REKLAMA
Autor: Katarzyna Lipska Opublikowano: 4 czerwca 2018

Żywienie pozajelitowe – w domu czy w szpitalu?

Artykuł pochodzi z serwisu

Czym jest żywienie pozajelitowe?

Cały proces polega na dostarczeniu do organizmu wszystkich niezbędnych do życia składników odżywczych z pominięciem przewodu pokarmowego, a więc dożylnie, bezpośrednio do układu krwionośnego. W ten sposób podawane są roztwory aminokwasów, węglowodanów, tłuszczy, elektrolitów, pierwiastków śladowych oraz witamin i wody, czyli tzw. mieszaniny odżywcze.

Żywienie pozajelitowe znajduje zastosowanie u pacjentów, u których stwierdzono niewydolność przewodu pokarmowego. Są to więc pacjenci, u których przewód pokarmowy nie może przyjąć, strawić, czy też wchłonąć wystarczającej ilości składników pokarmowych, bądź żywienie przez przewód jest niemożliwe lub niewystarczające. Znaczenie terapii podkreśla fakt, że obejmuje pacjentów w każdej grupie wiekowej, od noworodków po pacjentów w wieku podeszłym z chorobami towarzyszącymi. Ponadto może być stosowane krótko- bądź długotrwale.

REKLAMA

Domowe żywienie pozajelitowe

Od niedawna funkcjonują w Polsce ośrodki zajmujące się żywieniem pozajelitowym w warunkach domowych. Terapia taka polega na dostarczaniu przez dany ośrodek, bezpośrednio do domu pacjenta worków żywieniowych z dołączonymi ampułkami zawierającymi witaminy, pierwiastki śladowe i substancje dodatkowe. Kolejno pacjent dodaje wymienione składniki do worka i podłącza gotową mieszankę do wkłucia centralnego. Największą grupę pacjentów kwalifikowanych do domowego żywienia pozajelitowego stanowią chorzy z zaawansowaną chorobą nowotworową, u których doszło do wielopoziomowej niedrożności przewodu pokarmowego. Ponadto, z nienowotworowych wskazań, znajdują się tu pacjenci z chorobą Leśniowskiego-Crohna, popromiennym zapaleniem jelit, czy zespołem krótkiego jelita. Należy jednak pamiętać, że żywienie pozajelitowe w warunkach domowych stanowi kontynuację leczenia żywieniowego w szpitalu. Tak więc, pacjent, lub jego opiekun (w przypadku młodocianych chorych) musi przejść obowiązkowe, specjalistyczne szkolenie w zakresie wszystkich czynności niezbędnych do prowadzenia takiej terapii samodzielnie. Nauka obejmuje m.in. sporządzanie mieszanin z otrzymanych składników oraz posługiwanie się cewnikiem żylnym. Największy jednak nacisk kładzie się na jałowość całego procesu, a więc wszystkich czynności służących przygotowaniu i przetoczeniu składników odżywczych.

REKLAMA

“Należy jednak pamiętać, że żywienie pozajelitowe w warunkach domowych stanowi kontynuację leczenia żywieniowego w szpitalu.”

Pomimo długotrwałych przygotowań, zarówno samego pacjenta, całej jego rodziny, jak i otoczenia – niejednokrotnie podczas takiej terapii dom niemalże zamienia się w szpital, o najwyższej klasie czystości, coraz więcej pacjentów zabiega o takie leczenie. Jest to spowodowane zarówno możliwością opuszczenia łóżka szpitalnego i powrotu do rodziny, jak i ujawnionym faktem, że w ostatnich latach zarejestrowano stosunkowo mniej zakażeń przy leczeniu domowym niż szpitalnym. Dowodzi to, że pacjenci doskonale sobie radzą z obsługą specjalistycznego sprzętu, zachowaniem sterylnej czystości oraz przestrzeganiem procedur.

Pytanie o odpowiedzialność

Jednak co z odpowiedzialnością za takiego pacjenta w przypadku pojawienia się powikłań?  Czy odpowie lekarz, kierujący na terapię w warunkach domowych, czy farmaceuta, przygotowujący mieszaninę odżywczą, czy sam pacjent, dostrzykujący dodatkowe składniki i samodzielnie podłączający worek? Kwestia po dziś dzień pozostaje sporna.  Jednak bez względu czy pacjenci będą leczeni w domu czy w szpitalu, wniosek nasuwa się tylko jeden – sterylność pracy jest najważniejsza.

Artykuł pochodzi z serwisu
REKLAMA
REKLAMA

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych