REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 20 sierpnia 2018

Unit dose: oszczędności przerosły oczekiwania

Artykuł pochodzi z serwisu

Piotr Pobrotyn, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, przekonuje że dzięki wprowadzeniu w systemu unit dose udaje się zaoszczędzić dziesiątki milionów złotych rocznie. Obecnie apteka szpitalna przygotowuje leki na daną godzinę, dla konkretnego pacjenta. Zrezygnowano też z ordynowania leków na telefon i ustnych zaleceń lekarzy…

Lekarz wypisuje zlecenie, to trafia do apteki szpitalnej, gdzie leki są przygotowane w saszetkach z kodem kreskowym pacjenta (fot. Shutterstock)

REKLAMA

REKLAMA

W 2002 roku Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu podjął decyzję o połączeniu czterech szpitali w jeden. Tak powstał Uniwersytecki Szpital Kliniczny. 1 grudnia 2017 r. dołączono do niego jeszcze Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny nr 1. Taka operacja początkowo wygenerowała ogromny dług, który wynosił 200 mln zł. Aby z niego wyjść, kierownictwo szpitala korzystało z wielu instrumentów finansowych: umarzano zobowiązania, negocjowano, część zobowiązań okazała się prawnie przedawniona. Jednak przede wszystkim osiągano każdego roku dodatni wynik i nadwyżkę finansową.

Jednym ze sposobów na wprowadzenie oszczędności, było wprowadzenie w szpitalu systemu unit dose, do przygotowywania indywidualnych dawek leków dla pacjentów.

– Skala przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Szpital miał 600 łóżek, a teraz ma 1689 łóżek i jest jedną z największych placówek w Polsce – zapewnia Piotr Pobrotyn. – Musieliśmy inaczej zorganizować ordynowanie leków. Lekarz wypisuje zlecenie, to trafia do apteki szpitalnej, gdzie leki są przygotowane w saszetkach z kodem kreskowym pacjenta. Już nie pielęgniarka przygotowuje leki do kieliszków jednorazowych. Apteka szpitalna w ten sposób przygotowuje leki na daną godzinę, dla konkretnego pacjenta.

Zdaniem dyrektora Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, literatura podaje, że taki model dystrybucji leków daje ok. 20 proc. oszczędności. W przypadku jego szpitala efekt był jednak o wiele lepszy.

– Nie ma już ordynowania leków na telefon, bez wpisania w dokumentacje medyczną. Nie jest tak, że pacjenta boli głowa i dostaje tabletkę na podstawie ustnego zlecenia lekarza. Dzięki temu nie tylko mamy lepszą kontrolę nad wydawaniem leków, ale także łatwiej jest nam przeciwdziałać interakcjom między lekami – mówi Pobrotyn. – Do systemu wprowadzamy także leki, które pacjent przynosi ze sobą. My te leki mamy w systemie, wiemy, co chory zażywa. To są oszczędności, które idą w dziesiątki milionów złotych rocznie.

Szef Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu chwali się też, że udało się zaoszczędzić blisko 2 miliony złotych rocznie na kosztach antybiotyków rezygnując z jednorazowych maszynek do golenia, którymi golono pacjentów.

– Wydaliśmy 350 tys. zł i kupiliśmy automatyczne, elektryczne podgalarki z jednorazowymi, wymiennymi nożykami. Przed laty okazało się, że jednym nożykiem golonych było ponad 20 pacjentów i dlatego mieliśmy ponad 40 proc. powikłań zakażeń szpitalnych w ranach pooperacyjnych. To trzeba było leczyć antybiotykami – opowiada Pobrotyn.

Cała rozmowa dostępna w serwisie [b]Prawo.pl

Tagi: 
Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych