REKLAMA
Autor: Redakcja mgr farm Opublikowano: 28 stycznia 2019

Zamiast wyleczyć zaćmę, straciła wzrok. Wina kropli do oczu i pielęgniarki?

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA

Sąd Okręgowy w Suwałkach przyznał odszkodowanie w wysokości 100 000 zł kobiecie, która po zabiegu usunięcia zaćmy straciła wzrok w jednym oku. Po operacji doszło do zakażenia. W opinii biegłych jego przyczyną było użycie zainfekowanych kropli do oczu stosowanych w okresie przedoperacyjnym.

Operacja usunięcia zaćmy odbyła się w marcu 2011 roku w Niepublicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej. Kobiecie przeprowadzono zabieg lewego oka. Już w dniu jego wykonania zaczęła ona odczuwać silne kłucie w operowanym oku. Skontaktowała się więc z personelem placówki, jednak zalecono jej tylko stosowanie leków przeciwbólowych. Następnego dnia ból nasilał się. Oko było zaczerwienione, a widzenie ograniczone. Tego samego dnia kobieta zgłosiła się więc do NZOZ na wizytę kontrolną. W jej trakcie nie stwierdzono jednak powikłań po operacji.

Sytuacja zmieniła się jednak następnego dnia. Po kolejnej wizycie kontrolnej skierowano kobietę do szpitala, gdzie spędziła kolejne dwa tygodnie. Wykonano tam niezbędne badania – w tym posiewy w kierunku bakterii tlenowych, beztlenowych i grzybów. U kobiety doszło do wykształcenia się ropnego zapalenia wnętrza gałki ocznej. W kolejny miesiącach musiała przejść kolejne trzy operacje lewego oka i spędziła kilka tygodni w szpitalu. Ostatecznie jednak straciła widzenie w lewym oku.

REKLAMA

Zabieg, który miał dać poprawę widzenia, doprowadził do trwałego kalectwa. W związku z tym kobieta była zmuszona do ograniczenia aktywności życiowej. W rezultacie wystąpiła do firmy ubezpieczającej NZOZ o odszkodowanie w wysokości 100 000 zł. Ubezpieczyciel odmówił przyjęcia odpowiedzialności za tę sytuację. Twierdził, że nie wykazano związku przyczynowo skutkowego między operacją usunięcia zaćmy, a utratą wzroku. Sprawa trafiła więc do sądu…

REKLAMA

Przyczyną zakażenia zainfekowane krople do oczu

W opinii biegłych z zakresu chorób zakaźnych przyczyną zakażenia oka było najprawdopodobniej użycie zainfekowanych kropli do oczu stosowanych w okresie przedoperacyjnym. Następnie drobnoustrój z powierzchni rogówki został wprowadzony narzędziem operacyjnym do wnętrza gałki ocznej. W tym kontekście istniał więc bezpośredni związek między działaniami pracowników NZOZ a tym zakażeniem. Wskazano też, że nieprzestrzeganie zaleceń pooperacyjnych nie mogło spowodować powikłań do jakich doszło u powódki.

W opinii biegłego z zakresu chorób zakaźnych podano również, że żadna z chorób na które cierpiała kobieta nie miała wpływu na zakażenie powódki bakterią S. salivarius. Bakteria ta aczkolwiek jest komensalem środowiska jamy ustnej, może w określonych warunkach powodować infekcyjne zapalenia stawów. Nigdy nie rozpoznawano u kobiety bakteryjnych infekcji spowodowanych tym (i żadnym innym) drobnoustrojem.

Biegły z zakresu chorób zakaźnych, stwierdził ponadto, że w okresie w którym kobieta była hospitalizowana występowało szereg braków w zakresie organizacji NZOZ. Nie funkcjonowały żadne procedury sanitarno-higieniczne. Ich opracowanie nastąpiło dopiero po prawie 9 miesiącach od dnia zabiegu operacyjnego podczas którego doszło do zakażenia u kobiety.

Brak wiedzy pielęgniarek o stosowaniu kropli

Jak wskazał biegły, najprawdopodobniej źródłem zakażenia były zakażone krople stosowane w okresie przedoperacyjnym. Jego zdaniem może na to wskazywać brak wiedzy personelu pielęgniarskiego pracującego ówcześnie w NZOZ jak należy postępować z wielorazowymi otwartymi opakowaniami kropel.

Krople oczne są grupą leków, którym stawia się wyjątkowo wysokie wymagania jakościowe. Muszą one być jałowe (I klasa czystości mikrobiologicznej) i nie mogą zawierać nierozpuszczalnych zanieczyszczeń. Czystość mikrobiologiczną kropli do oczu osiąga się w wyniku bardzo rygorystycznego procesu produkcji oraz stosowania konserwantów. Przedłużają one czas ich stosowania, jednocześnie zapobiegając zainfekowaniu chorobotwórczymi bakteriami, grzybami lub wirusami.

Przyjmuje się, że po otwarciu krople oczne można bezpiecznie stosować tylko przez 4 tygodnie. Niekiedy producent określa w ulotce krótszy czas przechowywania lub specjalne warunki w jakich krople można przechowywać. Krople do oczu wykonywane w aptece, zawierające konserwanty, należy zużyć w ciągu 10 dni od otwarcia. Natomiast leki oczne przygotowywane w aptece bez konserwantów powinny być zużyte w ciągu 24 godzin od otwarcia. Konserwanty, jak wszystkie substancje chemiczne, mogą wywoływać u pacjentów podrażnienia i reakcje alergiczne. Dlatego na rynku dostępne są preparaty, które ich nie zawierają. Trwałość takich leków zależy od specjalnych warunków przechowywania (lodówka) lub charakteru opakowania. Często spotyka się krople oczne w postaci minimsów – opakowań zawierających jednorazową dawkę leku. Znacznie bardziej zaawansowane są nowoczesne systemy dozujące krople (ABAK, COMOD). Pozwalają one na wydłużenie czasu stosowania leku, mimo braku konserwantów, nawet do kilkunastu tygodni od pierwszego użycia.

Nieznajomość i brak procedur

Otwarcie pojemnika z kroplami powinno zostać odnotowane w specjalnym rejestrze. Na pojemnik należy nanieść datę końcową przydatności do użycia po której pojemnik z kroplami należy zutylizować. Należy to zrobić niezależnie czy zostały one w całości wykorzystane i niezależnie od tego, że fabryczna data ważności może być dłuższa.

Tymczasem jak wynika z zeznań świadków w tej sprawie, tego typu procedura opisana przez biegłego była pielęgniarkom całkowicie obca. Jedna z nich przyznała, że sprawdzała fabryczną datę ważności kropli na pojemniku przed ich podaniem. Tak więc najprawdopodobniej nie funkcjonowała żadna procedura. Brak było też rejestru otwartych opakowań co mogło doprowadzić do długotrwałego przechowywania otwartych opakowań które mogły ulec skażeniu mikrobiologicznemu.

Hurtowe operacje usunięcia zaćmy

W toku postępowania przygotowawczego prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową w Olecku, ustalono, że w dniu operacji kobiety, operowano jeszcze co najmniej 24 osoby. Aż 9 z nich zostało zakażonych tym samym szczepem bakterii co ona. Powołani w tamtej sprawie biegli wskazali, że nieprawidłowym postępowaniem był brak profilaktyki antybiotykowej około zabiegowej, antybiotykiem rekomendowanym w tym celu i brak chemioterapii aseptycznej miejsca operowanego.

Postępowanie personelu medycznego wykonującego czynności związane z podawaniem kropli do worka spojówkowego nie było zgodne z wymogami zasad higienicznego postępowania podczas udzielania świadczeń medycznych oraz powszechnie przyjętej praktyki. To naraziło pacjentów na niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

W placówce zabrakło też ścisłego nadzoru nad tokiem przygotowania pacjentów do operacji usunięcia zaćmy. Wystąpiły praktyki niedopuszczalnego skracania procedur, jak np. seryjne podawanie kropli do oczu w nieodpowiednich warunkach, najprawdopodobniej bez zmieniania rękawiczek, w celu znacznego przyspieszenia prac. Narzucone tempo pracy przez organizatora leczenia zaćmy poskutkowało, przy zbiegu niekorzystnych uwarunkowań wystąpieniem zakażeń.

Źródło: ŁW/orzeczenia.ms.gov.pl

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych