REKLAMA
Autor: Łukasz Waligórski Opublikowano: 6 czerwca 2018

W rytmie kobiecej duszy

Artykuł pochodzi z serwisu

Drobna blondynka o promiennym obliczu i magnetycznym spojrzeniu – w ten sposób zapamiętałem ją z Technologii Postaci Leku. Ja byłem wtedy studentem, a ona opiekunem grupy. Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie, gdy ponad 10 lat później dowiaduję się, że magister Magdalena Samolik jest instruktorką tango. Mało tego, stworzyła autorski program samodoskonalenia za pomocą tego tańca – TangoCoaching®. Zacznijmy jednak od początku…

Tango nie jest dla niej tylko tańcem. To jej pasja, sposób na życie i pomaganie innym… (fot. archiwum prywatne)

REKLAMA

REKLAMA

Na swoje pierwsze zajęcia taneczne pomaszerowała już jako dziewięciolatka. To była miłość od pierwszego spojrzenia. Od tamtej pory towarzyszył jej pod różną postacią praktycznie zawsze. Kiedy jednak decydowała się jej przyszłość i trzeba było wybrać kierunek studiów, padło na farmację. – To były czasy kiedy wciąż dominowało przekonanie, że trzeba mieć dobry, porządny zawód – mówi Magda. – By zajmować się swoją pasją raczej trzeba było być w niej wybitnym, a ja po prostu kochałam taniec, ale nigdy nie osiągnęłam w nim nic „wielkiego”, bo nie to było jego zadaniem dla mnie. Więc nawet do głowy mi nie przyszło wtedy, że mogłabym coś z nim robić w zawodowym życiu. Byłam dość zagubioną nastolatką, która nie miała zbyt dobrego kontaktu ze sobą tak więc określiłam swoje studia raczej według swoich innych zamiłowań. Wtedy gdy szłam na studia zrobiła się „duża moda” na farmację.

Jaka sama przyznaje, uwielbiała chemię (co było zasługą jej pierwszego nauczyciela, który potrafił ją zainteresować tym przedmiotem) i biologię więc bez głębszego wglądu uznała, że widocznie farmacja to jest jej przeznaczenie. Studia były bardzo ciekawe i pomimo ogromnej ilości nauki lubiła to, czego się uczyła. Nawet wtedy nie rozstawała się jednak z tańcem. Studiując farmację prowadziła popołudniami zajęcia z tańca współczesnego dla dzieci, aerobik dla kobiet czy lekcje w szkole tańca towarzyskiego.

Koniec studiów zbiegł się w czasie z trudnym okresem w jej życiu, związanym ze śmiercią taty. – Poprzez tak bliskie doświadczenie śmierci dotarło do mnie bardzo mocno zrozumienie, że życie każdego z nas się kiedyś skończy, i że najcenniejszy czas to ten, który jest teraz – wspomina ten okres farmaceutka. – I to był ten moment zwrotny, w którym zaczęłam wreszcie bardziej świadomie przyglądać się swojemu życiu tak jakbym chciała je wypełnić naprawdę sobą, swoją własną historią, swoimi talentami i tęsknotami.

To był okres gdy często była zmęczona, osłabiona i dużo chorowała. W rezultacie praca w aptece okazała dla niej zbyt wymagająca. Rozwiązaniem okazała uczelnia (Uniwersytet Medyczny w Poznaniu). – Uwielbiałam przeprowadzać różne badania i doświadczenia, a ponadto praca ta dawała też trochę spokoju i wytchnienia po studiach, czasu na bycie ze sobą, na odkrywanie siebie prawdziwej. Dawała też wiele wyzwań, które rozwijały moją kreatywność i pomysłowość – przyznaje Magdalena. – Czas pracy na uczelni był naprawdę bogatym czasem w moim życiu. Pozwolił mi się trochę zatrzymać i zaciekawić tym, kim jestem naprawdę. Realizowałam wtedy różne swoje dodatkowe pomysły i poznawałam siebie w różnych odsłonach. To chyba wtedy przebudziłam się do świadomego życia.

Po pięciu latach odeszła z uczelni. Nadal miała kontakt z farmacją, pracując w aptece, ale założyła też własną firmę, która miała jej pomóc w stworzeniu pracy swoich marzeń. – Od początku przewijał się w niej taniec, choć droga do tego co robię dzisiaj wiodła jeszcze przez różne zakręty, bo jak się okazało później nie tylko taniec jest moją pasją – mówi tajemniczo Magda.

Prawdziwe tango

Mimo, że taniec był jej pasją od najmłodszych lat, to prawdziwe tango odkryła dopiero w trakcie studiów. – Wydawało mi się, że umiem już tańczyć tango argentyńskie, bo przecież wchodziło ono w skład dziecięciu tańców towarzyskich, ale któregoś popołudnia ujrzałam w telewizji jakiś krótki reportaż z Buenos Aires – wspomina farmaceutka. – Odbywał się tam akurat festiwal tanga i całe ulice tego uroczego miasta wypełnione były tańczącymi parami. Pamiętam ten moment do dziś kiedy zobaczyłam TO tango, oryginalne tango argentyńskie. Było w nim tyle magii, pasji, zmysłowości, żywotności, że od razu poczułam jakąś drżącą fascynację w sercu.

Zaczęła więc szukać warsztatów i zajęć, na których mogłaby bliżej postać tango argentyńskie. Traf chciał, że trzy miesiące później w Poznaniu odbywały się warsztaty taneczne z rodowitym Argentyńczykiem. Zapisała się, wzięła w nich udział i po kilku tańcach z nim wiedziała już, że to początek jej nowej przygody – choć wtedy nie sądziła jeszcze, że tango odegra tak ważną rolę w jej pracy i twórczości. Od tamtej pory rozwijała tę pasję odkrywając coraz więcej fascynujących tajników historii i filozofii tanga. – Poznawałam nowych ludzi, których tak jak mnie tango uwiodło – wspomina. – Z roku na rok coraz bardziej przestawały interesować mnie inne tańce, takie jak tańce towarzyskie, salsa czy taniec współczesny. Jedynym „prawdziwym” tańcem stawało się dla mnie tango.

Strony

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych