REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 19 marca 2020

Starsze osoby rezygnują z pracy w aptece z dnia na dzień

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

„W niektórych aptekach zdarzają się sytuacje, że osoby pracujące np. jako pomoc apteczna, rezygnują z pracy z dnia na dzień. Starsi pracownicy, chorujący na przykład na nadciśnienie, cukrzycę, boją się po prostu o siebie i wolą zrezygnować z pracy niż się narażać” – mówi właścicielka jednej z koszalińskich aptek.

O tym jak wygląda praca w aptece w czasach epidemii koronawirusa, opowiedziała serwisowi wiara.pl farmaceutka Małgorzata Telega. Szyby zamontowane w okienkach sprzedaży, opróżnione z ulotek i akcesoriów powierzchnie czy dezynfekcja płynami po każdym kliencie blatów, czytników kart płatniczych i szyby – to niektóre z procedur, które mają ochronić pracowników aptek przez zakażeniem. Mimo to stres pracy w takich warunkach daje się we znaki.

– Staramy się, żeby tu było sterylnie, zarówno w trosce o pacjentów, którzy się u nas zaopatrują w leki, jak i o nas samych – mówi Małgorzata Telega, współwłaścicielka jednej z koszalińskich aptek oraz członek rady Środkowopomorskiej Izby Aptekarskiej.

REKLAMA

Apteki mają też w ostatnim czasie problem z personelem. Część młodych pracowników skorzystała ze zwolnień na opiekę nad dziecko. To rodzi konsekwencje dla pozostałych: muszą oni przejąć obowiązki nieobecnych kolegów i pracować po dziesięć czy więcej godzin każdego dnia (czytaj również: Apteki zawieszają dyżury z powodu braków kadrowych. Przyczyną koronawirus…)

REKLAMA

Problemy z pomocą apteczną

Nie wszyscy są też w stanie udźwignąć presję. Jak opisuje farmaceutka, w niektórych aptekach zdarzają się sytuacje, że osoby pracujące np. jako pomoc apteczna, rezygnują z pracy z dnia na dzień (czytaj również: 1000 zł premii za 100 proc. obecności. Apteki walczą o personel…).

– Starsi pracownicy, chorujący na przykład na nadciśnienie, cukrzycę, boją się po prostu o siebie i wolą zrezygnować z pracy niż się narażać – mówi Małgorzata Telega.

Oprócz większej niż do tej pory liczby pacjentów, apteki mają też więcej zajęć niezwiązanych bezpośrednio ze sprzedażą.

– Na przykład otrzymaliśmy właśnie dostawę płynów dezynfekujących do rąk i rozlewamy to w jałowych warunkach do buteleczek – wyjaśnia Telega (czytaj więcej: PILNE: Nowe wytyczne dla aptek dotyczące środków odkażających!).

Przyznaje zarazem, że spotyka się ze zrozumieniem ze strony pacjentów. Ludzie zachowują się spokojnie, z powagą, bez marudzenia.

– Wykazują dużo zrozumienia, gdy mówimy im, że jakiegoś produktu nie ma akurat w sprzedaży, bo przecież wielu leków już nie ma w hurtowniach, dostawy są rzadsze – podsumowuje M. Telega i chwali dyscyplinę kupujących, którzy przestrzegają zaleceń porządkowych i wchodzą do apteki pojedynczo (czytaj również: Kierownik apteki decyduje o jej zamknięciu w przypadku braku personelu).

Źródło: KW/wiara.pl

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych