REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 6 maja 2019

Za kilka dni w szpitalach zabraknie szczepionki dla noworodków…

Artykuł pochodzi z serwisu

Jedyny producentowi szczepionki przeciwko gruźlicy ma problemy z dostarczeniem do szpitalu nowych partii leku. Ostatnia dostawa miała miejsce w grudniu. Wtedy pojawiło się podejrzenie, że szczepionka jest wadliwa. Od tego momentu, szpitale wykorzystują lek z rezerw. Te kończą się jednak w najbliższych dniach…

W styczniu spółka Biomed Lublin powiadomiła prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych o „czasowym wstrzymaniu obrotu szczepionki przeciwgruźliczej BCG 10”. Pojawiło się podejrzenie, że jedna z ostatnich serii mogła być wadliwa, cofnięto więc jej dostawę. W efekcie resort zdrowia sięgnął po rezerwy. Te miały jednak starczyć tylko do końca kwietnia (czytaj więcej: Dzieci będą szczepione hurtowo, żeby zaoszczędzić szczepionkę).

W połowie marca wprowadzono kryzysową procedurę szczepienia noworodków przeciwko gruźlicy. Szpitale otrzymały polecenie, aby szczepionkę wykorzystywać w jak najbardziej optymalny sposób. Szczepiono kilkoro dzieci w jednym momencie, żeby nie marnować dawek preparatu. Tymczasem rezerwa zgromadzona na wypadek wystąpienia awaryjnej sytuacji wyczerpuje się.

REKLAMA

– Szczepionek z zapasu starczy najwyżej do połowy maja. Kiedy się skończą, noworodki będą opuszczać szpitale niezabezpieczone przed gruźlicą – przyznaje w rozmowie z DGP Izabela Kucharska, zastępca głównego inspektora sanitarnego.

REKLAMA

Wakcynacja przeciw tej chorobie to najbardziej popularna szczepionka w Polsce. Otrzymuje ją niemal każdy noworodek (jeżeli nie ma przeciwwskazań medycznych) jeszcze przed powrotem do domu. Teraz noworodki będą opuszczały szpitale bez szczepienia. Będą za to wskazywane punkty szczepień, do których skierowane zostaną niemowlęta po wyjściu ze szpitali. Tam otrzymają szczepienie, kiedy na rynek trafi nowa partia produktu, po pozytywnej weryfikacji.  W Polsce dziennie rodzi się około tysiąca dzieci. Można więc szacować, że co najmniej kilkadziesiąt tysięcy noworodków nie dostanie szczepionki po przyjściu na świat. Będą czekać na nią kilka miesięcy.

Problem z produkcją szczepionki

Powodem wadliwości ostatniej partii szczepionek była zbyt wysoki poziom bakterii w produkcie finalnym. Po wykryciu problemu zarząd spółki Biomed-Lublin powołał zespół, który dokonał analizy proces. Określił też potencjalne obszary mogące mieć wpływ na uzyskanie wyniku poza specyfikacją. Spółka podjęła również współpracę z ekspertami i uznanymi autorytetami w dziedzinie hodowli i badań prątka gruźlicy.

Teraz producent twierdzi, udało się wykryć powód, dlaczego poprzednia partia preparatu była wadliwa. Profesor Ewa Augustynowicz-Kopeć, szefowa Zakładu Mikrobiologii z Instytutu Gruźlicy, która pomagała firmie wprowadzić procedury naprawcze. W rozmowie z DGP mówi, że ufa, iż nowa partia przejdzie pozytywnie testy i otrzyma zielone światło od Państwowego Zakładu Higieny.

Firma w opublikowanym w połowie kwietnia komunikacie przyznaje, że nawet jeśli wszystko będzie w porządku, to do nieprzerwanej produkcji może wrócić najwcześniej w III kwartale.

Źródło: ŁW/DGP

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych