REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 1 lipca 2019

Techniczka farmaceutyczna z Jarocina usłyszała zarzuty

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

Prokuratura Okręgowa w Ostrowie Wielkopolskim poinformowała, że przedstawiono zarzuty techniczce farmaceutycznej, która 10 listopada ubiegłego roku wydała w jarocińskiej aptece niewłaściwą dawkę morfiny. Zarzuty dotyczą tego, że wydała lek nie posiadając do tego uprawnień zawodowych.

W styczniu media ogólnopolskie nagłośniły sprawę pomyłki, do jakiej doszło w aptece sieci Dr.Max w Jarocinie. Techniczka farmaceutyczna pod nieobecność kierowniczki apteki wydała rodzinie pacjentki dziesięciokrotnie wyższą dawkę morfiny. Kobieta kilka dni później zmarła. Tę dramatyczną historię jako pierwszy przedstawił Michał Janczura – dziennikarz radia TOK FM czytaj więcej: Techniczka pomyliła dawkę morfiny. Pacjentka nie żyje…).

Na przepisanej jej przez lekarza recepcie znajdował się lek MST Continus. Leku akurat nie było w aptece, ale sprowadzono go następnego dnia. Wtedy doszło do pomyłki. W sobotę w aptece była tylko techniczka farmaceutyczna i to ona wydała rodzinie lek. Okazało się, że był w dawce 10-krotnie wyższej niż przepisał lekarz (czytaj więcej: Tragedia w Jarocinie skutkiem modelu biznesowego sieci aptek?).

REKLAMA

O sprawie prokuraturę poinformował Wielkopolski Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny. Najpierw badano jedynie wątek wydania niewłaściwego leku przez osobę nieuprawnioną. Po nagłośnieniu sprawy przez media prokuratura wszczęła jednak drugie postępowanie. Miało ono wyjaśnić m.in., czy zgon pacjentki mógł być następstwem fatalnej pomyłki (czytaj więcej: Prokuratura bada związek pomyłki w aptece ze śmiercią kobiety).

REKLAMA

Postępowania ciągle w toku

Po 6 miesiącach od fatalnej pomyłki i niemal 5 od jej nagłośnienia przez media, redakcja MGR.FARM postanowiła sprawdzić na jakim etapie są postępowania toczące się w tej sprawie. W ubiegłym tygodniu wysłaliśmy zapytania do Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim. Odpowiedzi udzielił nam jej rzecznik prasowy, Maciej Meler.

– Prokuratura Rejonowa w Jarocinie prowadzi dwa postępowania: jedno dotyczące czynu polegającego na narażeniu pokrzywdzonej na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, w ramach którego trwa oczekiwanie na wpłynięcie opinii Zakładu Medycyny Sądowej oraz drugie dotyczące czynów penalizowanych ustawą z dnia 6 września 2001 r. – Prawo farmaceutyczne – informował rzecznik prasowy prokuratury (czytaj więcej: Zła dawka morfiny przyczyną śmierci pacjentki z Jarocina? Prokuratura czeka na ekspertyzę…).

Kilka dni temu Meler poinformował w rozmowie z dziennikarzami Radio Poznań, że w sprawie postawiono już pierwszy zarzut.

– Zarzut przedstawiony został technikowi farmacji apteki, której zarzucono, że 10 listopada będąc zatrudniona w tej aptece, nie posiadając uprawnień zawodowych wydała produkt leczniczy zawierający w swoim składzie środek odurzający w postaci morfiny. W ramach tego postępowania badane są inne wątki, w tym również wątek ewentualnego związku przyczynowo-skutkowego ze zgonem pokrzywdzonej. W tym zakresie trwa oczekiwanie na wpłynięcie opinii zakładu medycyny sądowej – poinformował rzecznik prasowy prokuratury.

Kto zawinił?

Sieć Dr. Max winą za ten błąd obarczyła nie tylko techniczkę farmaceutyczną, ale też kierowniczkę apteki. Zarzucała jej, że w czasie swojej nieobecności nie zapewniła w aptece zastępstwa, co miało być jej obowiązkiem. Powinien to być chociażby magister farmacji zatrudniony na umowę-zlecenie (czytaj więcej: Kierowniczka apteki w Jarocinie nie czuje się winna pomyłki).

Jednak farmaceutka twierdzi, że kiedy miała wolne, nikt jej nie zastępował. Wielokrotnie zwracała się do właściciela apteki o zatrudnienie drugiego magistra farmacji, ale bez skutku. Była kierowniczka apteki złożyła pozew w sądzie pracy. Twierdzi, że bezpodstawnie zwolniono ją z pracy dyscyplinarnie i żąda odszkodowania.

Źródło: ŁW/Radio Poznań

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych