj więcej: W Koluszkach bojkotują dyżury aptek). Tak stwierdził Marek Tomków, prezes Opolskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej. – Wygląda to w ten sposób, że rada powiatu wyznacza dyżury aptek. Natomiast nie jestem w stanie pracować przez siedem dni w tygodniu po 24 godziny. Wiąże się to z pewnymi kosztami. To, co nazywamy bezpłatnym dyżurem, kosztuje aptekę kilka tysięcy złotych. Jakąś arbitralną decyzją mówi się, kto ma spędzić święta w pracy i jeszcze za to zapłacić pieniądze. Nie da się tego problemu rozwiązać przy pomocy techników farmaceutycznych, bo ich uprawnienia są znacznie ograniczone – tłumaczy.

Tomków przypomniał, że rozwiązanie zostało przygotowane wspólnie z powiatami. Naczelna Izba Aptekarska przygotowała rozwiązanie pokazujące, jak zrównoważyć koszty w miejscowościach, gdzie siedziba powiatu jest mniejsza niż 40 tysięcy ludzi. Chodzi wyłącznie o pokrycie kosztu personelu. W województwie opolskim jest dramatycznie mała liczba farmaceutów. By zapewnić dyżury, wiele aptek w Opolu ściąga ludzi z Wrocławia i ze Śląska.

Źródło: IK/radio.opole.pl

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych