Zmiany w prawie farmaceutycznym szansą dla zadłużonych aptek

Obrazek użytkownika farmacja.pl
Autor: farmacja.pl / Opublikowano: 2016-12-21 11:02:49 /

Już 52,6 mln zł wynoszą zaległe długi aptek. Finansowe problemy ma 1.252 z prawie 15 tys., które działają w całym kraju. Dłużników przybywa. Proponowane przez posłów PiS zmiany na rynku aptecznym mogą uratować setki bankrutujących placówek.

Sytuacja finansowa aptek pogorszyła się bardzo w tym roku. Jeszcze w styczniu tego roku aptek w złej sytuacji finansowej działało w Polsce 1.120, a ich zaległe zobowiązania nie przekraczały 40 mln zł. - W ciągu niespełna 11 miesięcy w bazie danych Krajowego Rejestru Długów liczba zadłużonych aptek wzrosła o prawie 12 proc., ale ich całkowite zadłużenie skoczyło w górę o ponad 30 proc.

Właściciele aptek przeważnie są winni pieniądze bankom i zamkniętym funduszom inwestycyjnym (sekurytyzacyjnym), w sumie po ok. 16 mln zł. Ponad 7 mln zł właściciele tych punktów są winni hurtownikom i detalistom. - Apteki finansują bieżącą działalność nie tylko środkami własnymi i kredytem bankowym, ale często również kosztem dostawców - zaznacza Jakub Kostecki, prezes firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso. - Dość powszechną praktyką w tej branży jest wolniejsze rozliczanie się aptek z hurtownikami. Kiedy jednak rośnie liczba dystrybutorów farmaceutycznych, którzy dopisują apteki do Krajowego Rejestru Długów, to znak, że w wielu przypadkach przekroczony został poziom ich tolerancji.

Właściciele aptek finansowe kłopoty tłumaczą m.in. olbrzymią konkurencją, a także usztywnieniem cen części leków, do czego doszło kilka lat temu.

- W dużych miastach apteki są niemal na każdym rogu - mówi właścicielka trzech łódzkich aptek. - Trudno jest konkurować ze wszystkimi cenami, gdyż to właśnie na nie klienci przeważnie zwracają uwagę. Kiedyś pole do popisu było szersze, mogliśmy sami decydować o tym, ile mają kosztować leki refundowane. Od 2012 r. ich ceny są jednak ustalane odgórnie i w każdej aptece muszą kosztować tyle samo. Nie ma się co potem dziwić, że branża ma kłopoty. To jednak ma się zmienić za sprawą poselskiego projektu, zgodnie z którym apteki będą mogli prowadzić tylko farmaceuci, a jeden właściciel będzie mógł mieć jedynie cztery apteki. Między poszczególnymi aptekami będzie musiał być przynajmniej kilometrowy odstęp.

O poparcie projektu apeluje Naczelna Rada Aptekarska. Zarówno pomysłodawcy, jak i członkowie NRA, są przekonani, że poprawi to kondycję finansową aptek i unormuje rynek. Przeciwnikami są m.in. właściciele aptek, którzy nie są farmaceutami, a także Konfederacja Lewiatan. Podkreślają oni, że za zmiany zapłacą pacjenci. Eksperci Lewiatana wyliczyli, że leki bez recepty są o 9 - 12 proc. tańsze w aptekach sieciowych niż indywidualnych.

Więcej na ten temat pod tym adresem

Źródło: Dziennik Łódzki

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj