Sieci też popierają proponowane zmiany

Autor: Marek Tomków / Opublikowano: 2017-02-03 09:12:19 /

W dyskusji nad poselskim projektem zmian w Prawie farmaceutycznym coraz częściej pojawiają się emocje i obawy, jakie wyrażają młodzi farmaceuci. To oczywiście naturalne. Boją się o swoją przyszłość i pozwalają łatwo zasiać w swoich umysłach ziarno niepewności. A siewcami są głównie ich pracodawcy i zwierzchnicy w aptekach sieciowych. Czasem jednak warto zastanowić się spokojnie i rozważyć kilka scenariuszy…

W ostatnim czasie głównie za sprawą PR, niestety udaje się dzielić apteki na te ładne, tanie ale nie płacące podatków i szykanujące farmaceutów oraz te rodzinne drogie i z epoki Gierka. Apteki są różne. Ta w galerii nie jest tania, ta nowa na osiedlu nie jest droga i zapyziała. Znam sieci gdzie farmaceuta jest królem i jego decyzji nikt nie śmie podważyć i takie gdzie jest nikim. Najbardziej krzywdzące są uogólnienia. Absurdalny podział na farmaceutów sieciowych i niesieciowych.

Młody farmaceuto i farmaceutko – jeśli pracujecie w sieci to jest to Wasz wybór i nikt nie ma prawa go kwestionować.

Bądźcie jednak choć przez krótką chwilę egoistami. Nieważne ilu aptekarzy indywidualnych walczy o przetrwanie, pomyślcie przez moment tylko o sobie. Zapewne uważacie, że Wasza Izba o Was nie myśli. Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie, że ta Ustawa wejdzie w życie. Dla Was nie zmieni się nic. Jak co dzień pójdziecie do pracy i będziecie pomagać pacjentom. Wasza sieć nie zniknie. Być może jakaś apteka obok zostanie sprzedana farmaceucie, który przecież nie powali na kolana apteki, w której pracujecie. Jeżeli będziecie chcieli otworzyć własną, będziecie mogli ją odkupić (setki aptek są do wzięcia tylko nikt ich nie chce). A jeżeli się na to zdecydujecie, to będziecie mieć gwarancję ochrony demograficznej i geograficznej – w promieniu co najmniej 500 metrów nie otworzy się konkurencja.


Wyobraźcie sobie również , że te przepisy nie wejdą. Zobaczcie kto walczy, aby nie weszły one w życie, a poznacie kierunek, w którym pójdzie rynek apteczny. Nigdzie na świecie nie udało się zachować modelu mieszanego, w którym w równowadze działałby sieci i indywidualne apteki. My próbujemy ją jedna zachować. Zauważcie, że zmiany które zaszły na Węgrzech czy w Estonii zakładają sprzedaż sieci aptekarzom w ciągu kilku lat. Czy te zmiany są u nas potrzebne? W Polsce wartościowo rynek apteczny został przejęty w 60 % ( 10% w ostatnim roku) przez apteki sieciowe. Jeśli to tempo zostanie zachowane to w ciągu dwóch lat będzie to 80%, może i 90 %. Jednocześnie dojdzie do koncentracji sieci, która już dzisiaj przypomina efekt łączenia się kuleczek rtęci.

Spójrzcie – kto obecnie apteki otwiera i kto je skupuje? Jeżeli wspomniana Ustawa nie przejdzie cóż to oznacza dla farmaceutów takich jak Wy, o których Izba - jak twierdzicie - nie dba? Upadek kilku tysięcy aptek, których żadna sieć nie będzie odtwarzała, bo to będzie kompletnie nieopłacalne. Miejsca indywidualnej apteki nie można zastąpić sieciową w proporcji 1:1 ze względu na wyższe koszty utrzymania. To oznacza kilka tysięcy kierowników bez pracy. Tysiące bezrobotnych magistrów farmacji z doświadczeniem. Czy Wasz pracodawca mając tyle ofert nadal będzie Wam płacił tak jak dziś? Czy przy kilku dużych podmiotach jakikolwiek młody farmaceuta otworzy własny biznes? Nie mówię o najbliższych trzydziestu latach, tylko trzydziestu miesiącach. Czy Wasza apteka sieciowa, gdzie dobrze Wam się pracuje będzie nadal bezpiecznym miejscem pracy, jeżeli te zmiany nie wejdą i kolejny amator dynamicznego rozwoju otworzy się za drzwiami?

Spójcie troszkę dalej w przyszłość. Często piszecie w listach i komentarzach internetowych, że „każdy z nas ma rodziny i musi mieć pensję na koniec miesiąca”. To prosta, ale jakże cenna uwaga. Łatwo powiedzieć, ale coraz trudniej realizować. Wszystkim – sieciom również. Ten projekt to oczywiście tylko jeden z klocków większej układanki. Konkurencja powinna istnieć, ale musi być zdrowa. A nie jest. Wbrew pozorom po dłuższych rozmowach okazuje się, że te zmiany popierają również uczciwe niewielkie sieci. Dlaczego? Bo być może problem dziedziczenia i potomka, który nie ukończył farmacji pojawi się za kilka kilkanaście lat, ale wcześniej pojawi się wizja bankructwa. Znajomi mający kilka, kilkanaście aptek dzwonią do mnie z pretensjami o dziedziczenie, ale milkną na pytanie „ile wytrzymasz, jeśli nic się nie zmieni?”. Odpowiedź jest zawsze ta sama...

Ta proponowana ustawa jest bardzo mocna i rygorystyczna, ale jak wiesz lek musi być co najmniej tak silny jak choroba. Półśrodki takie, jak antykoncentracja (zapis o jednym procencie) nie dały póki co rezultatu. Sięgnijcie do czarnych argumentów sprzed lat, a zobaczycie ile się spełniło. Ten projekt to przede wszystkim sygnał zmian i jeżeli przejdzie, będzie ich początkiem, a nie końcem. Żeby przywrócić normalność potrzeba czasu, który dają te przepisy.

Zwróćcie uwagę, że w Naczelnej Radzie Aptekarskiej jeszcze nigdy nie było tak niewielu właścicieli, co więcej – te przepisy dotyczą również ich dzieci (a niewiele z nich kończyło farmację). Ta ustawa chroni także Was i Wasze miejsca pracy. Te zmiany przypominają trochę leki: mają wskazania, przeciwwskazania i obawy o działania niepożądane. Ale ich podanie jest po prostu konieczne.

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj