Stracił prawo jazdy przez... 'zioła szwedzkie'? | farmacja.pl

Stracił prawo jazdy przez... 'zioła szwedzkie'?

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2017-10-11 07:50:00 /

Mężczyzna, którego Policja przyłapała na prowadzeniu samochodu w stanie nietrzeźwości, tłumaczył się spożyciem godzinę wcześniej 25 gramów nalewki w postaci ziół szwedzkich. Sąd powołał biegłego, który miał ocenić czy preparat mógł spowodować taki odczyt alkomatu...

59-letni mężczyzna został poddany badaniu trzeźwości w ramach jednej z akcji „Trzeźwy poranek”. Badanie alkomatem wykazał u niego stan nietrzeźwości i zawartość 0,33 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu. Mężczyzna tłumaczył się, że godzinę wcześniej - przed tym jak wsiadł do samochodu - spożywał alkohol w postaci 25 gramów nalewki w formie ziół szwedzkich. Podczas luźnej rozmowy z Policjantem przyznał jednak, że poprzedniego dnia pił alkohol po obiedzie, ale nie podał, co i ile wypił. Mężczyźnie zatrzymano prawo jazdy, a sprawa trafiła do sądu.

W trakcie rozprawy mężczyzna przyznał się do prowadzania samochodu w stanie nietrzeźwości. Jednocześnie na swoje usprawiedliwienie przedstawiał szereg okoliczności mających wykazać, iż nie był świadomy tego, że spożył w dniu zdarzenia alkohol i że znajduje się on w jego organizmie w takim stężeniu, które uniemożliwia mu prowadzenie pojazdu mechanicznego. Mężczyzna podkreślał wielokrotnie, iż regularnie spożywał produkt określany przez niego jako „zioła szwedzkie”, który rzekomo zażywał jedynie jako jeszcze jedno lekarstwo na swoje dolegliwości zdrowotne (wszczepione 3 scenty, przyjmowane leki kardiologiczne oraz obniżające cholesterol). Sam wręcz opisywał sposób, w jaki sporządza ten specyfik wyraźnie podając, iż jest to nalewka sporządzania z ziół w wódce 40-procentowej.

Sąd słuchający tych wyjaśnień nie mógł wyjść ze zdumienia, że dorosły mężczyzna z ogromnym doświadczeniem życiowym, zażywał taki preparat jednocześnie mając zdiagnozowane schorzenia serca.

- Z medycznego punktu widzenia przerażenie budzi również oświadczenie oskarżonego, że około pół godziny przed spożyciem alkoholu w postaci nalewki ziołowej, zażywa on komplet leków kardiologicznych - czytamy w uzasadnieniu do wyroku. - Zachowanie takie świadczyłoby o skrajnej zdrowotnej nieodpowiedzialności oskarżonego, a wydaje się on jednak osobą inteligentną. Wątpliwe jest również to, że, by takie „zdrowotne” zachowanie tolerowała żona oskarżonego, która wykonuje zawód pielęgniarki, a zwłaszcza, by jeszcze namawiała oskarżonego do spożywania alkoholu nawet w postaci nalewki ziołowej przed jazdą samochodem. Zdaniem Sądu nie jest logiczne, aby osoba mająca medyczne wykształcenie i wykonująca zawód pielęgniarki nie wiedziała, że nalewka ziołowa jest jednocześnie dawką alkoholu, a ten jest jednocześnie zabroniony przy schorzeniach kardiologicznych i przy profilaktyce przeciwmiażdżycowej, a zwłaszcza wtedy, gdy pacjent stosuje dość restrykcyjną dietę oczyszczającą, a za taką uważana jest dieta orkiszowa, na której rzekomo w tamtym czasie był oskarżony.


Sąd nie opuścił dowodu z zeznań żony mężczyzny, która miała potwierdzić jego wersję o samodzielnym przyrządzaniu nalewki przez oskarżonego oraz o tym, że to właśnie żona miała rano przypomnieć oskarżonemu o konieczności zażycia pominiętej dawki leków oraz o wypiciu przygotowanej dawki nalewki. Potwierdzenie takiej okoliczności przez czynną zawodowo pielęgniarkę zmusiłoby Sąd do rozważenia, czy o tak karygodnym zachowaniu jak zalecenie wzięcia podwójnej dawki leków kardiologicznych tj. tych pominiętych oraz przypadającej na daną porę dnia standardowej dawki plus zażycie alkoholu wraz z tymi lekami nie należałoby poinformować Okręgową Izbę Pielęgniarek.
Biegła powołana przez Sąd stwierdziła, że wyniki badania urządzeniem do badania zawartości alkoholu w wydychanym powietrzu nie korelują w żadnym przypadku z wersją podawaną przez oskarżonego, by spożycie przez niego alkoholu w ciągu 24 godzin przed momentem zatrzymania sprowadzało się jedynie do 25-30 g nalewki sporządzonej z wódki 40% na mieszance ziół zwanych „szwedzkimi”. Zdaniem biegłej wyniki badań jednoznacznie wskazywały na to, że oskarżony musiał spożyć wyższą dawkę alkoholu niż deklarował zarówno podczas badań stanu trzeźwości jak i w swoich wyjaśnieniach.

Inny biegły z kolei ocenił, że gdyby mężczyzna faktycznie spożył jedynie 25 lub 30 ml nalewki na ziołach sporządzonej z 40% wódki to w godzinę po spożyciu takich dawek stan jego trzeźwości wynosiłby maksymalnie od 0,16 promila do 0,19 promila alkoholu we krwi, co nie koreluje z faktycznymi wynikami tj. w przeliczeniu z mg/l na promile – 0,69 promila, a to wskazuje jednoznacznie na to, iż nie mógł to być jedyny alkohol spożyty przez oskarżonego w ciągu 24 godzin przed zatrzymaniem do kontroli drogowej.

Gdyby rozważać spożywanie tylko nalewki, aby osiągnąć taki wynik badania, jaki stwierdzono u mężczyzny, godzinę wcześniej musiałby spożyć nie mniej niż 110 ml opisywanej przez siebie nalewki.

Biegły wykluczył również, by zażywane przez mężczyznę leki miały jakikolwiek wpływ na zmianę procesów metabolizmu alkoholu w jego organizmie i zaznaczył wyraźnie, iż w przypadku leczenia lekiem o nazwie Suvardio jest wyraźne przeciwwskazanie do łączenia tego leku z alkoholem w jakiejkolwiek postaci. Biegły potwierdził również, iż nalewka na ziołach szwedzkich jest głównie stosowana przy dolegliwościach gastrycznych i nie potwierdził, by była rekomendowana w chorobie niedokrwiennej serca czy nadciśnieniu tętniczym. Biegły wręcz wskazał i jest to też wiedza dostępna powszechnie, iż zioła szwedzkie nie są lekiem, ani produktem leczniczym, gdyż nie zapobiegają ani nie leczą chorób, nie są też podawane w celu przywrócenia, poprawienia czy modyfikacji fizjologicznych funkcji organizmu. Są jedynie tzw. „wyrobem medycznym”, a ściślej suplementem diety, który może wspomagać organizm, ale nie jest lekiem. Ponieważ dostęp do takich mieszanek ziół jest możliwy również nie tylko przez apteki czy punkty sprzedaży dopuszczone do handlu produktami leczniczymi, a również np. przez osoby fizyczne sprzedające takie mieszanki wysyłkowo przez Internet, to twierdzenie oskarżonego, że on sporządzoną przez siebie nalewkę traktował jak lek, jest jedynie jego linią obrony, nie mającą żadnego medycznego uzasadnienia w przedstawionych faktach.

Ostatecznie Sąd nie dał wiary tłumaczeniom mężczyzny i nakazał mu zapłacić 5 000 zł, na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Stracił też prawo jazdy na dwa lata.

Źródło: orzeczenia.ms.gov.pl

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj