REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 30 sierpnia 2018

W aptece polecono jej przeczytanie książki Jerzego Zięby…

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

W krótkim czasie Jerzy Zięba stał się ogólnopolskim biznesmenem-celebrytą. Wiele jego ofiar złapało się w pułapkę pseudomedycyny dzięki książce „Ukryte terapie”, która okazała się bestsellerem. Można ją spotkać nawet w księgarniach Polskiego Wydawnictwa Naukowego czy w publicznych bibliotekach. Okazuje się, że polecają ją też pracownicy aptek…

Babcia wkrótce zorientowała się jedna, że Jerzy Zięba blefuje… (fot. Shutterstock)

– Jerzy Zięba zyskał tysiące fanów w całej Polsce. Są to często ludzie chorzy, którzy zetknęli się z kiepsko funkcjonującym systemem NFZ. Są to również osoby, które z góry skreśliły system zdrowia, biorąc pseudomedyczne teorie swojego guru za skuteczne terapie medyczne – pisze Łukasz Sakowski w artykule dla Newsweeka.

REKLAMA

Autorowi udało się porozmawiać z kilkoma ofiarami Jerzego Zięby oraz z ich rodzinami, które zgodziły się wystąpić nieanonimowo. Jakie są ich historie i co mówią o ukrytych terapiach Jerzego Zięby oraz o nim samym?

REKLAMA

– Sam jestem ofiarą Jerzego Zięby i jego bliskich współpracowników. Znam też kilku pacjentów onkologicznych, którzy za jego radami rozpoczęli terapię olejami CBD i olejami RSO – Robert Świątkowski. – Znam rodziny, które wysokimi dawkami oleju RSO „leczyły” dzieci. Znam rodziny, które także prowadziły terapie antyrakowe przy pomocy THC, wśród śmiertelnych ofiar są także dzieci. Pacjenci umierali, rodziny bankrutowały. Terapie promowane przez Jerzego Ziębę to było często minimum 20 tysięcy złotych na jednego pacjenta.

Brat innej rozmówczyni Łukasza Sakowskiego – Martyny Wilczek – ma zespół Aspergera. Jest to zaburzenie rozwoju psychologiczno-społecznego. Babcia Martyny oraz jej brata, zafascynowana Jerzym Ziębą, postanowiła udać się do niego po pomoc w sprawie zespołu Aspergera wnuczka.

– Moja babcia opiekuje się moim bratem, który ma zespół Aspergera. Chcąc mu pomóc, interesowała się różnymi ziołami. Wgłębiała się też w medycynę alternatywną. Pewnego razu w aptece (tak, w aptece) polecono jej przeczytanie książki Jerzego Zięby – „Ukryte terapie”. Zaczęła wierzyć bezgranicznie w to, co opisuje Jerzy Zięba. Cały czas mówiła o witaminie C, wodzie utlenionej. Powtarzała, że szczepionki są szkodliwe. Zdarzało się nawet, że kupowała suplementy ze sklepu Jerzego Zięby – mówi Martyna Wilczek.

Babcia wkrótce zorientowała się jedna, że Jerzy Zięba blefuje. Postanowiła pójść na spotkanie jego fanów i zapytać go o suplementy diety dla osoby z zespołem Aspergera. Zięba ciągle powtarzał to, co napisał w swojej książce – nic więcej. Większość czasu poświęcał też na przekonywanie zgromadzonych do kupowania swoich książek i suplementów. Była również mowa o strukturyzatorze wody [urządzenie, które rzekomo „strukturyzuje” wodę za 2500 zł do kupienia w sklepie promowanym przez Jerzego Ziębę].

– Kiedy babcia zapytała się na końcu spotkania o zespół Aspergera, otrzymała jedynie odpowiedź, że lekarstwem jest olej CBD [kosztujący blisko tysiąc złotych za 30 ml, tak jak w przypadku córki Roberta Świątkowskiego – przyp. red.]. Babcia była mocno rozczarowana. Zauważyła w końcu, może częściowo dzięki mnie, że temu człowiekowi nie zależy na rzeczywistym pomaganiu i leczeniu, tylko na zarabianiu na osobach chorych czy zdesperowanych. Jego wiedza ogranicza się do tego, co opisał w swojej książce. Sam nie jest w stanie niczego wytłumaczyć ani doradzić nic sensownego – opowiada Martyna Wilczek.

Cały artykuł dostępny na stronach Newsweeka: Nieanonimowe wywiady z ofiarami Jerzego Zięby

Tagi:
Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych