Techniczka pomyliła leki. Dziecko otarło się o śmierć | farmacja.pl

Techniczka pomyliła leki. Dziecko otarło się o śmierć

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2017-12-06 07:10:00 /

Zwykłe przeziębienie omal nie zakończyło się śmiercią miesięcznego Antosia. Wszystko przez pomyłkę techniczki farmaceutycznej, która zamiast kropel do nosa zapisanych na recepcie, wydała rodzicom niemowlaka lek na jaskrę. Właściciel sieci, do której należy apteka, do tej pory nie przeprosił za to zdarzenie...

Szokujący reportaż o groźnej pomyłce w aptece pokazała wczoraj telewizja TVN w programie UWAGA! Miesięczny Antoś i jego o rok starszy brat przeziębili się w lutym tego roku. Mama zabrała ich do lekarza, który zapisał chłopcom dwa opakowania tego samego leku dla dzieci. Każdy chłopiec miał mieć swoje opakowanie kropli, aby w czasie ich podawania nie doszło do wymiany bakterii. Rodzice zrealizowali receptę w aptece w centrum Międzychodu.

- Po kąpieli usiadłam do tych leków. Sprawdziłam, pamiętam jeszcze paragon, bo byłam ciekawa ceny jednego leku - wspomina matka chłopców Katarzyna Śpiączka. Z paragonu wynikało, że w aptece kupiła dwa takie same leki. Krople najpierw dostało starsze dziecko, następnie z drugiej buteleczki matka podała specyfik młodszemu synkowi. - W pewnym momencie usłyszałam krzyk - mówi i dodaje, że zaraz potem chłopiec zaczął się dusić. - Wyciągnęłam go z łóżeczka, a on jakby kompletnie nie miał mięśni. Leciał mi cały na rękach, bladziutki był, coraz mniej kontaktował, nie reagował ani na pierś, ani na smoczka - wspomina pani Katarzyna.

Chłopiec trafił do szpitala z objawami zapaści, bezdechu, jego organizm był silnie wyziębiony. Zaczęła się walka o jego życie. W Międzychodzie dziecko zostało zaintubowane i podłączone do respiratora. Zapadła decyzja o przewiezieniu go do specjalistycznego szpitala w Poznaniu.

Dopiero po kilku dniach okazało się, że przyczyną pogorszenia stanu dziecka był błędnie wydany w aptece lek. Okazało się, że choć oba opakowania kropli były niemal identyczne, to miały inną nazwę (Biodacyna i Briglau - przyp. red.).

Niebezpieczny dla dziecka lek wydano w aptece w Międzychodzie. Należy ona do firmy z województwa zachodniopomorskiego, która prowadzi sieć aptek. Za pomyłkę zwolniona z pracy została techniczka farmaceutyczna.

Pracownica apteki najprawdopodobniej wzięła do ręki dwa różne leki, ale na kasie zeskanowała dwukrotnie kod tylko jednego z opakowań, przez co nie zauważyła swojego błędu. Na aptecznej półce oba leki stały obok siebie.

- Technik farmacji omyłkowo wziął jedno opakowanie tego leku, drugie tego leku - tłumaczy Monika Turska-Nowak z Prokuratury Rejonowej w Szamotułach. Zaznacza, że lek tak niebezpieczny obok specyfiku na przeziębienie w ogóle nie powinien się znaleźć. - Leki, które są umieszczone w wykazie leków zawierających te substancje silnie działające, powinny być przechowywane w specjalnej, zamkniętej szufladzie. On nie był tak przechowywany. Leki były ustawione po prostu na półce, alfabetycznie - mówi.


Jak twierdzą rodzice Antosia, od chwili pomyłki nie mieli do czynienia z nikim z przedstawicieli apteki, nikt ich nie przeprosił.

- Przerzucili sprawę odszkodowania, zadośćuczynienia swojemu ubezpieczycielowi, który poprosił nas o oryginały rachunków za paliwo, za jedzenie. Tak jakby sugerował nam, że my sobie to zaplanowaliśmy, jesteśmy teraz przygotowani, żeby to udowodnić. Zaproponowali 2 tys. zł odszkodowania - mówi pani Katarzyna.

Chłopiec trzy dni był w śpiączce, w tym czasie lekarze walczyli o jego życie. Mogło wtedy dojść do niedotlenia mózgu i jego uszkodzenia. Po wyjściu ze szpitala dziecko trafiło na konsultacje do neurologa, który z powodu zaburzenia napięcia mięśniowego skierował je na rehabilitację.

Właściciele apteki nie chcą uznać swojej odpowiedzialności za to, co się stało. Odesłali rodzinę Antosia do swojego ubezpieczyciela.

Mimo że niewłaściwy lek wydano prawie rok temu, firma ubezpieczeniowa nadal jednak prowadzi swoje postępowanie, choć miała na to jedynie 30 dni.

Prokuratura bada komu postawić zarzuty narażenia Antosia na utratę zdrowia i życia. Rodzice zapowiadają pozew przeciwko właścicielowi apteki do sądu. Izba aptekarska może ukarać winnych zaniedbania upomnieniem, naganą a nawet wykluczeniem z zawodu.

Więcej na ten temat na stronach uwaga.tvn.pl.

Źródło: uwaga.tvn.pl

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj