REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 23 stycznia 2019

Tragedia w Jarocinie skutkiem modelu biznesowego sieci aptek?

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

Zdaniem przedstawicieli Związku Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek, sytuacja z Jarocina, o której od wczoraj dyskutuje cało środowisko aptekarskie, jest konsekwencją modelu biznesowego prowadzenia sieci aptek. Według ZAPPA odpowiedzialność za nią powinien ponosić właściciel sieci…

We wtorek na antenie radio Tok FM wyemitowano reportaż autorstwa Michała Janczury pt. „Morfina”. Dotyczył on szokującej pomyłki w jednej z jarocińskich aptek. Pracująca w niej techniczka farmaceutyczna pomyliła dawkę leku z morfiną, który wydawała rodzinie pacjentki chorej na nowotwór. W aptece nie było wtedy farmaceuty, a kierowniczka przebywała na urlopie. Pacjentka po kilku dniach zmarła, a jej rodzina nie została poinformowana o pomyłce w wydaniu leku. O całej sytuacji krewni dowiedzieli się od dziennikarza Tok FM (czytaj więcej: Techniczka pomyliła dawkę morfiny. Pacjentka nie żyje…).

Stanowisko ZAPPA

Cała sprawa odbiła się szerokim echem w środowisku aptekarskim. W mediach branżowych i społecznościowych toczą się na ten temat gorące dyskusje, dotyczące odpowiedzialności za tę sytuację. Głos w tej sprawie zabrał też Związek Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek.

REKLAMA

– Tragedia, która wydarzyła się za sprawą sieci Dr. Max w Jarocinie jest konsekwencją biznesowego modelu prowadzenia aptek sieciowych i odpowiedzialność za nią powinien ponosić właściciel sieci – przekonuje Marcin Wiśniewski, założyciel ZAPPA. – Cięcie kosztów/maksymalizacja przychodów realizowane przez przypadkowych, nieprofesjonalnych ludzi, przy braku realnego nadzoru państwa prowadzi do bylejakości, traktowania zadań po macoszemu i w efekcie, do katastrofy.

REKLAMA

Zdaniem organizacji trudno winą za brak personelu obarczyć kierownika apteki, który personelu nie zatrudnia. Trudno obwinić go również za fakt, że był na urlopie. To rolą pracodawcy jest zapewnić mu zastępstwo lub zamknąć placówkę na czas jego nieobecności.

– To jest kluczowe dla bezpieczeństwa publicznego. Ale przedsiębiorca tego nie zrobił, bo działa wyłącznie dla zysku. Zaryzykował, zbagatelizował zagrożenia i przepisy prawa, prawdopodobnie doprowadzając do śmierci pacjenta. Pośrednio winnym jest także samo państwo, bo dopuszcza do rynku podmioty nieprofesjonalne, przypadkowe, wiedząc, że nie będą w stanie ochronić przed nimi pacjentów – grzmi ZAPPA.

Organizacja zwraca uwagę, że na świecie powszechnie wiadomo, iż ceną za przyzwolenie na działanie sieci aptecznych jest ogromne ryzyko, które państwa starają się niwelować powołując silne inspekcje, czy policje farmaceutyczne.

– Inne państwa wykluczają zagrożenie powierzając apteki wyłącznie profesjonalistom, wówczas inspekcje mogą być dużo słabsze. Polska jest hybrydą, zezwala na sieci, zachowując zredukowaną inspekcję – podkreśla Marcin Wiśniewski, założyciel Związku Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek.

Źródło: ŁW/ZAPPA

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych