REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 9 lipca 2018

Wycofanie leków z walsartanem? Większość producentów nie widzi problemu…

Artykuł pochodzi z serwisu

Większość producentów, którzy od dwóch lat sprzedawali zanieczyszczone leki z walsartanem, nie widzi w tej sytuacji problemu. Nie planują żadnych propacjenckich działań i trudno się nawet do nich dodzwonić. Znacznie bardziej wylewni są Ci, których leki nie zostały wycofane…

Eksperci mówią jasno: mamy do czynienia z największym skandalem od 2008 r. (fot. Shutterstock)

REKLAMA

REKLAMA

– W aferze walsartanu pacjenci zostali sami – pisze Patryk Słowik w dzisiejszym wydaniu Gazety Prawnej. – Wygląda jednak na to, że problem widzą na razie głównie pacjenci, eksperci oraz media. Informacje przekazywane przez Ministerstwo Zdrowia są bardzo skąpe. W zasadzie opierają się one na stanowisku konsultanta krajowego w dziedzinie kardiologii, który radzi, by pacjenci udali się jak najszybciej do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej po receptę na lek niewycofany z obrotu z powodu wady jakościowej.

Okazuje się, że sprawą w ogóle nie interesuje się Biuro Rzecznika Praw Pacjenta. Sam rzecznik Bartłomiej Chmielowiec jest na urlopie. Paweł Grzesiewski, dyrektor wydziału prawnego, poinformował z kolei, że rzecznik będzie apelował do zakładów opieki zdrowotnej, aby szybko przyjmowały pacjentów. Działa też pacjencka infolinia. Ale zainteresowani mogą co najwyżej dowiedzieć się, gdzie w pobliżu znajduje się przychodnia. Tego, czy leki pochodzące z chińskiej fabryki brać, czy do czasu wizyty u lekarza zaprzestać leczenia, tam się nie dowiemy, gdyż biuro rzecznika nie udziela porad medycznych.

– Problemu nie widzi też większość producentów, którzy od prawie dwóch lat sprzedawali zanieczyszczone leki. W zasadzie nie da się do nich dodzwonić – pisze Patryk Słowk. – Ci zaś, z którymi jest kontakt, przyznają, że poza informowaniem pacjentów o konieczności pójścia do lekarza żadnych propacjenckich działań nie planują. Słyszymy, że przecież lek był sprzedawany legalnie, a chińska fabryka posiadała wszelkie wymagane przez prawo certyfikaty, zatem pretensje do przedsiębiorców są nieuzasadnione.

Na tym tle wyróżniać się ma firma Polfarmex, której pracownicy odpowiadają szybko i zapewniają, że bezpośrednio po decyzji głównego inspektora farmaceutycznego o wstrzymaniu obrotu produktami spółki ta zaczęła rozmawiać z lekarzami. Uruchomiona została też specjalna infolinia dla pacjentów.

Znacznie bardziej wylewni są za to przedstawiciele konkurencyjnych firm, które w walsartan nie zaopatrywały się w fabryce, gdzie stwierdzono zanieczyszczenie.

– Rozumiem ideę społecznej odpowiedzialności biznesu, ale najważniejsze, żeby pracownicy przemysłu farmaceutycznego skupili się przede wszystkim na dostarczaniu na rynek produktów odpowiedniej jakości – komentuje Bogdan Manowski, członek zarządu Celon Pharma. I dodaje, że interesujące jest to, że firmy kupujące surowce nie były w stanie wykryć, czy nie występują w nich żadne zanieczyszczenia.

Przypomnijmy, że nawet 800 tys. Polaków zażywa obecnie leki z walsartanem. Eksperci mówią jasno: mamy do czynienia z największym skandalem od 2008 r., kiedy to kilkaset osób umarło, a znacznie więcej odczuło poważne skutki uboczne z powodu zażywania sfałszowanej heparyny produkowanej w Chinach.

Więcej na ten temat w dzisiejszym wydaniu Gazety Prawnej

Tagi: 
Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych