REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 25 września 2018

W Australii nie chcą sildenafilu bez recepty

Artykuł pochodzi z serwisu

Australijski rząd nie zgodził się na wprowadzenie na rynek sildenafilu bez recepty. „Bez właściwej diagnozy przyczyn zaburzeń erekcji i wszelkich potencjalnie istotnych schorzeń (takich jak cukrzyca czy choroby sercowo-naczyniowe), ryzyko związane z samodzielnym leczeniem zaburzeń erekcji przewyższa korzyści wynikające z lepszego dostępu pacjentów do sildenafilu dostępnego bez recepty w aptekach”- ocenili eksperci.

Również wprowadzeniu sildenafilu bez recepty w Polsce, towarzyszyły protesty ekspertów. (fot. Shutterstock)

REKLAMA

REKLAMA

Jak donosi serwis Polityka Zdrowotna eksperci TGA (Therapeutic Goods Administracion) wskazali, że udostępnienie sildenafilu do sprzedaży bez recepty może istotnie opóźniać diagnozę schorzeń sercowo-naczyniowych – której de facto nie jest w stanie zdiagnozować farmaceuta. Wniosek, który trafił do oceny ekspertów, dotyczył sildenafilu w dawce 50 mg i mniejszej.

– Komitet Doradczy ds. Harmonizacji Produktów Leczniczych TGA wskazał, że sildenafil nie spełniał w sposób zadowalający kryteriów dopuszczenia leku do kategorii dostępności OTC, ponieważ zaburzenia erekcji są objawem wymagającym pogłębionej diagnozy lekarskiej – pisze Polityka Zdrowotna.

– Bez właściwej diagnozy przyczyn zaburzeń erekcji i wszelkich potencjalnie istotnych schorzeń (takich jak cukrzyca czy choroby sercowo-naczyniowe), ryzyko związane z samodzielnym leczeniem zaburzeń erekcji przewyższa korzyści wynikające z lepszego dostępu pacjentów do sildenafilu dostępnego bez recepty w aptekach – ocenili eksperci TGA.

Przypomnijmy, że również wprowadzeniu sildenafilu bez recepty w Polsce, towarzyszyły protesty ekspertów.

– Polska jest jedynym krajem na świecie, w którym sildenafil, pierwszy lek na zaburzenia erekcji, dopuszczono do sprzedaży bez konsultacji z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej lub specjalistą – mówił dr Andrzej Depko, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej. – Z badań naszego Towarzystwa wynika, że aż 60 proc. tych, którzy mają zaburzenia erekcji, czeka od 2 do 4 lat z udaniem się na konsultację do lekarza. 16 proc. czeka nawet dłużej niż 4 lata. Obawiamy się zatem, że wprowadzenie sildenafilu bez recepty jeszcze bardzie może ten okres wydłużyć – podkreślił prezes PTMS.

Polskie Towarzystwo Medycyny Seksualnej obawiało się też, że dostępny bez recepty sildenafil będzie traktowany przez młodzież jako metoda dodatkowego dopingu seksualnego. W przypadku zażycia cytrynianu sildenafilu w połączeniu z alkoholem jest ryzyko wystąpienia objawów ubocznych (czytaj więcej: Sildenafil nie powinien być sprzedawany jako lek OTC).

Źródło: Polityka Zdrowotna / TGA

Tagi: 
Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych