Coraz mniej aptek – zasługa czy wina „AdA”?
Ustawa „Apteka dla Aptekarza” weszła w życie w 2017 roku. Jej zadaniem była regulacja rynku sprzedaży leków. Przy okazji wprowadziła wiele utrudnień w otwieraniu nowych placówek aptecznych. Jedni winią ją za spadek liczby aptek w Polsce, drudzy uznają to za dobry trend.
Zgodnie z przepisami „Apteka dla aptekarza” tylko farmaceuci mogą otwierać nowe placówki. Ponadto jest wiele innych obostrzeń, np. dotyczących odległości lub liczby mieszkańców. Oceną funkcjonowania ustawy zajął się Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET wraz z Business Center Club. W efekcie powstał raport na ten temat. A do niego odniosły się także Związek Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek i Naczelna Izba Aptekarska.
Znikające apteki, szczególnie na wsiach
Dla Radia Łódź wypowiedział się Marcin Piskorski, prezes zarządu pracodawców aptecznych PharmaNET. Krytycznie ocenia on ten czas obowiązywania przepisów „AdA”. – Apteki zamykają się głównie na terenach wiejskich czy w małych miasteczkach, czyli tam, gdzie według założenia apteki miały się otwierać. Nowych wniosków o otwarcie apteki prawie nie ma, to są pojedyncze przypadki. Kiedyś takich wniosków było ok. 80 miesięcznie, teraz jest kilka – poinformował Piskorski. Podsumował, że przez dwa lata funkcjonowania ustawy w Polsce zniknęło 1850 aptek.
Jego zdaniem z każdym rokiem aptek będzie coraz mniej (czytaj więcej: ZPA PharmaNET bije na alarm. Znikają apteki na wsiach?). Przed wejściem w życie „Apteki dla aptekarza” odbyły się badania wśród farmaceutów, czy chcą zostać przedsiębiorcami i otwierać aptekę. Prawie 90% z nich powiedziało, że nie, bo nie każdy chce być przedsiębiorcą. To zrozumiałe, gdyż rynek jest trudny. – Różnica była kiedyś taka, że te, które się zamykały, były uzupełniane o nowe, które się otwierały. Liczba otwarć i zamknięć była zbliżona. Dziś mamy sytuację taką, że po wejściu w życie ustawy „AdA” liczba zamknięć jest taka sama, natomiast liczba otwarć drastycznie spadła – dodał M. Piskorski.
Fałszywe dane w raporcie?
Zupełnie inną opinię na temat skutków ustawy mają Związek Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek i samorząd aptekarski. On też był pomysłodawcą ustawy i długo walczył o wprowadzenie nowych zapisów. Jak powiedział dla Radia Łódź rzecznik Naczelnej Izby Aptekarskiej Tomasz Leleno, ustawa przyniosła wiele korzyści. – Według nas ustawa „Apteka dla aptekarza” spełnia swoje założenia. Od momentu ich wprowadzenia powstało 319 nowych aptek i punktów aptecznych na terenach wiejskich. Z kolei o połowę spadła liczba upadających aptek na tych terenach. Przed wprowadzeniem tej regulacji codziennie upadały dwie apteki indywidualne, a otwierały się trzy sieciowe. Ten trend został zahamowany. To pokazuje, że ustawa działa – dodał Leleno.
Zdaniem NIA raport PharmaNET to czysta manipulacja, ponieważ uwzględniono w nim także zamknięte punkty apteczne. A przecież ustawa ich nie dotyczy (czytaj więcej: Raport ZPA PharmaNET o aptekach pełen dziur. Media zmanipulowane?). Leleno dodał, że aptek było za dużo, często były rozmieszczone w niewielkich odległościach, więc logiczne było to, że będą zamykane. Z raportu można też wyczytać, że z ponad 80 małych miejscowości zniknęły jedyne apteki, które tam funkcjonowały. Przykładem jest Żelazna w powiecie skierniewickim. Jeszcze do niedawna apteka znajdowała się w tym samym budynku co ośrodek zdrowia. Jednak od 3 miesięcy jej nie ma. Zdaniem Leleno to też są nieprawdziwe dane, ponieważ w raporcie widnieją miejscowości, w których w ogóle nie było aptek albo były tam punkty apteczne, które zostały zlikwidowane jeszcze przed wejściem ustawy. Jego zdaniem BCC nie rozróżnia w raporcie aptek od punktów aptecznych (czytaj również: Mniej aptek to dobry znak, a „AdA” spełnia swoją rolę – odpowiedź na raport PharmaNET).
Źródło: IK/radiolodz.pl
Artykuł pochodzi z serwisu