Żądamy powrotu szyb w aptekach!

Autor: MGRfarm / Opublikowano: 2017-08-21 09:47:26 /

Tego już za wiele. Pacjent dźgnął farmaceutkę zakażoną igłą. Kiedy to przeczytałem, krew się we mnie zagotowała. Czyja to wina? Farmaceutki? Napastnika? Nie! Moim zdaniem to wina właściciela apteki, który nie zadbał o stworzenie stanowiska pracy, zapewniającego farmaceutce bezpieczeństwo. Narażanie farmaceutów przez usuwanie szyb z aptek to prawdziwa plaga ostatnich lat.

Praca w aptece jest naprawdę niebezpieczna! Bardziej niebezpieczna niż praca w banku czy na poczcie. Wynika to zarówno ze specyfiki asortymentu, którym handluje apteka, jak i ludzi, którzy z niej korzystają. A mimo to w banku (przy okienkach kasowych) czy na poczcie nikt nie myśli o likwidowaniu szyb oddzielających petenta od pracownika. Dlaczego zatem w aptekach to taki popularny trend? To przecież oczywiste. Kiedy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. A dokładnie o budowanie koszyka sprzedażowego, przykasówkę i sprowadzanie farmaceuty do roli sprzedawcy, który ma zwiększać obroty apteki. Komuś w tym przeszkadzała szyba, która od zawsze była w polskich aptekach, i postanowił ją zlikwidować. Bo farmaceuta ma dzięki temu bliższy kontakt z pacjentem, bo może go lepiej wysłuchać, bo może lepiej pomóc. Guzik prawda!

Szyba oddzielająca farmaceutę od pacjenta, to bezpieczeństwo – w wielu aspektach. Najistotniejszym jest przenoszenie chorób. Kto choć trochę przepracował w aptece z szybą (jak niżej podpisany) ten doskonale wie, jak brudna jest ona pod koniec dnia. A wszystko przez kaszlących pacjentów, którzy wyrzucają w ten sposób z siebie chorobotwórcze kropelki. Pod koniec dnia szyba robi się od nich matowa. I teraz wyobraźmy sobie, że tej szyby nie ma. Gdzie cała ta flegma ląduje? Oczywiście, że na farmaceucie! Jest nią w niewidoczny sposób pokryty od pasa w górę. Ale… nie ma to jak bliskość farmaceuty z pacjentem!


Kolejny aspekt to bezpieczeństwo cielesne. Szyba uniemożliwia (albo przynajmniej utrudnia) napaść na farmaceutę. Oczywiście nie zatrzyma kuli wystrzelonej z pistoletu, ale to przecież nie jest najczęstsze narzędzie napadów na apteki. Noże, strzykawki, igły – tym są terroryzowani pracownicy aptek. Doskonałym tego przykładem jest niedawna historia z Białej Podlaskiej (czytaj więcej: Nie chciała wydać leku, więc ukłuł ją zakażona igłą). A takich historii na przestrzeni lat było przecież więcej. Gdyby w tych aptekach były szyby, uniemożliwiające tak łatwe przeskoczenie przez ‘ladę’ czy choćby złapanie czy dotknięcie pracownika apteki, to do takich sytuacji by nie dochodziło. Delikwent mógłby sobie takim nożem albo igłą pomachać i pogrozić – nic więcej.

Praca w aptece jest naprawdę niebezpieczna. Ludziom się wydaje, że to czysta, ciepła i spokojna robota. Nic bardziej mylnego. Pomijając już cały ten stres związany z odpowiedzialnością za to co się robi i patologiami na rynku aptecznym, w aptece ryzykujemy swoim zdrowiem. W bankach czy na poczcie głównym łupem przestępców są pieniądze. W aptekach, oprócz nich, łakomym kąskiem są też leki – szczególnie narkotyki. I to one zwabiają do aptek najniebezpieczniejszy element – nieprzewidywalnych narkomanów, którzy gotowi są zabić dla kolejnej działki. Odkąd tylko jestem w tym zawodzie, słyszę historie o nastoletnich ćpunach, którzy grożą pracownikom aptek, że będą na nich czekać po pracy z zakażoną igłą, jeśli nie dostaną jakiegoś leku.

Zresztą to nie tylko narkomani są groźni. Pamiętajmy, że do apteki przychodzą ludzie chorzy – często też chorzy na umyśle. I nie chcę tutaj naprawdę nikogo obrażać. To jest fakt. Coraz więcej Polaków leczy się u psychiatrów. Schizofrenia, depresja itd. Każdy farmaceuta potwierdzi, że tacy pacjenci potrafią być nieobliczalni. Sam kilkukrotnie byłem świadkiem sytuacji, gdy lekarz w szpitalu błędnie wypisał pacjentowi choremu na schizofrenię Rispolept Consta. Bardzo drogi lek, gigantyczna refundacja, na recepcie 5 pudełek, a pacjent patrzy na farmaceutę błędnym wzrokiem – dopiero co wyszedł z oddziału psychiatrycznego i drodze do domu wykupuje leki. Farmaceuta w takiej chwili zastanawia się „jak zareaguje kiedy mu powiem, że nie mogę mu wydać tego leku?”. Zrozumie? Rozpłacze się? Będzie krzyczał? Zrobi awanturę? Rzuci się na farmaceutę?

Zewsząd można usłyszeć, że zawód farmaceuty ulega pauperyzacji, a pacjenci robią się coraz bardziej roszczeniowi. Przyczyn takiej sytuacji jest wiele, ale jestem absolutnie przekonany, że likwidacja szyb w aptekach również się do tego przyczyniła. To, o co chodziło marketingowcom – skrócenie dystansu między farmaceutą a pacjentem – obróciło się przeciwko nam. Z farmaceutów przez duże „F” staliśmy się przemądrzałymi aptekarzynami do opluwania i napadania.

Udostępnij

Komentarze

chyzia2017-08-21 19:01:52 August 21, 2017

Co za bzdurny artykuł. To zróbmy wszędzie szyby bo ćpun może równie dobrze dźgnąć kogoś strzykawką w Biedronce. Pracuje w aptece bez szyb i w ogóle nie choruję więc to też żaden argument. Nie ciepię szyb przez które trzeba krzyczeć do pacjenta i nie będę pracować w aptece w której one występują.

PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj