REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 23 lutego 2021

Wielka Brytania: walka lekarzy i farmaceutów o pacjentów do zaszczepienia

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

Według władz lokalnych komitetów farmaceutycznych (LPC), niektórzy lekarze rodzinni mają apelować do pacjentów, by ci przyjmowali szczepionki przeciwko COVID-19 w ich przychodniach lub placówkach PCN zamiast w punktach prowadzonych przez apteki. Czasami, ma to miejsce także wtedy, gdy pacjenci są już umówieni na szczepienie w placówce aptecznej lub w przypadku, gdy odległość od domu pacjenta, jest znacznie krótsza w przypadku apteki niż przychodni lekarskiej (czytaj więcej: Wielka Brytania: farmaceuci będą zachęcać do szczepień przeciwko COVID-19).

Jak twierdzi farmaceuta, jeden z pacjentów miał nawet zostać rzekomo „obrażany” z powodu tego, że poddał się szczepieniu w aptece. Inny farmaceuta podkreśla natomiast, że wielu jego pacjentów nie zgłosiło się na umówione szczepienia właśnie dlatego, że lekarze rodzinni przekonali ich, by ci zaszczepili się w ich przychodniach.

Wszyscy rozmówcy portalu C+D mieli zaznaczać, że liczne lokalne systemy rezerwacji – różne od krajowego – przyczyniają się do tego problemu i do tworzenia się  „wewnętrznego rynku” dla pacjentów wśród podmiotów oferujących szczepienia.

REKLAMA

Umniejszanie roli aptek w szczepieniach

Raj Matharu, przewodniczący Pharmacy London, potwierdził portalowi C+D, że jest świadomy problemu podkradania pacjentów w niektórych częściach północno-centralnego Londynu. Sprawę zgłosić miał do  NHS England and Improvement (NHSE&I).

REKLAMA

Część tego procederu wydaje się bardzo systematyczna i wręcz zaprojektowana, by umniejszyć znaczenie usługi dostarczanej przez apteki – mówi Matharu. 

Pytany, czy wie, że do podobnych sytuacji dochodzi w innych rejonach, komentował natomiast:

Mówiąc szczerze, to dzieje się wszędzie, ale nie wiem, czy inni zgłosili ten problem, tak jak zdecydowaliśmy się na to my.

Podobnie, także Manchester LPC miał otrzymać „sporą ilość” skarg ze strony farmaceutów z regionu. Twierdzą oni, że część pacjentów chciało zaszczepić się w położonych w pobliżu punktach prowadzonych przez apteki, ale powiedziano im, że muszą udać się do oddalonych przychodni PCN – zaznacza wiceprzewodniczący Ifti Khan (czytaj również: Wielka Brytania: apteki dostaną dodatkowe dostawy szczepionek przeciwko grypie).

To, co się dzieje, jest zawstydzające – mówi Khan. – Stawia się pacjentów w niewygodnej pozycji i, czego się dowiadujemy, nie daje się im możliwości wyboru. Pacjentom mówi się, że jeśli nie poddadzą się szczepieniu w centrum PCN, zmarnują oni zasoby NHS.

Tymczasem, są to zapasy NHS, a więc mylące jest podawanie pacjentom do wiadomości, że marnują zasoby NHS, jeśli zdecydują się zaszczepić gdzie indziej. To zwykłe wariactwo – dodaje Khan.

Podkreślał on także, że dodatkową presję, by podejmowali dłuższą podróż w celu zaszczepienia się, wywierano na starszych pacjentach.

Słyszeliśmy o przykładach ludzi, którzy musieli łapać po dwa autobusy albo spędzać pół dnia, by dostać się do punktu przeprowadzającego szczepienia, bo znajdował się on tak daleko. To wydaje się naprawdę bardzo dziwne – relacjonował dalej Khan.

LPC miało podnieść tę kwestię do Greater Manchester Health and Social Care Partnership (GMHSCP), jak również lokalnych PCNs.

Także dwaj farmaceuci prowadzący punkty szczepień w placówkach aptecznych w Midlands, którzy chcą pozostać anonimowi, mieli podzielić się analogicznymi doświadczeniami.

Jeden z nich relacjonował, że lekarze rodzinni mieli kontaktować się z pacjentami, którzy dokonali rezerwacji szczepienia przez krajowy system rezerwacji, i przekonywać ich do zmiany decyzji – tak, by zamiast w aptece, zaszczepili się w punkcie w ich przychodni lub placówce PCN:

Doszło to do takiego punktu, że jedna z naszych pacjentek, która został zaszczepiona, otrzymała telefon od lekarza, który ją obrażał: „Jak możesz iść do ich punku szczepień. To my dokonujemy szczepień, mamy twoją historię chorób, wiemy, czy to jest bezpieczne”, i tak dalej.

Drugi z farmaceutów mówi z kolei, że jednego dnia na szczepienie nie zgłosiło się 220 osób. Kiedy kontaktowano się z pacjentami, dlaczego się nie zjawili, okazało się, że wszyscy zostali „przechwyceni” przez lekarzy rodzinnych.

To, co martwi mnie szczególnie, to fakt, że dzieje się to także z członkami społeczności należącymi do grupy BAME. Wiemy, że na niektórych terenach, poziom wyszczepialności jest niski – wiemy, że te osoby nie poddają się szczepieniom, ale takie praktyki tym bardziej w tym nie pomagają – komentował Khan. – To powinna być decyzja jedynie samego pacjenta. Pacjenci wybierają, gdzie chcą się zaszczepić, i tam właśnie przyjmują szczepienie. To ta sama szczepionka, bez względu na to, dokąd pójdziemy.

Kwestie finansowe

Khan podkreśla, że motywacja, by pobierać aptekom pacjentów, ma podłoże „finansowe”:

To zupełnie tak samo jak z grypą; oni chcą utrzymać kontrolę nad pieniędzmi i upewnić się, że trafią do przychodni.

Historia rywalizacji aptek i przychodni lekarzy rodzinnych, jeżeli chodzi o podawanie szczepienia przeciwko grypie sezonowej, jest długa. W poprzednich latach, portal C+D miał odkryć nawet, że lekarze rodzinni „upominali pacjentów”, którzy rozważali poddanie się szczepieniu w aptece, grożąc im nawet, że „skreśli ich z listy pacjentów” przychodni.

AM/chemistanddruggist.co.uk

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych