Slow food - moda czy powrót do korzeni?

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2016-12-21 11:25:38 /

Szybkimi krokami zbliżają się Święta. Z roku na rok jesteśmy coraz bardziej zabiegani i coraz mniej tradycyjni. Uszka do barszczu z mrożonki ? Czemu nie. Wigilijny bigos ze sklepowej, doprawianej octem kiszonej kapusty? A kto jeszcze samodzielnie kisi kapustę? I jak w tym przedświątecznym zakupowym szale znaleźć czas na gotowanie...

Jest taka moda, filozofia gotowania i międzynarodowa organizacja: slow food. Z definicji chodzi o ochronę prawa do smaku, ochronę produktów tradycyjnych, sposobów ich przygotowania i spożywania. Podstawowe aspekty ruchu to promowanie lokalnych sposobów produkcji żywności, wspieranie małych producentów. Organizowane są spotkania – degustacje i warsztaty, podczas których uczestnicy uczą się przygotowywać posiłki według starych receptur, kontaktują się z niewielkimi lokalnymi wytwórniami żywności, poznają trudno dostępne, niereklamowane produkty. Jest to o tyle istotne, że w związku z postępującą globalizacją w XX wieku zanikło wiele odmian warzyw, owoców, zbóż i ras zwierząt hodowlanych. Jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym na polskich stołach można było spotkać na co dzień różnorodną dziczyznę, raki, wiele dzikorosnących roślin jadalnych np. gwiazdnicę, szczaw, mlecz i barszcz zwyczajny. Naszemu pokoleniu, dla którego taki sam smak hamburgera w McDonaldzie w Polsce i w Stanach Zjednoczonych wydaje się być czymś naturalnym, trudno jest sobie uświadomić to bogactwo utraconego smaku.

Producenci lokalni dbają o jakość produktu znacznie bardziej niż „fabryki żywności”. Sery, wędliny i wina z małych wytwórni są lepszej jakości, nie zawierają tak wielu sztucznych dodatków i są po prostu smaczniejsze. Lokalni producenci nie muszą przygotowywać warzyw i owoców do długotrwałego transportu i przechowywania, stosują więc mniej chemii, mogą sprzedawać owoce i warzywa „prosto z krzaka”. Możliwa jest uprawa odmian rzadko spotykanych, o ciekawym smaku lub właściwościach. Możliwa jest hodowla starych ras, mniej popularnych lub bardziej wymagających. Kury zielononóżki znoszą jajka z mniejszą ilością cholesterolu. Czerwone krowy polskie dają mleko z większą ilością kazeiny, pozwalające na produkcję bardzo smacznych serów. Gęś kielecka jest mniej tłusta niż jej sprzedawane w supermarketach odpowiedniki. Zapomniane warzywa wzbogacają dietę nie tylko smakowo i estetycznie, ale i odżywczo. Jarmuż, boćwina, kalarepa, skorzonera, topinambur, pasternak, patison, brukiew.... Dawniej bardzo popularne, teraz znów wracają do łask.


Slow food to również sposób gotowania i podawania potraw. Nie chodzi o to, aby przygotowanie posiłku trwało wieki, ale aby zadbać o jego jakość. Tradycyjny rosół zamiast kostki z glutaminianem sodu powinien zawierać 2-3 rodzaje mięsa, szereg ziół i warzyw. Długo gotowany nabiera niesamowitego smaku i właściwości odżywczych. Wystarczy wspomnieć, że „zupa mocy” w medycynie chińskiej polecana przy wielu chorobach, to właśnie rosół, wzbogacony o kilka orientalnych przypraw, gotowany przez wiele godzin. Mięsa marynowane z przyprawami przez kilka dni, a następnie przygotowane jako domowe wędliny są nie tylko zdrowsze ale i smaczniejsze od nawet najdroższych sklepowych odpowiedników. Chleby pieczone w domu mają bardzo prosty skład i niesamowity smak, a ich zapach jest niezapomniany. Ciasta i ciasteczka samodzielnie przygotowane nie zawierają utwardzanych tłuszczy ani polepszaczy, stabilizatorów, spulchniaczy i konserwantów.

Warto zwolnić i przyjrzeć się dokładnie temu co jemy, szczególnie w okresie świątecznym. Wigilijny bigos ugotowany na samodzielnie kiszonej kapuście nie tylko będzie smaczniejszy ale i zdrowszy – powolny proces kiszenia powoduje wytworzenie wielu witamin nie dostępnych w kiszonkach sklepowych. Nie zapomnijmy również o tym, że bigos gotowany powoli smakuje najlepiej. Z farmaceutycznego punktu widzenia, po prostu długotrwałe gotowanie powoduje rozpadanie się ścian komórek grzybów i uwolnienie zawartych w nich substancji odżywczych. A tych, wbrew obiegowej opinii, zawierają wiele – sporo łatwo przyswajalnych aminokwasów dużo mikroelementów, witaminy z grupy B i witaminę D. Samodzielnie przygotowany barszcz na tradycyjnie kiszonych burakach jest zupełnie nieporównywalny do tego z koncentratu, zarówno zdrowotnie jak i smakowo. Warto również przygotować tradycyjne domowe pierniczki. Przygotowane według staropolskiego przepisu stanowią słodkie „tabletki na trawienie” - zawierają w końcu cynamon, imbir, goździki, kardamon, gałkę muszkatołową, ziele angielskie, pieprz i anyż. Co ciekawe, w XVII wieku pierniki były sprzedawane w aptekach jako lekarstwo... Również domowy kompot z suszonych owoców zapobiega skutkom świątecznego przejedzenia równie skutecznie co niejeden suplement.

Istotą ruchu slow food jest aby „jeść dla przyjemności, a nie odżywiać się” - oby ta maksyma przyświecała nam przy świątecznym wigilijnym stole.

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj