REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 17 listopada 2020

Walka o niezależność farmaceuty – o co w niej chodzi?

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

Farmaceuci jeszcze nigdy nie byli tak blisko, aby ustawa kształtująca ich zawód w końcu ujrzała światło dzienne. Pod koniec października Sejm przyjął ją większością głosów i przekazał w celu dalszych prac do izby wyższej parlamentu, czyli Senatu. Ustawa, m.in. określa, w jaki sposób farmaceuta nabywa swój tytuł, jakie czynności może sprawować w aptece, a także reguluje kwestie dotyczące prowadzenia przez niego opieki farmaceutycznej. Co więcej, przedstawiono w niej zasady zdobywania tytułu specjalisty przez farmaceutów, a także dokonywania zmian na stanowisku kierownika apteki.

W ustawie znalazł się również zapis o niezależności pracy farmaceutów, za której naruszenie, właściwy Inspektorat Farmaceutyczny może unieruchomić aptekę na okres do 3 miesięcy. Zapis ten okazał się, jednak “ością niezgody” pomiędzy farmaceutami, Naczelną Izbą Aptekarską, a organizacjami zrzeszającymi przedsiębiorców prowadzących apteki.

Uporczywy, czyli jaki?

W przyjętej przez Sejm ustawie możemy przeczytać, że “właściwy organ w drodze decyzji może unieruchomić aptekę na okres do 3 miesięcy, jeśli podmiot prowadzący aptekę, punkt apteczny lub hurtownię farmaceutyczną poprzez popełnianie naruszeń uniemożliwia realizację zadań przez kierowników tych placówek”. Pierwotnie, w zapisie tym była mowa o uporczywych działaniach uniemożliwiających realizację zadań przez, m.in. kierownika apteki. Kwestia ta została, jednak usunięta, co spotkało się z dezaprobatą ze strony przedstawicieli organizacji zrzeszających przedsiębiorców prowadzących apteki. Twierdzą oni, że bez tego zapisu, każde zgłoszenie o naruszeniu niezależności kierownika apteki, punktu aptecznego, czy hurtowni farmaceutycznej, do danej Inspekcji Farmaceutycznej będzie skutkować czasowym zamknięciem placówek, którymi zarządzają. Stąd ich propozycja obejmuje zarówno przywrócenie do ustawy zapisu o “uporczywości” oraz dodanie do niej także zapisu o “rażących” naruszeniach, jakich mogłyby się dopuszczać ich przedsiębiorstwa, co wpłynęłoby negatywnie na niezależność farmaceutów.

REKLAMA

Gdyby, takie wyrażenia znalazły się w ostatecznej ustawie to niemal pewne jest to, że przepis ten stałby się “martwy”. Dlaczego? Bo nikt nie jest w stanie obiektywnie stwierdzić, czy dane naruszenie jest uporczywe i rażące. W związku z tym każdy podmiot, który by został o takie działania posądzony umiejętnie odwoływałby się od podjętej przez dany organ decyzji. Dla kierownika jednej z aptek oraz właściwego WIF-u uporczywym działaniem byłoby comiesięczne składanie przez farmaceutę raportu nt. sprzedaży magnezu za 1,99 zł, jednak Sąd Najwyższy mógłby uznać, że takie działanie nie należy do rażących naruszeń mających wpływ na funkcjonowanie apteki.

REKLAMA

Innym przykładem mógłby być jednorazowy incydent związany z wywiezieniem sporej ilości leków za granicę. Z pewnością spełniałby on wymóg rażącego naruszenia, jednak o tym, czy miałby on charakter uporczywy, każdy organ mógłby zasądzić według swojego uznania. Pozostawienie organom do subiektywnej oceny, wagi naruszeń jakie pojawiają się w aptekach, z pewnością doprowadziłoby do sytuacji, w których różne instytucje inaczej interpretowałyby daną sprawę. Umożliwiłoby to podmiotom prowadzącym aptekę, punkt apteczny, czy hurtownię farmaceutyczną dopuszczanie się działań naruszających niezależności farmaceuty i jednoczesne dociekanie korzystnych dla siebie decyzji.

Niezależność farmaceuty a opieka farmaceutyczna

Zapis o niezależności farmaceuty jest niezwykle ważny w kwestii planowanego wprowadzenia opieki farmaceutycznej w naszym kraju. Sprawując ją, farmaceuci powinni to robić według swojej najlepszej wiedzy i z należytą starannością. Wszystko dla dobra pacjenta. Nie wyobrażam sobie, jednak sytuacji w której nad całym precedensem kontrolę mógłby sprawować podmiot prowadzący aptekę.

Jednym z głównych założeń opieki farmaceutycznej jest ograniczenie występowania zjawiska polipragmazji w naszym społeczeństwie i eliminowanie potencjalnych problemów lekowych, jakie mogą się w związku z tym pojawić. Działania, jakie w tym celu będą musiały zostać podjęte przez farmaceutów z pewnością nie spodobają się wielu przedsiębiorcom prowadzącym apteki. Szczególnie tym, którzy za wzór pracownika za pierwszym stołem stawiają tego, który ma najwyższy koszyk sprzedażowy, a złotą zasadą jego pracy jest sprzedaż jak największej liczby wysokomarżowych preparatów.

Aby opieka farmaceutyczna miała w naszym kraju jakikolwiek sens to z aptek muszą zniknąć tabelki podsumowujące sprzedaż witaminy D3, tranu, czy preparatów wspomagających trawienie. Żaden farmaceuta nie może być rozliczany z ilości sprzedawanych produktów, wypracowanej marży, czy ilości pozycji na paragonach pacjentów. W końcu, najważniejsza powinna być jakość obsługi, zapewnienie dostępności leków dla pacjenta, a także dbałość o jego zdrowie. Aby tak było, w UOZF niezbędny jest zapis o niezależności farmaceuty. Spowoduje on, że podmioty prowadzące apteki znacznie rzadziej będą prowadzić działania mogące ją naruszyć.

Ustawa o zawodzie farmaceuty trafiła z Sejmu do Senackiej Komisji Zdrowia, która zdecyduje, czy na ten akt prawny zostaną naniesione jakieś poprawki. O takie, aktywnie zabiegają nie tylko organizacje zrzeszające największe sieci apteczne w Polsce, ale także, m.in. Federacja Polskich Pacjentów. Uważają oni, że zapis o niezależności farmaceutów wpłynie na spadek liczby aptek w naszym kraju, a tym samym pogorszy dostępność leków dla pacjentów, co oczywiście jest nieprawdą. Miejmy nadzieję, że ich argumenty nie dotrą do parlamentarzystów i ustawy o zawodzie farmaceuty ujrzy światło dzienne, a wraz z nią zapis o naszej niezależności.

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych