REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 1 kwietnia 2019

Zakładanie blokad na auta parkujące przy wrocławskiej aptece to przestępstwo

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

Sąd z Wrocławia wydał wyrok w sprawie kontrowersyjnego parkingu pod apteką na pl. Hirszfelda. Chodzi o zakładanie blokad na koła aut tam parkujących. W efekcie cztery osoby zostały skazane na 10 miesięcy prac społecznych po 20 godzin w miesiącu. Muszą też zwrócić pokrzywdzonym pieniądze, jakie ci płacili za zdjęcie blokady.

Jak donosi gazetawroclawska.pl, prokuratura naliczyła 25 pokrzywdzonych osób. Łącznie uzyskano od nich 4 550 zł (czytaj więcej: Wysoki rachunek za parkowanie przed wrocławską apteką). Cały proceder trwał od 21 czerwca do 28 sierpnia 2017 r. Sąd potwierdził te wyliczenia w swoim wyroku. Uznał, że oskarżeni żądali korzyści majątkowej za zwrot bezprawnie zabranej rzeczy.

Ani się obejrzysz, a masz blokadę na kole…

Kontrowersyjny parking pod apteką na pl. Hirszfelda we Wrocławiu to prywatny i niestrzeżony teren. Zarządza nim właściciel myjni samochodowej, znajdującej się obok apteki. Jej klienci, zgodnie z treścią tablic stojących przed parkingiem, mają 20 minut darmowego postoju.

REKLAMA

Jeśli ktoś przekroczył czas albo zaparkował, a nie wszedł do apteki, po powrocie zastawał blokadę na kole. Osoby zarządzające parkingiem tłumaczyły, że blokada to informacja dla parkującego, że złamał regulamin parkingu. Właśnie ten regulamin doprowadził do skazania czwórki oskarżonych.

REKLAMA

Gdzie był regulamin?

Wrocławski sąd uznał, że kierowcy nie mieli jak się zapoznać z regulaminem, bo na parkingu go nie było. To prawda, firma miała prawo urządzić płatny parking na tym terenie i pobierać opłaty. Kierowca stawiając auto na płatnym parkingu, zawiera umowę z jego właścicielem, jednak musi znać jej warunki. Zatem musi mieć dostęp do regulaminu i móc się z nim zapoznać.

Sąd ocenił, że na Hirszfelda tak nie było. Kierowcy w ogóle nie wiedzieli, gdzie jest regulamin i jakie są jego zapisy. Przede wszystkim dlatego zakładanie blokad uznał za nielegalne i za naruszanie prawa własności. Czy w ogóle ktoś poza policją lub strażą miejską może posługiwać się blokadami? Sąd jednoznacznie na to nie odpowiedział. Ta kwestia jest złożona, a stan prawny skomplikowany – usłyszeliśmy w uzasadnieniu wyroku.

To był nieusprawiedliwiony błąd

Sąd zasugerował, że to nie jest do końca właściwe zachowanie. Jednak oskarżonym zarzucił przede wszystkim, że nie sprawdzili, co im wolno, a czego nie wolno. Jak się okazało, jeden z nich powiedział kolegom, że rozmawiał z jakimś prawnikiem i ten uznał ich działanie za legalne. Dla sądu to zbyt mało, by ocenić, że dokładnie sprawdzili, jakie są ich uprawnienia i możliwości działania.

Wyrok jest bardzo łagodny. Zdaniem sądu oskarżeni popełnili „nieusprawiedliwiony błąd co do bezprawności” ich czynu. Błąd dlatego, ponieważ mogli myśleć, że działają legalnie. Bywało, że pokrzywdzeni wzywali patrol policji. A policja nie reagowała, uznając, że to spór cywilny. Bywało nawet, że funkcjonariusze nakazywali płacić za zdjęcie blokady. Błąd był nieusprawiedliwiony, gdyż oskarżeni nie zadbali o to by, szczegółowo zbadać stan prawny.

Nie ma blokad, są wezwania do zapłaty

Wyrok nie jest prawomocny, więc brona na pewno odwoła się od niego. Dziś parking funkcjonuje inaczej, choć dalej nie jest to działanie wolne od wątpliwości. Wciąż jest darmowy do 20 minut dla klientów apteki.

Aby skorzystać z tego bezpłatnego czasu, trzeba najpierw pójść do pobliskiej myjni i wziąć bilet parkingowy. Dziś już nie są zakładane blokady. Po prostu za wycieraczkę wkładane są wezwania do zapłaty 100 zł.

Źródło: IK/gazetawroclawska.pl

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych