Typy farmaceutów

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2016-12-28 11:17:44 /

Mistrzostwa Świata w piłce nożnej, godzina 19:45, przerwa w połowie meczu. Do apteki wchodzi pacjent w barwach narodowych i receptą w dłoni. Podaje farmaceutce i czeka... Ona patrzy na receptę, klika coś w komputerze, znowu patrzy na receptę. Mówi „chwileczkę”, po czym powoli sunie w stronę zaplecza...

I nie ma jej i nie ma, minuty mijają, zaraz zacznie się druga połowa, a tu ani leku ani magistra. Wreszcie wyłania się zza drzwi i spokojnie nabija lek do komputera, starannie pakuje w reklamówkę i wymienia kwotę do zapłaty. Pacjent płaci po czym stwierdza: „Jeśli gracze naszej reprezentacji będą ruszali się jak Pani, to nigdy nie wyjdą z grupy”. Nie wyszli.

To zdarzenie przypomniało mi opowieści moich znajomych o tym, czego nie znoszą w aptece, co ich denerwuje i na co pacjent zwraca uwagę, czego początkujący farmaceuta jest zupełnie nieświadomy. I tak jak patrząc z naszej perspektywy możemy wyróżnić charakterystyczne typy pacjentów, z drugiej strony widać pewne tendencje jeśli chodzi o naszą pracę.

Ślimak

Zacznijmy od przypadku znanego mi z autopsji, opisanego powyżej. To farmaceuta, który na wszystko ma dużo czasu. Każdą czynność – oglądanie recepty, wyszukiwanie leków w systemie, spacer w ich kierunku i wbicie do komputera wykonuje z nabożnym namaszczeniem, bardzo powoli i dokładnie. I choć dzięki temu popełnia mniej błędów – pacjenci go nie lubią. Zwłaszcza Ci, którzy się spieszą, czyli większość.

Nie ma

Typ leniwca. Gdy nie wie, gdzie coś leży powie, że nie ma. Gdy nie chce mu się iść na zaplecze poszukać – nie ma. Gdy jest zbyt zmęczony, żeby otwierać nowe opakowanie plastrów żeby sprzedać jeden – nie ma. I moje ulubione – recepta jest źle wystawiona, trzeba by coś tłumaczyć albo sprzedać na 100% - nie ma. Półki pełne leków, ale w aptece nic nie ma... paradoks naszych czasów. Tyle razy słyszałam od pacjenta, że w innej aptece nikt mu nie powiedział, że recepta wymaga poprawy, dowiadywał się tylko, że nie ma leków, więc szukał dalej i dalej, i w kolejnej aptece i następnej, i w aptece w innym mieście...

Nie wiem

Bardzo niepewny siebie, zahukany farmaceuta, liczący na to, że pacjent powie co ma mu sprzedać. Ze wszelkimi trudnymi pytaniami odsyła do kierownika, a jeszcze lepiej, żeby pacjent poszedł z problemem do lekarza. Na przykład z aftą. Albo skaleczonym palcem. Trochę wstyd, żeby nie uzyskać porady w takim przypadku.

Nadęty

Tego farmaceuty z pewnością nie tylko pacjenci, ale i koledzy z pracy nie darzą sympatią. Typ topera, każdą opowieść musi przebić własną – ciekawszą, bardziej mrożącą krew w żyłach, lepszą. Lubi się wymądrzać przy pierwszym stole nawet jeśli oznacza to podkopywanie autorytetu kolegów z pracy („Koleżanka nie zna się na tej dziedzinie”, „On jest dopiero co po studiach, wielu rzeczy nie wie” itp...) czy jeszcze bezczelniej – lekarza prowadzącego („to lekarz bez specjalizacji, nie zna się”, „ten to zawsze się pomyli”) bez świadomości konsekwencji. Zraża pacjenta do terapii podważając jej sensowność lub skuteczność. Mądry pacjent przejrzy takiego osobnika i zawsze będzie odnosił się do niego nieufnie.

Spoufalacz

To kombinator, który chce zwykle jedynie wykonać założony plan sprzedażowy i dostać premię. Na różne sposoby wciska przykasówkę, chwytając się technik marketingowych. Ostatnio pewien magister podczas sprzedawania mi leków przechylił się konspiracyjnie przez dzielącą nas ladę i półszeptem powiedział, że produkt wyeksponowany w strefie przykasowej z pewnością mi się przyda, i że jeśli go kupię to da mi rabat na całość zakupów. Wiem, że jako matka trójki dzieci w tym dwójki niemowląt, nie zawsze wyglądam kwitnąco, ale z pewnością krem na zmarszczki po pięćdziesiątce raczej mi się nie przyda. Jeszcze przez dwadzieścia lat.

Farmaceuta idealny

To taki specjalista, który potrafi doskonale trafić w potrzeby pacjenta. Dobrze zna swój fach i umie sprzedać swoją wiedzę. Nie zawsze potrzebne do tego jest doświadczenie, często wystarczy umiejętność słuchania i obserwacji, żeby rozpoznać typ pacjenta i odpowiednio do niego podejść.

Na naszej ścieżce kariery przechodzimy przez różne fazy. Jak w każdym zawodzie, miewamy gorsze i lepsze dni, działamy z energią i empatią albo nie mamy na nic siły. Czasami jesteśmy ślimakami, czasami odsyłamy do lekarza, czasami mówimy, że nie ma. Ostatnio bardzo dużo mówi się o naszym zawodzie, o tym jak bardzo nasz wizerunek stoczył się na dno. Wydaje mi się, że w całej tej walce o prawa i status farmaceuty zapominamy, że poza czynnikami niezależnymi od nas, sami świadczymy o naszym zawodzie w codziennej pracy.

PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj