Szybko nie znaczy dobrze | farmacja.pl

Szybko nie znaczy dobrze

Autor: Wojtek Chudziński / Opublikowano: 2017-12-06 12:45:47 /

Według badaczy ponad połowa z wprowadzonych w ostatnim czasie leków przeciwnowotworowych… nie działa. Analiza dotyczyła 48 preparatów, jakie Europejska Agencja Leków dopuściła do użytku w latach 2009-2013 w 68 schorzeniach. W 57% przypadków leki nie przedłużały ani średniej przeżywalności pacjentów ani też nie zwiększały subiektywnego poziomu jakości życia.

Koncerny farmaceutyczne na całym świecie nie istnieją jedynie dla idei. Wszyscy przez lata ich praktyk zdążyli już przywyknąć do myśli, że chodzi o pieniądze. Miliardy pochłaniane przez nieraz kilkunastoletni etap badań klinicznych i porejestracyjnych skutkują później zwyżkami cen i trudnościami w dostępie do nowatorskich terapii. Są jednak dziedziny medycyny, w których rozwój nowych cząsteczek odbywa się znacznie prężniej niż w pozostałych gałęziach nauk medycznych i dzieje się tak nie tylko za sprawą większej grupy docelowej, ale również szeregu udogodnień prawnych, pozwalających wprowadzić dany specyfik na wiele rynków jedną procedurą, oszczędzając cenny czas na czerpanie zysków. Okazuje się jednak, że szybciej nie znaczy lepiej…

Procedura scentralizowana ustanowiona na mocy Rozporządzeniem (WE) nr 726/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 31 marca 2004 roku pozwala na dopuszczenie produktów leczniczych do obrotu na terenie wszystkich krajów Unii Europejskiej oraz krajów EFTA – (Islandii, Norwegii i Lichtensteinu, z wyłączeniem Szwajcarii). Wniosek o dopuszczenie do obrotu rozpatrywany jest przez Europejską Agencję Leków, natomiast decyzję w tej sprawie wydaje Komisja Europejska na podstawie opinii naukowej Komitetu ds. Produktów Leczniczych Stosowanych u Ludzi (CHMP).


Rejestracji w procedurze scentralizowanej podlegają produkty lecznicze wytworzone w drodze procesów biotechnologicznych, produkty lecznicze, które uzyskały status leku sierocego oraz produkty lecznicze stosowane u ludzi zawierające nową substancję aktywną, dla której wskazaniem terapeutycznym jest zespół nabytego niedoboru odporności, zaburzenia neurodegeneracyjne, cukrzyca, choroby autoimmunologiczne i inne dysfunkcje immunologiczne, choroby wirusowe i choroby nowotworowe. Te ostatnie są powszechnie znaną przyczyną największej liczby zgonów na świecie, stąd też EMA dokłada wszelkich starań, by nowatorskie terapie docierały do pacjentów w jak najkrótszym czasie.

Niepokojących wieści dostarcza jednak raport naukowców z London School of Economics opublikowany niedawno na łamach British Medical Journal. Według badaczy ponad połowa z wprowadzonych w ostatnim czasie leków przeciwnowotworowych…nie działa. Analiza dotyczyła 48 preparatów, jakie Europejska Agencja Leków dopuściła do użytku w latach 2009-2013 w 68 schorzeniach. W 57% przypadków leki nie przedłużały ani średniej przeżywalności pacjentów ani też nie zwiększały subiektywnego poziomu jakości życia. Tylko co dziesiąty przebadany lek mógł pochwalić się dodatnimi wartościami wspomnianych wskaźników.

Trudno jest zrozumieć, dlaczego połowa leków została zatwierdzona przez EMA, jeśli nie przynoszą żadnych znaczących klinicznie korzyści. Szybkie dopuszczenie leków przez EMA nie zawsze jest uzasadnione, bo w przypadku większości chorób nowotworowych istnieją dobre i skuteczne terapie.

Aż strach pomyśleć, jakie rewelacje przyniosłyby raporty stworzone dla innych wiodących dziedzin medycyny i związanych z nią farmakoterapii. Sen z powiek spędzają suplementy diety o często zbliżonej do zera wartości terapeutycznej, ale okazuje się, że na własnym podwórku wyhodowaliśmy również niewiele warte chwasty, które trwonią jedynie nasze pieniądze. Nikt nie mówi o powrocie do leczenia preparatami siejącymi spustoszenie w organizmie chorego, ale lek w pierwszej kolejności ma leczyć, a nie tylko sprawiać takie wrażenie. Gdzie więc popełniono błąd? I jak daleko sięgają jego przyczyny, jeśli udało się nabrać na to nie tylko środowisko naukowe czy lekarskie, ale również miliony pacjentów? Może więc nie tyle szybciej nie znaczy lepiej, co drożej znaczy skuteczniej? Może lekarz czy pacjent wiedząc jaki jest koszt takiej Antynowotworowej terapii nawet nie próbuje jej podświadomie podważać, bo coś tyle wartego nie może być nic niewarte… A co jeśli jest dokładnie na odwrót?

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj