REKLAMA
Autor: Piotr Sedlak Opublikowano: 11 grudnia 2018

Zorganizowani przestępcy apteczni

Artykuł pochodzi z serwisu

Ostatnie półtora roku funkcjonowania rynku aptekarskiego pokazuje, że do ścigania drobnych przestępców wywożących leki przez indywidualne apteki wystarcza archaiczna struktura obecnej Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej. W przypadku przestępców działających na styku właścicieli sieci aptecznych, koordynatorów i kierowników tego rodzaju aptek, potrzebne jest już współdziałanie najważniejszych organów ścigania – prokuratury, Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz Centralnego Biura Śledczego Policji…

Nie należy się temu dziwić. W pierwszym wypadku mamy do czynienia z naruszeniem prostym do namierzenia, usankcjonowania i wyeliminowania. W tym drugim – ze zorganizowanymi grupami przestępczymi.

To nie sieci wywożą?

Cofnijmy się w czasie do stycznia 2017r.; trwa właśnie posiedzenie sejmowej Komisji Zdrowia, która proceduje nad ustawą aptekarską (tzw. „apteka dla aptekarza”). Głos przeciwko jej uchwaleniu zabiera była Główna Inspektor Farmaceutyczna – Zofia Ulz; ówcześnie już jako „przedstawicielka Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET”, czyli ekspozytury zagranicznych sieci aptecznych. Stwierdza ona, że w okresie kierowania Inspekcją w latach 2006-2015 większość aptek, nielegalnie wywożąca leki, należała do farmaceutów. Jak dodaje, tylko w jednym przypadku, na prawie 300 kontroli, procederem parała się apteka sieciowa.

REKLAMA

Pierwsza myśl – co ma piernik do wiatraka? Ustawą nie da się przecież ustanowić zastępczej moralności i zmusić właścicieli aptek do nieuczestniczenia w przestępstwie. Można natomiast ustanowić skuteczne narzędzia nadzoru, które doprowadzą do eliminacji takich osób z rynku aptekarskiego.

REKLAMA

Jeżeli ktokolwiek z Państwa w tej chwili pomyślał, że argumentacja przedstawiona przez byłą GIF jest nieprawdziwa, zmanipulowana, czy niepełna, to odpowiadam – nic bardziej mylnego. Struktura prawna, wydolność organizacyjna, usytuowanie administracyjne oraz właściwości Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej rzeczywiście nie pozwalały ścigać konglomeratów prawnych, prowadzących apteki w sieciach, wywożących z Polski leki w procedurze „odwróconego łańcucha dostaw”. Inspekcja Farmaceutyczna, w obecnym kształcie, została przecież powołana w 1991r. Miała nadzorować ryek, w którym apteki prowadzili jednoosobowo aptekarze, ewentualnie ich spółki, bądź rodziny (najczęściej małżonkowie), a sieci aptecznych nie było. Innymi słowy, WIF-y i GIF miały kontrolować drobnych przedsiębiorców, którzy odbudowywali polskie aptekarstwo po 1989r.; miały kontrolować rynek, który nie istniał.

Państwo istniało tylko teoretycznie

Tymczasem, jak pokazuje doświadczenie tylko tego roku (2018), do ścigania sieci aptecznych uwikłanych w mafijny proceder wywozu leków, inspektor farmaceutyczny (czyli magister farmacji z notesem, długopisem i upoważnieniem do przeprowadzenia kontroli) zwyczajnie nie wystarczy. W tym wypadku nie mamy bowiem do czynienia z „wolnym strzelcem”. „Dorabiającym” na wywozie leków do podupadającej apteki, tylko ze zorganizowaną grupą przestępczą.

Czy tak jest naprawdę? Mówimy „sprawdzam!”.

Sam tylko 2018r. Trzy przypadki udziału właścicieli sieci aptecznych (w tym koordynatorów i osób faktycznie zarządzających tego rodzaju aptekami), w procederze wywozu leków i wyłudzania refundacji z NFZ. Tymczasem, jak już wspomniano, jeszcze półtorej roku temu była GIF przekonywała, że przez prawie dekadę w nadzorowanym przez nią rynku tylko 1 (słownie: jeden) raz złapano sieć aptek na wywozie leków w „odwróconym łańcuchu”.

Nie bądźmy gołosłowni; cytat: „(…) chciałabym tu zdementować nieprawdziwą opinię, która przy każdej okazji jest powtarzana jak mantra, że to sieci wywożą leki. Proszę państwa, na przestrzeni lat 2006-2014, a zwłaszcza 2012-2014, prowadziliśmy dwieście dziewięćdziesiąt kilka postępowań – około trzystu – przeciwko indywidualnym aptekom i jednej sieci. Proszę więc nie powtarzać takiej opinii. Ja rozumiem, że ta opinia była potrzebna po to, żeby przekonać nieprzekonanych, by głosowali czy poparli przepisy tej ustawy, ale jest to nieprawda. Proszę więc nie wprowadzać w błąd państwa posłów, rządzących, opinii publicznej i wszystkich nas” (zapis przebiegu posiedzenia Komisji Zdrowia – nr 57, 17 stycznia 2017r., s. 17). Także tego…

„Apteka dla aptekarza” tamuje krwawiący rynek

Podczas dyskusji nad wprowadzenie ustawy aptekarskiej, nazywanej w żargonie „apteką dla aptekarza” (ustawa z dnia 7 kwietnia 2017r. o zmianie ustawy – Prawo farmaceutyczne; Dz. U. 2017, poz. 1025), bardzo ważny głos wyraził… Główny Inspektorat Farmaceutyczny, wówczas posiadający już nowe kierownictwo (po dymisji minister Ulz w październiku 2015r.). Jego rzecznik – Paweł Trzciński – zauważył, że jedynie zespolenie udzielonego zezwolenia na prowadzenie apteki z prawem wykonywania zawodu farmaceuty, daje gwarancję realnej kontroli nad rynkiem oraz wyeliminowania z niego patologii.

„Odwrócony łańcuch dystrybucji” to tylko wierzchołek góry lodowej różnego rodzaju nieprawidłowości; jest ich więcej. Korumpowanie lekarzy przez sieci apteczne, porozumienia tychże z hurtowniami farmaceutycznymi (eliminujące konkurencję normalnych aptek), prowadzenie podwójnej księgowości, czy też organizowanie programów lojalnościowych zmierzających do wyłudzania kwot refundacji i sztucznego zwiększania konsumpcji leków wśród pacjentów; raptem kilka przykładów.

Ustawa aptekarska, na co niewielu zwraca uwagę, ma charakter hamujący, a nie kreujący stan rynku. Nie pozwala ona „przepoczwarzać” się zamykanym aptekom, poprzez ich odtwarzanie w formie nowych spółek kapitałowych. Dotyczy ona jednak tylko tych aptek, które są otwierane po 25 czerwca 2017r., czyli ok. 1% rynku; nadzór nad pozostałymi 99% ma charakter iluzoryczny. Z pewnością ustawa ta pomaga wyeliminować nieuczciwych przedsiębiorców prowadzących apteki; i tych działających w sieciach, ale również i w formie aptek indywidulanych.

Przypomina ona trochę pierestrojkę; coś tam pomaga, ale nie rozwiązuje istoty problemu. Zakłada ona bowiem współistnienie dwóch rodzajów podmiotów gospodarczych. Z jednej strony – drobni przedsiębiorcy, uczciwie płacący podatki, przestrzegający zasad prowadzenia apteki, związani zawodową etyką; z drugiej – niepłacące podatków i nieszanujące prawa (np. antymonopolowego) sieci apteczne, z których tylko jedna potrafi wywieźć nielegalnie z kraju, w przeciągu miesiąca, leki o wartości 10 mln zł. Założenie, że możliwe jest współistnienie i uczciwe konkurowanie tych dwóch światów, na wrażliwym rynku ochrony zdrowia, wydaje się – delikatnie rzecz ujmując – błędne.

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych