Suplementy diety to pójście na łatwiznę

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2017-02-07 10:21:37 /

Na polskim rynku mamy ponad 10 tysięcy rodzajów suplementów, które często zawierają te same składniki, ale w różnych konfiguracjach. Rocznie wydajemy na suplementy kilka miliardów złotych - pisze Gazeta Wrocławska.

Zdecydowana większość Polaków idzie na łatwiznę. Kupują suplementy diety, łykają je i mimo że spędzają cały dzień na kanapie licząc że tabletki sprawią, że będą zdrowsi.

- To dla mnie niezrozumiałe, bo z jednej strony zachłystujemy się zdrowym stylem życia, z drugiej chcemy sobie to życie mocno ułatwić - mówi prof. Zbigniew E. Fijałek z Narodowego Instytutu Leków w rozmowie z Gazetą Wrocławską.

- Wierzymy, że wystarczy łyknąć tabletkę i ona zapewni nam zdrowie, długowieczność i figurę modelki. Najbardziej jednak dziwi to, że wielu emerytów nie stać na leki, na dobre jedzenie, a stać ich na suplementy diety. Widocznie łatwowierny senior, który przez 10 godzin siedzi przed telewizorem i ogląda program przerywany reklamami o suplementach, myśli sobie „jak ich nie kupię, to nie przeżyję”. Uważam, że największą krzywdę robią suplementom ich producenci, którzy wykupują reklamy. Z kolei jeśli nie będą ich reklamować, to ludzie ich nie kupią - i tak koło się zamyka - dodaje profesor.


W krajach rozwiniętych, do których należy Polska, choroby spowodowane brakiem witamin czy minerałów to już rzadkość. Mamy bowiem dostęp do świeżych warzyw i owoców przez cały rok. - Ja nie słyszałem, żeby Polacy cierpieli na awitaminozę - podkreśla profesor Fijałek. - Może brakuje nam witaminy D3, zwłaszcza zimą, bo za mało jest słońca. Ale nic poza tym. Stosowanie suplementów diety zamiast pełnowartościowej diety jest niepotrzebne, a może okazać się szkodliwe. Przecież zwykle zjadamy naraz jedno-dwa jabłka, a nie kilogram. Wiemy, że mógłby nas rozboleć brzuch. Tymczasem ludzie kupują nierzadko kilka rodzajów suplementów i stosują je jednocześnie, nie mając chyba pojęcia, że każdy z nich posiada zbliżony skład. Pacjenci potrafią przedawkować jakąś witaminę nawet 25 razy. I to jest naprawdę niebezpieczne.

Suplementy diety przypominają leki, mają kształt tabletek, kapsułek, choć nimi nie są. Ale pacjenci często nie odróżniają jednych od drugich. Mają zaufanie do tego, co kupują. I tu tkwi pułapka. Bo każdy lek, nim zostanie dopuszczony do sprzedaży, musi zostać najpierw zarejestrowany przez Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, a wcześniej przejść długą drogę prób. Suplementy diety takiej procedury nie wymagają. Dopuszcza je do obrotu Główny Inspektor Sanitarny, gdyż są traktowane jako żywność. Mogą być produkowane wszędzie.

- Zarówno w dobrze wyposażonym laboratorium, mieszkaniu, jak i w garażu, bo nikt tego precyzyjnie nie określa - zaznacza prof. Fijałek. - Gdyby rejestracja była konieczna, to aż tylu suplementów na rynku by nie było. Nie chciałbym potępiać w czambuł wszystkich tego typu produktów, bo w sprzedaży są też suplementy, które były kiedyś lekami. To na przykład zioła z naszego obszaru geograficznego, które mają udowodnione działania, są naprawdę skuteczne w pewnych przypadkach. Przecież od zawsze piło się herbatę z lipy czy bzu czarnego na przeziębienie, rozgrzanie. Tylko że kiedyś zioła stosowało się, bo były potrzebne, a nie dlatego, że je reklamowano. Tymczasem utarło się przekonanie, że preparaty z ziół można zażywać do woli i bezkarnie, gdyż są sprawdzone i mają słabe działanie. Zapomina się, że stosowane w nadmiarze bywają bardzo niebezpieczne - podkreśla.

Więcej na ten temat można przeczyta na stronach Gazety Wrocławskiej

Źródło: Gazeta Wrocławska

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj