REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 29 maja 2018

Przez suplementy aptekarze dokładają do biznesu

Artykuł pochodzi z serwisu

Aptekarze się skarżą, że inspekcja sanitarna coraz częściej przychodzi na kontrole do ich aptek i żąda wydania dużej liczby opakowań suplementów diety. Rzecz w tym, że przejmuje je całkowicie nieodpłatnie! Aptekarze uważają że koszty kontroli powinni ponosić wytwórcy tych produktów, nie zaś ich sprzedawcy. Bo to jakość ich wyrobów jest kontrolowana.

„To tak, jakby policjant karał za przekroczenie prędkości pasażera samochodu, a nie jego kierowcę”. (fot. Shutterstock)

REKLAMA

REKLAMA

Dr n. med. Urszula Sztuka-Polińska, łódzki inspektor sanitarny, w odpowiedzi na zapytanie prezesa Okręgowej Izby Aptekarskiej w Łodzi, wyjaśniła niedawno, że zgodnie z art. 76 ust. 1 pkt 4 ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia Państwowej Inspekcji Sanitarnej przysługuje prawo podejmowania czynności niezbędnych do wyjaśnienia sprawy, zgodnie z zakresem uprawnień w ramach urzędowych kontroli. W tym także do nieodpłatnego pobierania próbek środków spożywczych w celu wykonania badań laboratoryjnych. A suplementy diety formalnie należą do żywności (czytaj więcej: Sanepid nie zapłaci aptece za suplementy diety pobrane do badań).

– To tak, jakby policjant karał za przekroczenie prędkości pasażera samochodu, a nie jego kierowcę – komentuje Łukasz Waligórski, członek Naczelnej Rady Aptekarskiej i redaktor naczelny branżowego portalu Mgr.farm.

Podobnego zdania są prawnicy. Magdalena Bąkowska, adwokat w kancelarii KRK, zauważa, że przepisy ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia są niezbyt precyzyjne w kwestii tego, kto powinien ponosić koszty pobieranych próbek. Jej zdaniem aptekarze mają jednak możliwość domagania się pokrycia poniesionych strat od inspekcji sanitarnej w momencie, gdy okaże się, że pobrane do badań suplementy diety są wolne od wad. Natomiast jeśli badania wykazałyby, iż produkty były wadliwe z winy producenta suplementu diety, powinni wystąpić z roszczeniem regresowym do niego, zważywszy na to, iż sprzedał im produkt niespełniający deklarowanych wymogów jakościowych.

Wśród farmaceutów pojawiły się wątpliwości, w jaki sposób należy rozumieć pojęcie „próbka kontrolna”. Czy chodzi tutaj o całe opakowanie danego suplementu diety, czy też jedynie jego cząstkę, np. listek lub kapsułkę, drażetkę, saszetkę, ampułkę, butelkę itp.? W rezultacie zgłaszają zjawisko nadmiernego pobierania próbek przez sanepid.

– W dyskusjach pojawia się często pytanie, czy sanepidowi nie wystarczyłoby pobieranie tylko listków. Ja osobiście nie spotkałem się z takim działaniem, raczej dochodzą do mnie informacje o pobieraniu kilku opakowań. Po pierwsze, nigdy nie wiadomo, ile jednostek produktu będzie potrzebne do przeprowadzenia analizy. Po drugie, sanepid woli mieć więcej próbek na wszelki wypadek. Po trzecie, przedmiotem badania jest też opakowanie i jego zgodność z przepisami – twierdzi Michał Byliniak, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Liczba tego typu kontroli mogła ulec zwiększeniu w związku ze złą prasą, jaką w ostatnim czasie mają suplementy diety, i zainteresowania tematem ze strony Najwyższej Izby Kontroli oraz Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. uważa, że kuriozalne jest, aby apteka – niebędąca wytwórcą suplementów diety – musiała ponosić koszt produktów pobieranych do kontroli. Ekspert porównuje, że to taka sama sytuacja, jakby policjant karał za przekroczenie prędkości pasażera samochodu, a nie jego kierowcę.

– Wydaje mi się, że najbardziej logicznym rozwiązaniem byłoby pobieranie próbek suplementów przez sanepid od samych producentów. Co stoi na przeszkodzie, by kontroler sanepidu wybrał się do zakładu produkcyjnego, gdzie powstają suplementy diety, i stamtąd pobrał próbkę do badania? Moim zdaniem koszt potwierdzenia jakości (lub jej braku) każdego produktu powinien ponosić jego wytwórca – wskazuje Łukasz Waligórski.

W przypadku gdy inspekcja farmaceutyczna pobiera do kontroli leki recepturowe wykonywane w aptece, to farmaceuta odpowiada za ich jakość, bo jest ich wytwórcą. Jeśli w trakcie kontroli takiego leku w laboratorium się okaże, że lek nie spełnia wymogów jakościowych, to apteka pokrywa jego koszt – w końcu i tak był niezdany do użycia. Natomiast jeśli lek spełniał wymogi jakościowe, to inspekcja zwraca aptece jego równowartość. Zdaniem Łukasza Waligórskiego mało który farmaceuta o tym wie.

Więcej na ten temat w dzisiejszym wydaniu Gazety Prawnej.

Tagi: 
Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych